Jestem super 12/30

Hmm. Nie wiedziałam jak odpowiedzieć na to pytanie, myślałam, i myślałam. I oczywiście nic nie przyszło mi do głowy, stąd też do Lusiowego wyzwania nie wracałam przez dłuższy czas. Ale ostatnimi dniami doznałam olśnienia i już wszystko wiem.

Jestem super, bo nie jestem super. Nigdy nie byłam i nigdy nie będę. I chyba nie mam na bycie super ochoty. Mogłabym tutaj skończyć, też byłoby super.

Nie jestem super dziewczyną, nie okłamuję świata,że jest inaczej. Nie jestem zawsze piękna-w zasadzie to nigdy, ale z racji poniedziałku postanowiłam się nie dołować. Wstając rano nie witam siebie w lustrze słowami-witaj super dziewczyno. W większości dni kiedy mijam siebie w lustrze mówię sobie- matko i córko, to znowu ty. Nie okłamuję świata, że wszystkimi rankami bawię się w gotowanie wystawnych śniadań, że moja kuchnia wygląda wtedy perfekcyjnie, a na  biurku zawsze mam bukiet 55 róż. Jem zwykły jogurt z orzechami, a jak jestem maksymalnie leniwa po prostu wyciągam smakowy jogurt. Tak mam takie w lodówce. Mam też gotowe pieczywo, parówki, niedomowy keczup i Nutellę. Ostatnio na blogu kulinarnym zrecenzowałam pozytywnie grecki jogurt z owocami. 90 % komentujących stwierdziła- nigdy nie kupuję jogurtu z owocami, zawsze biorę czysty naturalny ( albo robię go sama) i dodaję owoce, miód i bakalie. Nie udaję, że jestem super, kupuję gotowca, bo matko i córko skąd mam wziąć świeże wiśnie w środku zimy? Tak samo nie udaję,że drożdżowe ciasto robię na mące kasztanowej z dodatkiem syropu z agawy i na oleju ryżowym, i nie będę się zachwycać, że wyrosło och i ach, a smakuje jak babciny placuszek z kruszonką. Nie. Nie robię z siebie super fit osoby, byleby zainteresować więcej osób czy też pokazać, że nadążam za trendami. Jem czekoladę, masło,  a pierogi polewam skwarkami. Mam w nosie co ktoś o mnie myśli, nie jestem super. I nie udaję, że jestem.

Nie udaję, że każdego wieczora robię najbardziej ekscytującą rzecz na świecie. Nie zwiedzam świata, nie chodzę do klubów, nie testuję nowych makijaży, nie biegam codziennie po galeriach-handlowych i tych gdzie ogląda się obrazy. Kiedy wracam z pracy ogarniam dom, a wieczorem siedzę przed komputerem i staram się ignorować kolejne ogłoszenia parafialne z cyklu-pobieramy się już za 4 miesiące, czy to normalne, że jeszcze nie wybrałam serwetek? Jestem w 8 tygodniu ciąży a jeszcze nie znam płci maluszka, gdzie nam zrobią odpowiednie usg? Moja córeczka Filomena Dajana Grizell ma dopiero 3 miesiące z zjadła cały słoiczek marchewki, boję się,że odziedziczy tendencję do tycia po tatusiu, jak ją odchudzić? Koleżanki doradźcie, które seksowne stringi wybrać na randkę w ciemno, te z koronki w białe motylki, czy te z koronki w słoneczka? Jestem nudna, nie mam się czym chwalić, nie mam potrzeby wrzucania codziennie swoich zdjęć, i przekonywania świata, że jestem kimś kim nie jestem. Wiodę zwyczaje życie, które dla wielu nie jest super. Zdecydowanie nie jest. Nie mam partnera, narzeczonego, męża, kochanka, dzieciaków, a na kolację jem słodycze. Super? No pewnie, że nie.

Nie jestem super dla wielu moich znajomych, o czym przekonałam się parę dni temu. Wystarczyło zaznaczyć na pewnym portalu społecznościowym, że  w niedzielę zamierzam być na Placu Solidarności by pokazać, że Gdańsk jest murem za Wałęsą. Co ja też przeczytałam na swój temat. Jestem dzieckiem służb( zawsze myślałam,że jestem dzieckiem moim rodziców, a nie służb, ale widać muszę zrobić testy DNA na zgodność z SB). Jestem naiwną idiotką, którą rodzice wychowali w zakłamaniu-czyli jednak moi rodzice to moi rodzice? Czuję się skonfundowana lekko. Jestem ofiarą systemu, który zrobił ze mnie bezmózga- czy ofierze przysługuje jakieś odszkodowanie, bo potrzebuję paru groszy na nowe jeansy? Jestem też lewakiem, lemingiem, komunistką, żydówką, zdrajcą narodu, szpiegiem-zawsze chciałam być Bondem w seksownej sukience, więc mi nie przeszkadza. Jestem po jednej stronie z mordercami-tutaj prosiłabym o więcej wyjaśnień. Mogłabym tak z tydzień cały wymieniać i wymieniać. Nie jestem super bo nie krzyczę Zabić Bolka, wymiennie na wsadzić go do kamieniołomu. Ba, jako historyka teczki w ogóle mnie nie rajcują i nie wywołują u mnie dzikiego pożądania. Historii uczyła mnie mama, która przerobiła ją na własnej skórze w więziennej celi za Solidarność. Zawsze uczyła mnie szacunku do Solidarności i do Wałęsy. Do człowieka z szeregiem wad, nie człowieka z pomnika, ale prawdziwego bohatera z trudną przeszłością. Piękne jest to co zrobił. I tyle.

Nie jestem super, albo i nie. Jestem super, bo nie udaję, że jestem super. Nie chcę być super.Mam setki wad, popełniam miliony błędów, nie jestem idealna w żadnym calu. A zawsze chcę być sobą, wierna sobie, tylko sobie i swoim wartością. Bycie super jest cholernie nudne i męczące.

c43e1e41097704b546f160a168d3fd53

Ścieżka dźwiękowa- Carlos Santana- I love you much to much

 

 

Advertisements

54 uwagi do wpisu “Jestem super 12/30

  1. Dlatego jesteś super, bo jesteś sobą i nie udajesz kogoś innego by komuś się przypodobać 🙂 I o to chodzi, bo bycie super tak jak myślą inni że trzeba być super jest głupie. Chociaż super to takie głupie słowo, oznacza wszystko i nic 😉

    Lubię to

  2. Jesteś super, bo jesteś sobą, a to jednoznaczne 🙂 Nikogo nie udajesz, nie starasz się przypodobać innym. Aż chciałoby się rzec „rób swoje i niczym się przejmować”, ale z doświadczenia wiem, że nieraz głupimi przytykami ludzi idzie się na serio przejąć…
    I geez, przypomniałaś mi o tym wyzwaniu, ja jestem chyba przy… 3 pytaniu XD Muszę się zabrać za to, teraz mam motywację!

    Lubię to

    1. Zabieraj się koniecznie 😉
      Oj tak, kiedy wszyscy dookoła są super na jedną modłę, ciężko zostać sobą. Ale ja nigdy nie płynęłam w głównym nurcie, zawsze ceniłam sobie bycie sobą;)

      Lubię to

  3. Haha, kurdę, siostrzeniec mojego Ł! (teraz przewrotnie będę tylko tak pisała) zjadł wczoraj okruszek torta a ma 4 miesiące! Mam już zbierać na obóz dla tłuścioszków? 😀
    I wiesz co – jesteś super dziewczyną 😛

    Lubię to

  4. sanglant pisze:

    Doskonałe podsumowanie. 😉
    Z powodu poczucia przymusu bycia super przestałam chodzić na licealne spotkania klasowe… Racja, że męcząca jest ta presja na prowadzenie ekscytującego życia, ale przyznam, że jednak wiele mi w moim życiu i charakterze nie odpowiada.
    A o Wałęsie w pewnych kręgach lepiej się nie wypowiadać, i tak do niczego nie przekonasz, a tylko wywołujesz burzę.

    Lubię to

  5. Jesteś super laska i tyle :). Przykro się czyta, że zostałaś zmieszana z błotem, bo stanęłaś murem za Wałęsą. Już kiedyś pisałam o tym, że internet stał się śmietnikiem ludzkiego sumienia niestety…

    Lubię to

  6. Świetny wpis. Myślę właśnie, że jesteś super bo nie próbujesz udawać, że jesteś super 🙂
    A jeszcze raz usłyszę o syropie z agawy to się potnę. Ten produkt chyba sponsoruje wszystkie programy „fit” na TVN 😉 A ja nawet nie wiem c to jest

    Lubię to

    1. Coś mi mówi,że agawa to coś podobnego do kaktusa 😉 Ale szczerze mnie przeraża ta moda do bycia super w kuchni, nagle każdy je tylko owsiankę na wodzie i słodzi ją stewią z parapetu;)
      A dziękuję:)

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Jak najbardziej sukulent – poza tym to chyba nawet „twoje klimaty” bo jest na coverze do Excitera 😉
        A co do syropu… cóż… Meksykanie z agawy pędzą bimber (mescal) – ja to bym tym tropem szedł biorąc pod uwagę wzrost popularności

        Lubię to

      2. sanglant pisze:

        Jeśli chodzi o syrop z agawy, to ja mam mieszane uczucia: jeden z tych produktów, co to modne i niby super zdrowe, a nie jestem przekonana, czy rzeczywiście taka rewelacja.
        Tequila też powinna być w 100% z agawy (w sumie wg wielu źródeł tequila to rodzaj mezcalu). 😉 Dzisiaj się dowiedziałam też o pulque, taki fermentowany napój, również z agawy. Taka wszechstronna roślina. 😀
        A z takich kaktusów z dużymi płaskimi liśćmi (nopal) to się chyba robi wszystko, a do jedzenia są ponoć bardzo zdrowe – aż dziwne, że jeszcze nie robią szału w Europie. 😛

        Lubię to

      3. Zbych pisze:

        sanglant – to wychodzi na to że z tą kaktusowatą wszechstronnością to trochę jak z naszymi ziemniakami : i w skórce, i puree, i frytki, i placki, i na zupę… a i bardziej zaradni wódeczkę sobie zmajstrują 🙂

        Lubię to

  7. Zakochałam się w tym poście! ❤ Zwłaszcza w pierwszej części, która wrzuciła ogromny uśmiech na moją twarz. 😀 (aż się zaczęłam zastanawiać czy nie mamy tych samych znajomych na fb xD)
    I wiesz co? Jesteś super!!! 😀

    Lubię to

  8. Zbych pisze:

    Może wsadzę kij w mrowisko ale nie bardzo rozumiem sens tego wyzwania „jestem super”. Super dla kogo? W jakich kategoriach? Dla mnie to trochę idiotycznie postawiona teza, bo wiadomo że ktoś z wysokim ego i narcystyczną naturą napisze że jak najbardziej jest super, a ktoś z niską samooceną będzie twierdził że nie jest super. Już chyba lepiej jakby to było sformułowane „jestem ideałem”, jakoś sensowniej mi to brzmi po polsku, tylko nie rozwiązuje problemu kryteriów oceny (samooceny) – bo wiadomo że każdy ma swoją wizję ideału.
    A co do tej całej wrzawy w mediach społecznościowych… cóż, to taka już ludzka natura że każdy dąży do idealizowania siebie na pokaz. Stąd mamy boom na selfie (modne już za Ludwika XIV, który obwieszał nimi Wersal – dziś tylko technologia poszła do przodu i nie trzeba przy tym tyle zachodu oraz funduszy). Poza tym nie oszukujmy się – coraz więcej w tym jest pozerstwa. Mąka kasztanowa? Serio? Eh… czekam tylko na moment kiedy fit-celebryci zaczną się obżerać na wizji larwami suri (bo bardzo bogate w białeczko) – może wtedy nawet odpalę telewizor żeby zobaczyć to na własne oczy i pośmiać się 🙂

    Lubię to

  9. Anelise pisze:

    I piękny morał na koniec 🙂
    Swoją drogą to nawet nie wiedziałam, że też bierzesz udział w tym wyzwaniu ;p Jeszcze nigdy nie widziałam, by ktoś je skończył ;p

    Lubię to

  10. kropeczka91 pisze:

    Jesteś super 😉
    Ja się do polityki nie mieszkam i nie wiem nawet co było w tej jego teczce, wiem że afera i że pomniki mu chcą likwidować ale nic więcej 🙂 I w sumie wcale mnie to nie interesuje 😛

    Lubię to

  11. Według mnie, nikt nie jest idealny i nigdy nie będzie. Ważne, by żyć w zgodzie z samym sobą, być szczęśliwym, czuć się dobrze… Reszta sama się ułoży 🙂

    Lubię to

  12. Ja zawsze bardzo ceniłam osoby, które na korytarzu w szkole czy na studiach potrafią stać w pojedynkę, bo większość by uniknąć łatki ‚dzikus’ na siłę się do kogoś ‚dokoptywała’ choć wcale mogła nie mieć na to ochoty. Uważam, że trzeba mieć odwagę bycia sobą i przykładowo nie śmiać się z kogoś jak to robi ‚super grono’ jeśli nie zauważa się do tego śmiechu powodu. Fajnie, że żyjesz w zgodzie ze sobą, ja także staram się w ten sposób egzystować;)

    Lubię to

    1. Ja nie miałam problemu by rozłożyć się na parapecie z książką i w samotności przeczekać przerwę, raczej do mnie się dosadzano by miło porozmawiać 😉 Pewnie dlatego,że zawsze byłam i jestem sobą. Normalną osobą:)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s