Leniwie

Nie mam planów na tę sobotę i bardzo dobrze. Upiekę coś dobrego, całkowicie się zrelaksuję…. Czwartek i piątek w pracy (jak prawie zawsze) były szalenie męczące. Przyzwyczaiłam się i polubiłam.

Przyjaciółka zaprosiła mnie na ploty, odmówiłam, czwartkowa pogoda przyprawiła mnie o niezły ból głowy. Jej zdaniem to efekt „braku faceta”. Naprawdę? Są jakieś badania mogące to potwierdzić? Koniecznie chciała mnie umówić dziś na randkę w ciemno. Idź, nic nie tracisz, rozerwiesz się, a może to ten jedyny? Odmówiłam. Owszem, nie rezygnuję z pewnej wizji swojej przyszłości. Z tej wizji gdzie w sobotni poranek do świeżo wysprzątanej kuchni wpadają bose dzieci i krzykiem żądają naleśników z konfiturą. Za dziećmi drepcze całkiem przystojny mąż, tarmosi dziecięce włoski i szykuje obowiązkowe sobotnie kakao. Na końcu do kuchni wpada głodny psiak. Jest głośno, brudno, chaotycznie,ale pięknie. Widzę też swój sobotni poranek w mieszkanku z siostrą. Czytamy gazety, słuchamy radia, na stole płatki bez mleka, bo siostra znów olała zakupy. Obok dwa koty domagają się kociej karmy. Też będzie fajnie. Postanowiłam cieszyć się każdym scenariuszem jaki przyniesie mi przyszłość. Nie napinam się. Rozwijam swoje pasje. Sama, czy w duecie? Nie wiem. Wiem, że będę szczęśliwa.

Zapisałam się na warsztaty kuchni azjatyckiej. Komponowanie herbat, szykowanie idealnego sushi i bawienie się przyprawami. Śmieszne, niezbyt lubię sushi, w zasadzie to nie lubię. Ale myślę,że będzie fajnie.

Stygnie mi herbata, z sokiem z czarnego bzu. Kończę wybierać nasze rodzinne zdjęcia. Niebawem rodzice mają okrągłą rocznicę ślubu. Wymyśliłam,że podaruję im rodzinną kronikę z tych 30 lat. Piękną książkę. Oczywiście będzie zabawnie. Bo w końcu ich małżeństwo jest dość zabawne. Wpadłam na ten pomysł czytając pewną książkę. Jak dobrze,że do niczego nie zainspirował mnie pan Miłoszewski z pozycją Gniew. Jako, że ja to ja, więc trylogię prokuratora Szackiego zaczęłam czytać od ostatniej części. Trochę z początku mnie to zdenerwowało-że też nie potrafię ustawić sobie książek po kolei na czytniku. Jestem techniczną miernotą. Brak dokładnej kolejności w niczym mi nie przeszkodził, Gniew to genialna pozycja. Postanowiłam dalej nie przejmować się kolejnością, będę czytała od tyłu. Prokurator Teodor Szacki zmusił mnie do zabrania go do pracy i pokątnego czytania w toalecie. Musiałam w końcu poznać zakończenie. Nie mówcie tacie, bo mnie zwolni.

Na parapecie rosną mi hiacynty. Skoro pogoda typowo wiosenna, to proszę bardzo. Zamówiłam sobie płócienną torbę, idealną na koncert Gilmoura, to znaczy ze stosownym napisem. Nie przeszła mi jeszcze ekscytacja. O nie.

Z kategorii moje dziwne sny-brałam ślub, na cmentarzu. Wiele wesele z plantatorem, Ricardo z Brazylii. Przed przysięgą przybiegł jednak jakiś lekarz z Leśnej Góry by wyznać mi miłość-ponoć patrzyliśmy na siebie przez telewizor i tak zrujnowałam ślub z don Ricardo. Uciekłam z doktorem.

Spokojnego i relaksującego weekendu.

022d61fc26a9caede3fee1b2607bfcb3

Ścieżka dźwiękowa-Metallica- All nightmare long

 

Advertisements

30 uwag do wpisu “Leniwie

  1. Zbych pisze:

    U mnie też pierwszy wolny (=leniwcowy) weekend w tym roku. Chociaż nie do końca, bo pewnie się zmobilizuje, żeby zrobić jakieś większe porządki. Ale to po południu, na razie jestem w dobrym humorze bo w końcu się porządnie wyspałem. Zdaj koniecznie relację z tych warsztatów kulinarnych – jestem ciekawy czy będzie coś oryginalnego i wyjdą poza sushi’owy schemat 🙂 Z Szackim o ile pamiętam to nie jest aż tak źle, kolejność czytania nie ma zbyt dużego znaczenia dla samej treści sprawy – jak u Mocka od Krajewskiego. Czytałaś Maciejewskiego „W piekle lepiej być nikim” ? Jak nie to polecam – bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, chociaż niektóre epizody dość brutalne (jak to na wojnie).

    PS: „All Nightmare Long” na leniwą sobotę? Rozbawiłaś mnie… od razu pomyślałem, że to jakieś nawiązanie do cmentarnego ślubu 🙂

    Lubię to

    1. Zgadłeś, dziś tak mi się tak pomyślało o Metallice z rana, i od rana wpadła mi do głowy ta piosenka 🙂
      Ja w sumie też sprzątam, gotuję, czytam-dla mnie to relaks 🙂 Ale fajnie,że nie muszę wychodzić z domu, nie mam planów żadnych 🙂
      No tak właśnie pomyślałam,że kolejność nie ma większego znaczenia. Zresztą wszystkie książki Camilli i część Nesbo czytałam też poza kolejnością, raz mieli duże dzieci,raz dzieci nie było w planie, a nie pogubiłam się. O, koniecznie znajdę książki tego pana skoro polecasz:)

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Cóż na razie napisał tylko tą jedną, ale debiut książkowy bardzo przyzwoity – wcześniej pisał tylko scenariusze. Ale polecam – choć tak na serio nie czytałem jej, a słuchałem – towarzyszyła mi w podróży jako audiobook czytany przez Więckiewicza.

        Lubię to

  2. Dobre podejście 🙂 Brać to co los przyniesie 🙂
    Ślub na cmentarzu… hmmm aż pod grób 😛
    A kurs może być ciekawy 😀 Azja to przecież nie tylko sushi 😀
    Mam nadzieję, że sobota płynie leniwie 🙂

    Lubię to

  3. sanglant pisze:

    No tak, ludzie lubią tłumaczyć zły humor brakiem faceta…
    Pomysł na prezent bardzo fajny. 🙂
    Ja próbowałam tylko takiego sushi gotowego z marketu i było takie sobie, ale azjatycka kuchnia ogólnie jest bogata, nawet w typowych knajpach z sushi mają w ofercie inne dania. Niektórzy znajomi mówili, że od czasu do czasu lubią jechać na delegację do Chin ze względu na jedzenie – nie wszystko się nadaje, ale jak się odpowiednio wybierze, to ponoć jest dobre. Japońskie jedzenie na zdjęciach brata też wyglądało ciekawie. Z kolei Hindusi specyficznie pachną indyjskimi przyprawami i niektórym ludziom to przeszkadza. 😛
    Może i lepszy lokalny lekarz (do tego z Leśnej Góry!) niż jakiś brazylijski plantator, teraz u nich wirus Zika panuje. :>

    Lubię to

    1. Moja kuzynka rok była w Japonii dostałam paczkę jedzeniową i cóż, szału nie było. Zresztą kuzynka uznała,że nasze jedzenie lepsze 🙂 Sushi jadłam i z marketu-okropne, i w knajpie,ale wybrałam panierowane i smażone, to było pyszne. Najbardziej mnie kusi wersja z wiśniami i czekoladą, takie sushi mogę jeść 🙂
      Jak tak pomyśleć to lepiej żyć z doktorem, niż na jakimś ranczu w dalekiej Brazylii-zdecydowanie:)

      Lubię to

  4. Te przyjaciółki i ich diagnozy…też to przeżyłam :). Jakoś mnie nie kręci kuchnia azjatycka, to już wolę brazylijską kawę. No ale żeby na cmentarzu ślub brać, to dopiero oryginalny pomysł ;).

    Lubię to

  5. Nawet nie wiedzialam, ze istnieje jakas trylogia o prokuratorze Szackim… Ja zaczelam od srodka, w takim razie, ale fajnie, ze jeszcze sa inne pozycje z tej serii, bo ta srodkowa z opisem Sandomierza do mnie przemowila 🙂 Teraz tak sobie ogladam tego pana Miloszewskiego w internecie i musze przyznac, ze calkiem przystojny z niego facet na dodatek.

    Lubię to

    1. Przystojny,ale dość kontrowersyjny w poglądach-to znaczy mi się one nie podobają. Natomiast bardzo mi się podobają jego książki i muszę przeczytać dwie pierwsze części, ale będę szła od tyłu 😉

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s