Jak (nie) wkurzyć singielki

Jedni mówią, że jestem singielką. Inni, że już starą panną. Wedle chińskiej tradycji po skończeniu 27 lat stałam się szengnu. Tak,macie racie, to słowo w słowniku sąsiaduje ze słowem szeng, czyli resztką. Jestem odpadem. Gdybym mieszkała w Chinach moi rodzice dnie całe czatowaliby na chińskim targu małżeńskim. Ogłoszenie brzmiałoby- średnia z wyglądu, z wykształcenia wyższa. Gotować lubi, dzieci ci urodzi. I tyle. Na szczęście nie jesteśmy w Chinach. Albo i jesteśmy? Być może naprawdę im coraz bliżej magicznej 30, tym więcej takich zachowań. Zachowań jak niżej.

W poniedziałkowe popołudnie robiłam obiad, banalna pierś z kurczaka w panierce, jako, że nieco nudziło mi się patrzenie na rumieniące się powoli kurze biusta zadzwoniłam do przyjaciółki. Omówiłyśmy swoje weekendowe aktywności. Ona siedziała w domu z podziębioną córką, ale za to wybrali wakacyjną destynację ( uwielbiam kiedy nadużywa się tego słowa w tv, to i ja będę) Tak więc oni już mają wykupione wczasy, a Ty drogi czytelniku na jakie egzotyczne i zawsze ciepłe wyspy wybywasz? No dobrze,wracamy do tematu. Ja mówię,że w sobotę w sumie tylko umyłam okna, dogadałam się z pralką i tyle. A w niedzielę byłam gdzie byłam. Przyjaciółka na to, że widziała w tv tłum ludzi i nagle wrzuca- no tłum był to może i męża wypatrzyłaś? Słucham? Czy to skwierczące piersi coś zakłóciły,jaki mąż? Przyjaciółka precyzuje-no wiesz było 20 tysięcy ludzi,na pewno jakiś miły kandydat na męża wśród tłumu by się znalazł. Nie masz już nastu lat, musisz zawsze być czujna i szukać męża. I tak dalej i tak dalej. W tym momencie smażące się biusta wymagały więcej uwagi, więc z pewną ulgą zakończyłam rozmowę, przewróciłam kotlety i poddałam emocjom, czyli mieszaninie złości, znużenia, rozdrażnienia, melancholii i rozczarowania. Niezły koktajl, w sam raz na deser.

Doszłam do ładu po tym styczniowym incydencie. Naprawdę. Znów wszystko mi się ładnie w głowie poukładało. Jestem sama i co  w tym złego? Co ma być to będzie, co nie będzie to nie będzie i tyle. Zero gdybania i czekania w oknie na rycerza na koniu, motorze czy w łodzi podwodnej. A tymczasem…

Tymczasem znów mam wyrzuty sumienia, że nie potrafię sobie ułożyć życia. 28 letnia kobieta będąca w tłumie ludzi nie może zainteresować nawet jednego mężczyznę. Marnuję tylko okazje i szanse. Bo przecież idąc na śmietnik powinnam dreptać tam jak na oskarową galę, bo całkiem możliwe, że to dziś Leonardo z Oskarem będą ratować planetę i segregować śmieci akurat pod mym blokiem. Nie idę po bułki, nie, ja powinnam iść na łowy. Bo przecież każdy wie, że codziennie w piekarniach spotyka się miliony samotnych panów, którzy marzą by poderwać panią od razowego chleba. Ja nie odbieram domofonu, ja daję szansę miłości. Mam mówić seksownym i pewnym siebie głosem. W końcu nigdy nie wiadomo kim jest tajemniczy dostawca ulotek. A i nie zapominajmy,że powinnam po domu latać w seksownych koronkach,bo akurat listonosz to ukryty milioner, kręcący program- Wyjdź za mnie. Razem z poleconym wręczy mi pierścionek. Oczywiście pod warunkiem, że zawsze będę wyglądać jak trzy miliony dolarów, albo nie, funtów, będę mieć promienny uśmiech i będę gotowa na spotkanie miłości.

Mam tego dość.

99b6dbc0504594c751002cac73bc77fa

Wieczorem przyjaciółka zadzwoniła, że w sumie nie chciała źle. Po prostu jej córka zaraz kończy dwa latka, ona myśli o kolejnym, a  ja tkwię w tym samym momencie, gdy 6 lat temu byłam świadkiem na jej ślubie. Ona chciałaby by nasze dzieci się razem bawiły i dorastały, byśmy rodzinnie jeździli na wakacje i rozmawiały o wyborze super pieluszek. Ok, rozumiem. Na koniec usłyszałam- nie poddawaj się, miłość czyha za rogiem, cierpliwie czekaj, a ciebie znajdzie.

Miało mi to pomóc, na serio? Każdego dnia owy róg mijam setki razy, i gwarantuję wam, że miłość nie napadła na mnie ani razu. Cierpliwie czekam, ale jestem niewidzialna dla miłości. Nie znoszę tych słów, dobrych rad i podnoszących na duchu kwestii. To tak jak mówienie niewidomemu- jest ci smutno?Rozejrzyj się dookoła, zobacz jaki świat jest piękny? Kiepskie prawda? No właśnie.

No właśnie, jestem prawie 30 letnią samotną kobietą bez szczęścia w miłości. Nie potrzebuję banałów, które się nie sprawdzają. Ani słów na pokrzepienie, które wpędzają mnie w depresyjne nastroje. Jestem jaka jestem. Nie wyglądam jak Angelina Jolie, nie potrafię flirtować, nie jestem duszą towarzystwa, która rozkręci każdą imprezę. Nie stanę na środku ulicy i nie będę wyliczać swoich zalet, byleby ktoś się mną zainteresował, pewnie z łaski. Być może kiedyś założę upragnioną rodzinę, być może nie. Być może będę bardziej szczęśliwa solo niż w duecie. Być może muszę znaleźć swoje miejsce w świecie, i na nowo zdefiniować swoje plany i marzenia.

Najgorsze co można usłyszeć to to, że bez tajemniczego Pana Właściwego obok jesteś gorszym człowiekiem. Albo, że jesteś za leniwa i za mało bystra by sobie znaleźć byle kogo, byle jaką zapchaj dziurę, byleby być w parze. Miłość na zawołanie występuje tylko w książkach i komediach romantycznych. Albo w Hollywood. Niewykluczone, że gdybym była gwiazdą filmu lub estrady dostawałabym tysiące maili od fanów i ludzi z branży, chcących dzielić ze mną żywot. Ale nie jestem. Nie potykam się o nogi potencjalnych mężów idąc po mleko. Nikt nie mdleje z wrażenia na mój widok, a będąc wśród ludzi nie dostaję bukietów róż na zawołanie.

I’m not going down on my knees,
Begging you to adore me
Can’t you see it’s misery
And torture for me
When I’m misunderstood
Try as hard as you can, I’ve tried as hard as I could
To make you see
How important it is for me….

 

Będę z kimś czy nie, moja sprawa, mój problem, moje przepłakane noce. Nie pytaj singielki kiedy spotka Pana Właściwego. Jeśli się nie żali i nie wymaga pocieszenia nie pocieszaj banalnymi zdaniami o miłości. Nie męcz singielki przypominaniem, że czas ucieka a ona wciąż sama-naprawdę ma kalendarz i zna swój status związku. Zostaw ją w spokoju. Niech znajdzie swoje szczęście. Solo, albo w duecie.

46a9eaafb8b0c292e473783df337296c

Ścieżka dźwiękowa- Depeche Mode- Perfect

 

Advertisements

53 uwagi do wpisu “Jak (nie) wkurzyć singielki

  1. Bo to się jakieś parcie na małżeństwo zrodziło i to nie wiem czemu. Kochana jesteś młoda i piękna i nie ważne co mówią inni. Znajdziesz tego swojego pana albo nie – ale najważniejsze żebyś była szczęśliwa:)

    Lubię to

  2. w końcu Cie odnalazłam:) nie wiem jakim cudem zapomniałam o tym blogu ale wracam:) niektórzy ludzie nie mają za grosz wyczucia, szkoda że zanim powiedzą o te kilka słów za dużo nie postawia sie na chwile w twoim miejscu i zastanowią czy warto sie wypowiadać o czymś o czym nie mają pojęcia. Bo masz je tylko Ty. Lenka może los starej panny jest Ci pisany może i nie – ważne żebyś to Ty była zadowolona ze swego życia:)

    Lubię to

  3. Taka presja to straszliwa rzecz. Tak naprawdę, w ogóle, jesteś jeszcze cholernie młoda. Rocznik 88 jak widzę, czyli mojego męża. Serio, większość naszych znajomych, w twoim czyli jego wieku, czy w moim, nie jest jeszcze „pożeniona” czy dzieciata. Może obracam się w dziwnym towarzystwie, nie wiem. A może właśnie…taka presja jest na wyrost. Fakt, fajnie jest z kimś być, mieć się do kogo w nocy przytulić ale…bycie samemu nie jest złe. nie wartościuje człowieka. Nie sprawia, że jest lepszy, gorszy, nie jest powodem do wstydu. I mimo, że sama wcześnie wyszłam za mąż ( tak wyszło, a zapierałam się, że nigdy przenigdy) straszliwie mnie to wkurwia. I to, że każde wyjście nawet ma być polowaniem na partnera? Nosz ludzie, wrzućcie na luz, bo zginiemy marnie! XD
    Po prostu, w miłości nie ma reguły. Nieraz rzeczywiście wpada na człowieka z zaskoczenia. Nieraz troszkę trzeba się postarać. Raz wychodzi, a raz nie. Ale na pewno nie można z tego robić dramatu i jakiejś spiny bo…nie da się po prostu żyć. A życzliwym trzeba mówić chyba, żeby się odcykali, o XD

    Lubię to

    1. Czasem mam wrażenie,że jestem strasznie młoda, i mam masę czasu. A potem tak sobie wszystko rozkładam na etapy i wychodzi,że jednak czas ucieka 😉 Ale jak wspomniałam,mam tego świadomość i naprawdę chciałabym mieć kogoś, mieć w przyszłości trójkę dzieci i ogródek, ale trudno,nie wychodzi,sama to wiem 😉 Nie będę jednak każdego dnia szukać męża w każdym facecie jakiego spotkam, albo na siłę była z kimś bo już wypada. Moje otoczenie w większości pożenione, zamężne, są dzieciaki, nieraz mi przykro,że jestem jakimś wyjątkiem. Ale znów sama to dobrze wiem, nie trzeba mi przypominać o tym,że nie mam pary,choćbym chciała. I chyba najbardziej to mnie smuci, może gdybym chciała być singielką z wyboru spływałoby to po mnie? Ale cóż, znów muszę nabrać dystansu do mega uczuciowego życia;)

      Lubię to

  4. sanglant pisze:

    Bardzo dobra rada. Kiedy ktoś pociesza, to może sobie nie zdawać z tego sprawy, ale tym samym sugeruje, że coś z Tobą nie tak, skoro należy się współczucie. Albo jeśli sama bardzo byś chciała, niepotrzebnie o tym przypomina. Rozumiem, że ktoś zapyta, czy kogoś mam, normalnie pytanie z ciekawości, ale nie życzę sobie wnikania w szczegóły, typu dopytywanie się dlaczego (zwykle mam odpowiedź, że nie ma chętnych albo tak wyszło, ale mnie drażni takie głupie pytanie). Nie ma, to nie ma, trzeba sobie układać życie w pojedynkę, a sugestie, że koniecznie trzeba z kimś, są niepotrzebne. Zdaję sobie sprawę, że we dwójkę jest łatwiej i w pewnym sensie naturalniej, ale nie każdy żyje w parze i nie każdy musi. Nie jestem pewna, czy chciałabym poważnego związku, za to wiem, że chciałabym mieć z kim jechać na wakacje czy wyjść gdzieś, gdzie przydaje się jest para, ale nie mam zamiaru szukać na siłę. Teraz uznałam, że najpierw muszę znaleźć mieszkanie. 😛

    Lubię to

    1. Dokładnie, jeżeli ktoś okazuje współczucie to znaczy,że masz problem. I naprawdę sobie wmawiam, że mam spory problem,bo jestem sama, i marnuję super szansę na poznanie kogoś. Jest jak jest. W parze na pewno łatwiej się żyje, przeżywa smutki i sukcesy, ma co robić wieczorami,nawet pokłócić się można 😉 Ale nie każdemu wychodzi i tyle. Zresztą nie ma przymusu życia w parze. Może będę fajną starą panną? 🙂

      Lubię to

      1. sanglant pisze:

        Dla mnie jednym z głównym problemów w byciu samemu jest to, że to otoczenie ma z tym problem… Niektórzy chcą dobrze, niektórzy chcą się dowartościować, a działa to jak działa.
        A marnowanie szans? Nie wiem, niby można poznać kogoś ciekawego gdziekolwiek, ale wypatrywanie kandydata na męża w każdej sytuacji jest dziwne.

        Lubię to

  5. Popatrz na plusy. Po pierwsze, nie musisz codziennie golić nóg a jeśli golisz to tylko dla własnej przyjemności. Po drugie – możesz oglądać dwugodzinne filmy o mopie i nikt nie będzie Ci biadolił nad uchem, że to nudne. Po trzecie – ciągle możesz mieć tą głupią nadzieję, a wszystkie pożenione kobiety muszą już mieć tego, kogo mają 😀

    Lubię to

  6. Piotr pisze:

    Gry urodził się mały Joseph Ratzinger, jego mama miała 43 lata (ślub wzięła w wieku 36 lat), a ojciec miał 50 lat. Rodzina przez nich stworzona udała się, nieprawdaż?

    Lubię to

  7. S. pisze:

    Nie każdy musi być z kimś, związek nie jest gwarancją szczęścia, a drugi partner nie jest pomiarem wartości drugiego człowieka. „Nie jesteś tym kto Cię kocha, a jesteś tym co kochasz ” 🙂 Poza tym nie każdy musi mieć dzieci, musi żyć w formalnym związku małżeńskim. To nie takie szczęście, każdy ma swój plan na życie. Może to dziwne, że żyje się tyle i nie spotkało miłości swojego życia, a może spotkało kiedyś ale ją się wypuściło? Nie ważne. Szukanie na siłę czy myślenie o tym nie zmieni nic. Ostatnio słyszałam jak mówili do pewnego znajomego „Kiedy będziesz miał żonę? Chłopie masz 34 lata! a żadnej stałej partnerki!” Cóż, oburzyłam się tym bo facet miał niezły przykład małżeństwa od matki pijaczki, co miała wielu facetów co chwila (wyrzuciła go z domu, gdy skończył 18 lat), a ojciec też znalazł sobie inną, śpiewaczkę jakąś włoską i woli swoją córeczkę z nią 😛 I ludzie za przeproszeniem pierdolą nie wiedząc co człowiekowi w duszy gra.

    Lubię to

    1. Dokładnie to,że ktoś miał szczęście i od razu spotkał swoją wielką miłość i życie mu się pozytywnie ułożyło to nie znaczy, że ten sam scenariusz musi powtórzyć każdy. Mi idzie jak po grudzie. Tym bardziej takie przytyki są smutne,bo ja naprawdę nie miałabym nic przeciwko własnej rodzinie. Ale cóż, tak się układa i tyle.

      Lubię to

      1. S. pisze:

        Lepiej niż miałabyś szukać na siłę albo udawać szczęśliwą dla innych. Staram się rozumieć takie osoby, bo zegar tyka, bo lata lecą i nie jest komfortowo siedzieć u rodziców itp. Ale przecież nic na siłę się nie zrobi i nie wyczaruje się miłości ani partnera na życie, szczególnie, że jest się dorosłym. Nastolatek w gimnazjum mógłby znaleźć sobie chwilową miłość ale nie osoba dorosła, gdzie trzeba myśleć o wspólnym mieszkaniu, życiu itp. Nie wiem czy ludzie nie myślą o tym? Sami mają rodziny i powinni wiedzieć, że nie wystarczy magiczne uczucie.

        Lubię to

      2. Dokładnie. Ja już nie jestem dawno na etapie szukania kogoś z kim pójdę na spacer, rozejdę się i będę latami spacerować. Także nie szukam byle kogo, bo jednak mam nadzieję na stały związek i rodzinę. Mam pecha w szukaniu takich osób,ale cóż, tam wewnątrz się nie poddaję 🙂 Ale kiedy ktoś mi non stop przypomina jak to wiodę marny żywot to mnie ściska. W końcu to nie przychodzi na zawołanie…

        Lubię to

  8. Może to nie mega szczęśliwe porównanie, ale to trochę jak gnebionko bezrobotnego pytaniami o pracę albo sugerowanie czegoś poniżej poziomu godności. Jak ktoś nie prosi o rady nie warto mu ich udzielać w takich drazliwych tematach… Przepraszam, że starałam się Ciebie Pocieszyć, po prostu wydaje mi się, że taki kąsek jak Ty nie jest skazany na samotność. Rozumiem rozgoryczenie w każdym razie, bo całe liceum byłam sama kiedy wokół wszyscy kogoś mieli. Żyłam jednak nadzieją i choć mi do Angeliny Jolie bardzo daleko to wierzyłam, że kiedyś będę w szczęśliwym związku. Po latach suszy spełniło się marzenie;)

    Lubię to

    1. Ja też mam taką nadzieję i rodzina to moje marzenie,ale jestem gotowa na każdy życiowy scenariusz;) Tylko nie znoszę tych dobrych rad, od kogoś kto ma „wszystko” i uważa, że powinnam mieć dokładnie tak samo. A jak nie mam to jestem właśnie jak ten niewidomy, który nie widzi piękna świata, a powinien.

      Lubię to

      1. Takie swatanie nieukrywane godzi w samoocenę, bo to jak mówienie ‚cos z tobą nie tak. Ja w związku jestem (czyli ze mną jak najbardziej w porządku), a tobie trzeba pomóc’. Ludzie chcą dobrze, ale trzeba niekiedy wczuć się w sytuację drugiej osoby, pomyśleć.

        Lubię to

      2. Ja wychodzę z założenia,że jak ktoś pyta o radę czy prosi o pomoc to mu pomagam i dzielę się radami. Ale nie wtrącam się w życie, swoje uwagi zostawiam dla siebie i tyle. Tym bardziej,że tu chodzi o bardzo prywatne sprawy.

        Lubię to

  9. claudeline pisze:

    nie ma co się spieszyć, bo na siłę się nie znajdzie. Lepiej być singlem, niż tkwić w toksycznym związku, A ludźmi się nie przejmuj, im zawsze coś nie pasuje. Najpierw „po co Ci chłopak, wyszalej się”, potem „lata lecą, znajdź faceta!”, a zaraz będą nalegać na ślub, dzieci itp. Wszystko ma swój czas, a ten czas u każdego jest kiedy indziej 😛
    niepuscmnie.blogspot.com

    Lubię to

  10. Przypominasz mi siebie sprzed 10-ciu lat, nawet nie wiesz, jak bardzo. Singielka czy stara panna, jak zwał tak zwał, to tylko określenia i nie ma się nimi co przejmować. Najważniejsze jest to, by nie dać sobie wmówić, że jesteś gorsza, bo nie masz faceta. Mnie próbowano, uwierz mi i nawet niektórym się udało. Prawda jest taka, że wyznacznikiem wartości kobiety nie jest jej stan cywilny, a Ty jesteś wspaniałą dziewczyną i na pewno spotkasz kogoś, kto to doceni.

    Lubię to

    1. Myślałam,że dziś brak męża nie jest problemem, ale jak widać dalej tkwimy w tych czasach,że kobieta nie może być samotna bo to wstyd. Staram się nie przejmować takimi dobrymi radami,ale cóż,jestem tylko człowiekiem;0

      Lubię to

  11. Nie rozumiem tego wtrącania się ludzi w nieswoje sprawy, i to najczęściej w te sprawy w których zupełnie nie potrzebujemy rad i uwag innych. Grunt to nie przejmować się i żyć po swojemu, nie patrząc na to co inni mają do powiedzenia na nasz temat, chociaż wiem że z tym jest ciężko… bo zawsze komuś coś nie będzie pasować – a to dlaczego jesteś sama, a dlaczego jeszcze bez ślubu albo dlaczego tak szybko ślub, dlaczego nie masz dzieci albo masz tylko jedno/ dwójkę, dlaczego masz mieszkanie a nie dom… trzeba się uodpornić i zamykać uszy na te super porady 😉

    Lubię to

    1. Staram się nie przejmować takimi uwagami,ani nie wychodzę przed dom z kartką -szukam męża bo mi przyjaciółka każe.;) Ale wolałabym zdecydowanie by pozwolić innym żyć po swojemu, w swoim tempie. Choćby komuś bardzo to przeszkadzało, albo było mu smutno,że żyje mniej szczęśliwie od niego…

      Lubię to

  12. Uff, Ufff. Do trzydziestki mi trochę zostało. Dwie koleżanki w moim wieku są po ślubie. W moim wieku moja rodzicielka również była po ślubie, z jednym dzieckiem. Ale co tam. Na razie mnie to nie przeraża. Może trochę, ale hej.. moje życie, moja sprawa 🙂

    Lubię to

  13. Ludzie mają niestety tendencje do wtrącania się w życie innych i układanie im tego życia tak jak oni by to widzieli –. Ja na pytanie „to kiedy ślub” odpowiadam, że „po powrocie z Rosji”, a kiedy pada pytanie „to kiedy Rosja” odpowiadam „nie wybieram się” 😀

    Lubię to

  14. Zbych pisze:

    Tak w ogóle to patrząc z boku… przy tym drugim telefonie od twojej znajomej wyszło szydło z worka – wcale nie chodziło jej o twoją sytuację ale o to, iż obecna sytuacja odbiega od jej wizji i założeń, które kiedyś tam zakładała.
    Zatem tak jak słusznie zauważyłaś, wszystko rozchodzi się o usatysfakcjonowanie czy też nie osób wokoło… a to przecież nie tędy droga

    Lubię to

    1. Sama w zasadzie podzielałam jej wizję, ale cóż nie wyszło. Widzę, że otoczenie ma z tym większy problem niż ja sama. Albo chce to otoczenie bym zaczęła to uważać za problem…

      Lubię to

  15. kocia_dama pisze:

    Na Twoim miejscu nie przejmowałabym się takim gadaniem 🙂 Jesteś śliczna, mądra i naprawdę, nie musisz zadowalać się byle czym, jakby to powiedziała moja mama 🙂 Na każdego przyjdzie pora i nie ma co szukać na siłę. Mnie koleżanki raczą podobnymi „złotymi radami” odnośnie dziecka- ileż to ja się nasłuchałam w swoim życiu, że już, że koniecznie, że zaraz trzydziestka, że zegar tyka, itp. Niezmiennie, z kamiennym wyrazem twarzy odpowiadam, że mam czas, bo po trzydziestce macierzyństwo smakuje lepiej. Większość nie podejmuje tematu 😀

    Lubię to

    1. Dziś nawet tuż przed 50 można mieć dzieci, więc nie rozumiem skąd na siłę szuka mi się męża, bo za dwa czy trzy lata będę już stracona dla świata. A może będę dojrzalsza, pewniejsza siebie, bogatsza wewnętrznie i będę wtedy w stanie stworzyć fajny związek i być fajną mamą?;)

      Lubię to

  16. Anna pisze:

    Nie rozumiem co złego jest w byciu samej. Mi osobiście tego często nawet brakuje. I tak długo zwlekałam by w ogolę się z kimś związać. Teraz męczą mnie pytaniami kiedy ślub a ja tylko odpowiadam, że na pewno nie przed 30stką bo po co. Nie wiem czy w ogóle go chce bo tak mi jest dobrze. Nie lubię tej ślubnej uwięzi i nie rozumiem tego jak ktoś się czepia singli, że nimi są. Miłość na siłe? Nigdy.

    Lubię to

  17. Tak bardzo o mnie. I najgorsze jest to, że właściwie chociaż jesteś pogodzony ze sobą, że jest jak jest – w sumie nie jest Ci aż tak źle w tej samotności, jak się wydaje wszystkim z boku patrzącym, to po usłyszeniu takich słów, które właśnie w domyśle znaczą „jesteś gorszy bo nie masz nikogo”, też odechciewa mi się wszystkiego 😦 Też muszę później mozolnie, z wielkim trudem układać sobie na nowo wszystko w głowie. Jestem rok od Ciebie młodsza (piszę z fejkowego konta:P), i uwielbiam czytać Twój blog 🙂 Zazdroszczę (czy to aby na pewno dobre słowo?), że masz chociaż cudowną siostrę, z którą masz taki świetny kontakt – to cudowne mieć kogoś tak bliskiego. Ja jestem całkowicie sama, i takie komentarze mnie jeszcze bardziej dołują.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s