ABC-chorowania

Wczorajszą wizytę u lekarza potraktowałam jak wielkie wyjście. Co najmniej wyjście na galę rozdania Oskarów. To znaczy zamierzałam, skończyło się na tym,że po prostu umyłam włosy. Zabrakło mi sił na nałożenie kremu z efektem BB na twarzy. Ubrałam się w dres, bo łatwiej się rozebrać do badania. Zasadniczo jeżeli człowiek zaczyna swój dzień o 3.30-vivat kaszel,vivat katar,można spodziewać się po nim nieco więcej. Także zawiodłam. U lekarza zaskoczenie, brak kolejek, a nowa pani doktor już na mnie czekała. Dokładnie mnie zbadała-głowę daję,że swoim stetoskopem osłucha mi nawet nerki. I wydała diagnozę, ot, zapaleń bez liku, gardła, górnych dróg oddechowych i oskrzeli. Nałożyła okularki,sprawdziła mą historię i uznała,że nie możemy czekać, od razu dostałam antybiotyk i recepty na inne magiczne specyfiki. No i zwolnienie na najbliższe 7 dni. W sumie zwolnienia nie wzięłam bo tacie niepotrzebne, ale tak, przez tydzień mam się leczyć. Na odchodnym miła pani doktor powiedziała- proszę sobie dogadzać kulinarnie i kulturalnie.

Dogadzać zaczęłam sobie w aptece, w której zostawiłam 121 złotych, 86 groszy. Dawno nie sprawiłam sobie przyjemności na taką kwotę. Dowlokłam się do domu i na sam widok wielkiej tabletki zabijającej bakterie odechciało mi się jedzenia. Ostatecznie zjadłam jogurt, przełknęłam tabletkę i wróciłam do dogadzania sobie.

Kolorowanki. Siostra z okazji,a  raczej bez okazji podarowała mi nowe kredeczki i książeczkę. To już wyższy lewel, tutaj trzeba samemu dorysowywać kwiatki a także słonie. Poczyniłam więc słonia płynnie przechodzącego w wieloryba w różowych kolorze. A kto mi zabroni?

photomania-28b9cd640f7786b7ff10bf9bc031660f

Znudziło mnie nieco kolorowanie-te kredki są strasznie ciężkie…. Zabrałam się za książki. Dokładnie za Razem będzie lepiej Jojo Moyes i dokładnie to było to czego potrzebowałam. Zabawna i pełna optymizmu książka. W zasadzie to bardzo zabawna i bardzo optymistyczna historia Jess, Eda, dwójki pokręconych nastolatków, psa ze wzdęciami, jednego samochodu i podróży do Szkocji. Dokładnie tego mi było trzeba, książkę przeczytałam błyskawicznie i każdemu polecam. Nie tylko tym co leżą pod kołderkami w łóżkach.

Jako,że czytanie nieco mnie znużyło sięgnęłam po filmy, dokładnie dwa filmy i jeden serial. Zacznę od serialu, 5 dni, bardzo dobry brytyjski serial ze wspaniałymi aktorami. Serial ma już parę lat, ale od czego jest HBO GO prawda? Więc wciskam play i oglądam pasjonującą historię zniknięcia młodej żony i matki na środku autostrady. Co się z nią stało? Zakończenie nie jest wyjątkowo odkrywcze, ale przy okazji poznajemy całą pogmatwaną rodzinną historię, która naprawdę wciąga. Idealnie się to ogląda nocą,ciurkiem, kiedy kaszel nie pozwala zasnąć.

Następnie zajęłam się sprawami z przeszłości. Tematyka podobna, kryminalne sprawy, historyczne tło, świetni aktorzy. Most szpiegów, kandydat do Oskara. Wyjątkowo solidny film, kto lubi podobne klimaty na pewno się nie zawiedzie.

Jako,że kryminalnych zagadek miałam nieco dość skusiłam się na Joy. Jako, że uwielbiam sprzątać historia wynalezienia mopa bez wyrzynania wydaje się stworzona dla mnie. Film taki sobie, widziałam dużo lepsze. Natomiast świetnie nadaje się do oglądania o 6 rano, bardzo dobra ścieżka dźwiękowa i historia z happy endem daje nadzieje na udany dzień i poprawę samopoczucia. W sumie kiedy kończył się film zbliżała się pora przyjęcia kolejnej dawki antybiotyku poczułam -podobnie jak Joy, potrzebę ulepszenia pewnych kwestii. Dlaczegóż to w erze człowieka w kosmosie antybiotyki muszą być tak paskudne? Dlaczegóż możemy kąpać się w wodzie o aromacie jagodowej muffinki czy waniliowego puddingu z maliną, a nie można zrobić antybiotyku o smaku jeżyny czy też brownie? Bardzo proszę decyzyjne osoby o jakąś reakcję. Zmniejszcie tabletki i nadajcie im pyszny smak. Dziękuję.

Mogłabym teraz opowiadać, że w chorowaniu najważniejszy jest milusi koc, pardon, pled z metką dobrego domu domu. Albo dres od projektanta. Albo otoczenie się setkami aromatycznych świec znanej marki. Nieprawda. Najważniejsze by nie chorować samemu. I nie chodzi tu o to by zarazić pół bloku i umawiać się na zbiorowe popijanie syropów a o bliskich wokół. Taka siostra co zrobi zapas jogurtów i cytryny do herbaty. Taki tata co wyrwie się z pracy by zawieść dorosłe dziecko do lekarza, poczeka w korytarzu i bezpiecznie odwiezie do domu. Taka przyjaciółka co trzy razy dziennie sprawdzi czy mi lepiej. Taki sąsiad co spotkany wczoraj na klatce po prostu pożyczy zdrowia i miło się uśmiechnie. To jest najważniejsze.

Wybaczcie, wracam chorować.

03b49287ebc973b24a7b62436abc92ce

Ścieżka dźwiękowa- Depeche Mode- Personal Jesus

 

Advertisements

32 uwagi do wpisu “ABC-chorowania

  1. Haha, jesteś przeurocza z katarem i kaszlem, naprawdę! Przy fragmencie o dogadzaniu sobie w aptece już płakałam ze śmiechu – i trochę z żalu, bo mnie na takie dogadzanie sobie nie stać 😀
    I fakt – ktoś powinien się zająć tymi antybiotykami. W sumie – skoro jesteśmy tak rozwinięci – nie pójść o krok dalej i nie zrobić płynu do kąpieli o właściwościach antybiotykowych>?

    Lubię to

  2. kocia_dama pisze:

    Zdrowiej!!! I to szybciutko! Biedactwo, wiem, co czujesz, chorowałam tak w lipcu, też dostałam ogromne tabletki z antybiotykiem, po których non stop spałam. Nie cierpię chorować.

    Kuruj się!!! 🙂

    Lubię to

  3. Dużo masz zajęć, kiedy ja choruję, to najchętniej nic nie robię :). A te kolorowanki to ostatnio bardzo modne się zrobiły, szkoda, że nie mam do nich cierpliwości. Zdrowia życzę!

    Lubię to

  4. sanglant pisze:

    Oj tak, to ważne, kiedy ma kto pomóc, zrobić zapasy i potowarzyszyć.
    Fajna taka kolorowanka, gdzie trzeba dorysowywać, ciekawsza wersja. I widzę, że zgodnie z zaleceniem kulturalnie sobie dogadzasz, sporo się zebrało. 🙂
    Kiedy brat mi przepisywał antybiotyk na wyjazd (zabieram tak na wszelki wypadek), miałam do wyboru również saszetki do zrobienia zawiesiny – pewnie niedobre, ale wybrałam saszetki 😉

    Lubię to

    1. Wolałabym saszetki, miałam dostać ze względu na niską wagę, ale potem pani uznała,że skoro już jestem dorosłą babą to zaryzykuje dawką dorosłą, a nie dziecięcą 🙂
      Ciekawsza,albo i nie 🙂 Płacisz w sumie za prawie puste kartki, a z moim brakiem talentu efekt jest dosłownie powalający 🙂
      Dokładnie, jakbym mieszkała sama, z dala od rodziny, czy znajomych chyba bym umarła z głodu i wyczerpania z powodu choroby….

      Lubię to

      1. sanglant pisze:

        Te moje mają chyba taką samą dawkę, nie sprawdzałam, ale raczej by mi nie dał dziecięcej. Tabletkę umiałam połknąć, ale one są niemiłe i jak się nie uda od razu, to się robi taki paskudny proszek. :/
        Mnie się podobały takie książeczki dla dzieci, gdzie był obrazek do pokolorowania, jakieś naklejki i trzeba było też coś dorysować, niestety dziecko kuzynki chyba jest jeszcze na to za małe. 😉 Jak są prawie puste kartki to jednak nie taka fajna…

        Lubię to

      2. O to mi chodzi, jak zostawisz na mniej niż dziesiątą sekundy od razu robi się ten proszek obrzydliwy-to właśnie mnie odrzuca. I tak z każdym antybiotykiem:(
        To znaczy jedna strona jest gotowa, drugą masz skopiować i zrobić tak jak na poprzedniej. Zasadniczo więcej tutaj tekstu niż obrazków:)

        Lubię to

  5. Zbych pisze:

    Z tym chorowaniem to zawsze tak jest że człowiek sobie myśli: nareszcie trochę wolnego… w końcu się wyśpię, odpocznę, zrelaksuje, skończę czytać zaczęte książki, nadgonię seriale… Ale realia są takie że gdy kapie z nosa, drapie w gardle, w głowie pulsuje to odechciewa się nawet leżeć i słuchać radia.

    Lubię to

    1. Oj tak, mnie do dzisiaj w zasadzie nawet słuchanie Depeche Mode męczyło, bo w głowie zamieniało się to dziwnie w jakiś dźwięk podobny do młota pneumatycznego… Nie jest jak w serialu,że leżysz, miło zajadasz pyszności, wyglądasz maksymalnie uroczo i relaksujesz się dwa dni, a trzeciego zdrowy wracasz do życia…

      Lubię to

  6. Patrząc na kwotę wydaną na leki naszła mnie refleksja, że chorowanie w dzisiejszych czasach to „luksus” na którego niektórych nie stać –.

    Zdrowiej jak najszybciej :*

    Lubię to

  7. Brak kolejki? Zszokowałaś mnie tym.
    Może chociaż łóżko sobie przenieś do pracy;-)
    Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia.
    I racja, mogliby wymyślić smaczne antybiotyki 🙂

    Lubię to

    1. Wczoraj mój brat czekałam ponad godzinę,ale on jest w innej przychodni. U mnie owszem,czekałam 2 dni na przyjęcie,ale potem zawsze wchodzi się o czasie, zero kolejek przed gabinetami:)
      Antybiotyki są paskudne, właśnie próbuję zjeść mega tabletkę:(

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s