Zbiór wspomnień

Niemal całą sobotę przesiedziałam przed komputerem. Wiem, wstyd. Wiało, nieco padało, było brzydko, a ja poczułam misję…. Kiedy szykowałam fotoksiążkę dla rodziców zobaczyłam małą informację, otóż jeżeli zamówię drugą to dostanę na nią 68 % zniżki. A jako, że od dłuższego, no dobrze, od 10 lat, obiecywałam sobie,że wywołam najciekawsze zdjęcia postanowiłam zrobić swoją fotoksiążkę. Tak,tak, wiem, nie oszczędziłam 68 %, a tak naprawdę wydałam te 32 procent, ale uważam tę inwestycję za wyjątkowo udaną. Z początku wydawało mi się, że wybranie 50 zdjęć nie będzie żadnym problemem. Jakże się myliłam. Więc tak, siedziałam przed komputerem, zmieniały się kubki z herbatą, kakao, zmieniały talerzyki z kanapkami, obiadowym makaronem i talerzyk z ciastem…. A ja ugrzęzłam w przeszłości. Wakacje w górach, ja na szczycie Śnieżki, pierwszy raz od 4 lat wróciłam na tę górę, przypomniałam sobie ten dzień, te emocje gdy pokonałam wielki lęk wysokości. Gdy patrzyłam na naszą babską trójkę stojącą na Stadionie moment przed wejściem Depeszów na scenie, wróciły wszystkie emocje. Wyjazd na Litwę, zdjęcia z ciocią Klarą. Pierwszy ważny koncert, znów babska trójka stoimy pod sceną i mamy żar w oczach… Prosta codzienność, pierwsze ciasto na kulinarnym blogu, uroczy weekend w Krakowie, lody w Zamościu, urodziny z Noelem Gallagherem…. Od lat nie przeglądałam tych zdjęć, bo przecież zdjęcia przeglądane na ekranie monitora nie mają w sobie magii…

634a66768b8d385f320cf4c9aba6194f

Ileż to wrażeń, ileż emocji, samych pozytywnych. Wybierałam tła stron, układałam ze zdjęć kompozycje, wybierałam dodatki, pisałam daty, ciekawostki… Wciągnęłam w to moją siostrę, która jak ja, zrobiła swój album. Teraz nie mogę się doczekać kiedy go odbiorę. Jestem podekscytowana, a to wszystko za sprawą zdjęć, za sprawą wspomnień… A to wszystko wzięło się od książki, Uśmiech Madeline-skusił mnie ten tytuł, musiałam ją wziąć. Książka jak książka, babska, wiadomo ludzie spotykają na swojej drodze przeszkody by je szczęśliwie pokonać. Ale w międzyczasie spotykają się w klubie miłośniczek albumów. Tak, albumów ze zdjęciami. Robią swoje własne albumy, księgi wspomnień. Szalenie mnie to wkręciło. Chyba się starzeję, ale chciałabym za 20 lat pokazać taki album dzieciom. A za 60 usłyszeć jednym sprawnym uchem jak dorosłe dziatki pokazują ten album swoim dzieciom, i mówią- ta babcia co tam leży w pieluszce i was nie poznaje to była zakręcona kobieta.

110f740f4f2cf4b75644af8e2af936ab

Wczoraj miała miejsca mała rodzinna uroczystość. W zasadzie zaczynamy tydzień pełen uroczystości, ale wczoraj byliśmy na Mszy w rocznicę śmierci dziadka. Poszłam mimo kataru, bo dziadek był kochanym człowiekiem. Była też moja kuzynka oczywiście ze swoim narzeczonym vel szczurem-wybaczcie, na poważnie wygląda jak szczur. W każdym razie kiedy wychodziłam z kościoła dopadła mnie cioteczka i rzekła-  widziałaś Felicję z Eustachym? Taka piękna para, babcia tak się cieszy, że w wakacje biorą ślub, może w końcu babcia się doczeka tego pierwszego prawnuka…. Oczywiście zachowałam pogodny uśmiech. Tak, uwielbiam takie rodzinne przytyki. Kuzynka jest młodsza ode mnie o trzy lata, więc wiadomo babcia już dawno powinna wydać starsze wnuczki za mąż i robić piękne zdjęcia z gromadką prawnuków. A tak, musi czekać aż ktoś ocali honor rodziny. Gdyby mi nie zależało na pewno aż tak by mnie to nie wkurzyło. Ale wkurzyło.

Mamy nowy miesiąc. Luty będzie miesiącem oszczędzania. W styczniu udało mi się odłożyć 1/3 pensji. Postaram się utrzymać ten trend. Rozpisałam wszystkie zaplanowane wydatki, przeznaczyłam rezerwę na niezaplanowane i witajcie oszczędności. W lutym też chcę częściej niż w styczniu cieszyć się drobiazgami, nie przejmować głupotami i bardziej być sobą. Co było to było, co będzie to będzie. Może powstanie z tego jakieś fajne zdjęcie do kolejnego albumu?

Ścieżka dźwiękowa- Rude Bwoy Thug life- Cecile

 

Advertisements

42 uwagi do wpisu “Zbiór wspomnień

    1. Ja właśnie przegrywałam je na płytki, i czekałam aż kiedyś znajdę czas i chęć by wywołać. Ale wolę zdecydowanie takie fotoksiążki, to wciąga:)
      A bo wiesz święta były,prezenty w kopercie, to się udało odłożyć:)

      Lubię to

  1. sanglant pisze:

    Co jakiś czas myślę, że trzeba by powybierać zdjęcia do wydrukowania, ale nie mogę się za to zabrać, za dużo ich jest… A przydałoby się mieć wybrane te najważniejsze w formie ładnego albumu. Przeglądanie starych zdjęć rodziny to też miłe zajęcie, dobrze, żeby się zachowały. Chociaż zdjęcia w formie cyfrowej też lubię od czasu do czasu przeglądać.
    Ja jestem z siebie dumna, że przez cały styczeń notowałam wydatki i przychody, żeby mieć jakiś pogląd, bo na oko zupełnie nie potrafię oszacować. Wydatki na delegacjach też ostatnio zapisuję, mam przygotowane swoje arkusze, gdzie sobie sumuję, filtruję i rysuję wykresy. 😉

    Lubię to

    1. Uwielbiam te rodzinne albumy, kocham przeglądać stare zdjęcia, i te nowsze. Ale te cyfrowe, no tak nie kuszą by zajrzeć. Weź przykład ze mnie i zrób sobie piękny album 🙂 Ja sobie już zrobiłam folder, gdzie będę wrzucać najlepsze zdjęcia i jak się zbierze 50,będę zamawiać książkę:)
      Ja mam tradycyjnie super kalendarz gdzie wszystko zapisuję, rozpisuję, analizuję i luty będzie powrotem do oszczędzania:)

      Lubię to

  2. Czasem trzeba się polenić i przed kompem sobie posiedzieć:) Nie można wiecznie być na najwyższych obrotach choć..trzeba umieć też wypośrodkować:)
    Sama zastanawiam się nad taką fotoksiążką z wyprawami z gór:) Czasem dobrze zachować wspomnienia choć, wielką fanką zdjęć nie jestem:) Już bardziej mój mąż:)
    Zaoszczędzić…tak, zdecydowanie by się przydało:D

    Lubię to

  3. Takie patyczki są wszędzie jeśli nie dzieci to wygląd, a u nas ostatnio też osiągnięcia w bieganiu… Najśmieszniejsze, że my z siostrą wcale w to nie brnełyśmy. Narobiłaś mi smaka na fotoksiążkę

    Lubię to

  4. Już wiem co sprawię rodzicom na 25. rocznicę ślubu. 😀 Dzięki za pomysł. 😛
    A co do zdjęć, to ja z mamą wywołujemy nasze foty też od jakiś 10 lat. Generalnie śmiałam się, że jak już wybierzemy co chcemy wywołać, to będę musiała jechać je odebrać z przyczepką. 😛

    Lubię to

    1. Polecam się 🙂 Mam nadzieję,że moi będą zadowoleni 🙂
      Ja właśnie myślałam-ach 50 zdjęć z 10 lat, dam radę, w końcu nic wielkiego się nie działo. A tu się okazuje,że mam masę zdjęć, liczoną w tysiącu i wybierz człowieku taką 50 🙂 Musiałabym z 10 książek na start zamówić:)

      Lubię to

  5. Wywołane zdjęcia i fotoksiążki mają moc, ja uwielbiam przeglądać. Na komputerze czy telefonie zdjęć raczej się nie ogląda, a do takich wydań papierowych fajnie się wraca 🙂
    Powodzenie w oszczędzaniu w lutym, to krótki miesiąc więc będzie dobrze! 🙂

    Lubię to

  6. Karolina pisze:

    Super sprawa! Ja jako nalogowa podrozniczka zawsze wywolywalam zdjecia z wyjazdow (kilkaset zdjec co roku) i wklejalam je do tradycyjnego albumu z biletami, mapami danego kraju/miasta itp… Ale w koncu zrobilam fotoksiazke z jednego wyjazdu (ok 150 zdjec, min. 5 h pracy…) i nie wyobrazam sobie powrotu do klejenia… 😉 Teraz przymierzam sie do kolejnej fotoksiazki na min. 150-200 zdjec… Tylko jakos nie ufam tej aplikacji i boje sie, ze po wielu godzinach pracy cos sie zatnie i strace caly projekt :O

    Lubię to

      1. Robiłam w aplikacji Empiku, tam na bieżąco można dodawać zdjęcia -bez zakładania albumu, a potem robić etapami 🙂 Moja siostra robiła 2 dni 🙂

        Lubię to

  7. O tak kochane ciocie zawsze widzą gdzie włożyć szpile –. Ale ja już przestałam się tym przejmować 😀 No chyba, że ktoś mnie mocno wkurzy to z pewnością szpilę oddam, tak pomiędzy żebra! 😀

    Lubię to

  8. Właśnie myślę o fotoksiążce, wypada zrobić dla córeczki. Daj mi receptę na oszczędzanie, bo ode mnie ostatnio pieniądze uciekają i to niestety błyskawicznie :).

    Lubię to

  9. S. pisze:

    Może mi się uda zmobilizować do takiej księgi… Miałam i ślubną zrobić ale wszystko stoi w miejscu 😛 Ba, nawet nie przejrzałam zdjęć ślubnych 😀

    Eh… Też bym chciała oszczędzać 😛

    Lubię to

  10. Zbych pisze:

    Fotoksiążka niezły pomysł. Chciałem tylko przestrzec, bo kiedyś miałem „wpadkę” w podobnej sytuacji – zamawiałem ścienny kalendarz ze zdjęciami. Miał to być prezent na urodziny babci więc wszystkie zdjęcia były wiekowe, black&white i skanowane z albumu rodzinnego. Niestety efekt finalny był jakościowo dość kiepski, przy wydruku powiększonych zdjęć do formatu A4 (widać było w wielu miejscach piksele) – choć babcia była uchachana i w ogóle jej to nie przeszkadzało bo niedowidzi 🙂
    Z drugiej strony było to już kilka lat temu więc pewnie obecne skanery dają docelowo lepszą rozdzielczość.

    PS: Pierwszy raz mam zonk – absolutnie nic mi nie mówi ta ścieżka dźwiękowa… pierwsze słyszę i zero skojarzeń…

    Lubię to

    1. Mi się efekt podoba 🙂 Także obaw nie ma-zdjęcia nie są powiększone zbytnio, książka ma i owszem rozmiar A4, ale zdjęcia już nie-na jednej stronie są nawet 3, więc rozmiar mają zwykłych zdjęć 😉
      A to cover piosenki Belle & Sebastian 🙂

      Lubię to

  11. Na 40 rocznicę ślubu robiłam taki prezent moim rodzicom .Zajęło mi to mnóstwo czasu , bylo mega dużo wspomnień .Dużo pracy ale warto .Chętnie bym zobaczyła Twoją foto książkę .

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s