Weekend z truskawką

Tak tak, wiem dobrze,że byliście pewnie,że ten weekend spędziłam na oglądaniu telewizji, na czytaniu książek, na poprawianiu kocyka i w ogóle nie robiłam niczego ciekawego. A tu muszę zaskoczyć drogich czytelników. Ten weekend był wyjątkowo intensywny w różne wydarzenia.

W piątek musiałam iść do pracy. Nie czułam się co prawda wyjątkowo dobrze, ale nie mogłam zostawić prośby tatki bez odzewu. W pracy dostałam sms-a od przyjaciółki-to gdzie się dziś spotykamy? Myślałam, byłam pewna,że tydzień temu żartowała mówiąc o spotkaniu w następny piątek. Nie widziałyśmy się dwa lata, a teraz? Oczywiście byłam chętna. Jako, że już wyszłam z pościeli, postanowiłam,że parę chwil w kawiarni z gorącą herbatą mi nie zaszkodzi. Tak więc spotkałyśmy się w kawiarni, gdzie piłam herbatę z suszonymi wiśniami i rumem. Herbatę,wyjątkowo gorącą, podano mi w słoiku ze słomką. Wyjątkowa moda. Znów nie mogłyśmy przestać gadać, i dopiero zapach środka do czyszczenia drewnianych mebli wykurzył nas ( i kurz przy okazji) z kawiarni. Czas zamknąć kawiarnię, czas iść do domu. Kiedy moja przyjaciółka poszła przemyć rączki w toalecie, dostałam pewnego sms-a, ale o tym na koniec.

Sobota, to logiczne,że po piątku przychodzi sobota. Ale ja od razu skoczę do niedzieli. Jestem jak Doktor Who, szaleję po kalendarzu, mieszam dni, tygodnie i godziny. Więc mamy niedzielę. Długo dumałam co mam ubrać, ostatecznie wybrałam sukienkę, granatową sukienkę w stylu Twiggy. Do tego szary sweterek i już byłam gotowa. Nie, jeszcze dyskretny makijaż, bilet w dłoń i ruszyłam z siostrą do Opery. Tym razem wybrałyśmy Straszny Dwór. Dowiedziałyśmy się,że już 22 letnie panny, samotne panny starzeją się bez mężczyzny dużo szybciej. Miałam tą przyjemność siedzieć za panią wiercipiętą, która zakłócała mi non stop łączność Ja i Scena, do tego użyła okropnie dużą ilość lakieru do włosów, który okropnie więc przepraszam za wyrażenie cuchnął. Ale,ale. Ta końcówka. Końcówka, czyli Mazur w wykonaniu tancerzy Bałtyckiego Teatru Tańca, to było mistrzostwo. Od samego patrzenia dostałam zadyszki. A było na co popatrzeć. Nie chodzi mi tylko o względy artystyczne, ale i jak to określa moja przyjaciółka wyjątkowo przyjemne męskie pośladki. Nie dziwię się,że oklaski trwały bite 10 minut.

Tak więc omówiliśmy piątek i niedzielę. Zostaje mi sobota. Ciekawość rośnie, co z tą sobotą. Żeby zrozumieć sobotę musimy wrócić do piątku. Ten sms. Sms był krótki, jedno słowo- Jestem. Wtajemniczeni będą wiedzieć któż był autorem tych słów. Wiecie prawda? Tak więc, Woody kręci. Dziś gra Sienna. Scarlett odmówiła mówiąc,że całość będzie mdła. Keira nie spała przez ząbkujące dziecko. Witaj Sienno.

Do soboty, gdzieś tak do 14 toczyła wewnętrzną walkę, odpisać czy też nie? Zadzwonił. Spanikowana nie odebrała telefonu. Przecież nie wie co powiedzieć? W końcu przypomniała sobie o czytelniczkach jej bloga, które groziły srogimi batami w jej kościsty tyłek, jeżeli nie będzie reakcji. Odpowiedniej reakcji. Liczę liczbę batów poddała się, odebrała telefon. Nie wie dlaczego, ale zgodziła się na spotkanie, na za pół godziny.

Nigdy nie była osobą potrzebującą wyjątkowo dużo czasu na wyszykowanie się. Wybrała jeansy, te idealnie podkreślające krzywość nóg, do tego biały t-shirt z Małą Mi i napisem- Jestem jędzą i dobrze mi z tym. Narzuciła też sweter, długi, maskujący, z kieszeniami, w których mogła schować dłonie w chwili stresu. Fryzura? Bez zarzutu. Makijaż, lekko musnęła powieki różowym cieniem, ponoć nadaje świeżości. Nie musiała używać podkładu bo odkąd stosuje każdego wieczora magiczny olejek Bielendy na niedoskonałości jej cera wygląda nieskazitelnie. Sienna się roześmiała, darmowa reklama. Jeszcze tylko odrobina różowego błyszczyka, bardzo dziewczęcego. I perfumy, tak, muszą być perfumy. Tylko jakie wybrać, cięższe, wieczorowe, dużo mówiące, czy też lekkie i świeże, przyjacielskie? Wybrała rozwiązanie pośrednie. Otaczały ją nuty prażonego ryżu, brzoskwini i pieprzu. Wyszła z domu.

Pierwszy kryzys miała po 3 minutach. Stanęła pod drzwiami pewnego bloku,niepewna swojej decyzji-co ja robię, po co? Ale wtedy Woody ją ponaglił-dziewczyno ta kamera jest jednak ciężka, ruszaj się.

Weszła do ulubionego bistro. Jak na złość wygodny kącik był zajęty. Postanowiła więc postudiować menu, wybrała herbatę, i pierogi z truskawkami. Kącik się zwolnił, usiadła i czeka. Woody’go zaciekawił jaglany puding, pokazał mi,że ten tego jest i czuwa, ale skoro nic się nie dzieje to on sobie zje. A jedz.

Minęły trzy minuty odkąd zajęła przytulny kącik. Chciała wyjść, uciec,schować się. Ale gdy się odwróciła wszedł On. Jeszcze bardziej przystojny, tak bezczelnie radosny, pewny siebie, ten głos, ten uśmiech, te oczy. Sienna myślała w panice- czy można się roztopić podczas mrozu?…

Usiedli, nie wiedzieli jak zacząć. Woody trącił więc kelnerkę, przyniosła jej herbatę, też w słoiku, ona się uśmiechnęła i mieli temat do rozmowy. Słoiki, herbaty w słoiku. Zamówił obiad, zaczęli rozmawiać. Ona dostała pierogi. Smaczne, nawet bardzo. Tylko ta śmietana, ona nie je śmietany. Starała się delikatnie i dyskretnie pozbawić pierożki białej kołderki. On powiedział-dalej nie znosisz śmietany. Ona na to-pewne rzeczy są niezmienne. Rozmawiali tak do czasu gdy ona nie dostrzegła czegoś. Tym czymś była truskawka na jej białej koszulce. On jej doradził by w łazience zwilżyła plamę wodą z mydłem. Ona tak zrobiła. Po 3 minutach wróciła jako miss mokrego podkoszulka, dziewczyna stycznia. Plama była większa, zajmowała pół koszulki. Śmiali się z tego. Cała ja. On podkradł jej pierogi, ona nie miała już na nie ochoty. Raczej bała się pierogów. Zabójcze pierogi 3. Tak Woody postanowił nazwać ten film. On podzielił się z nią ciastem. Minęły 2 godziny.

On się jej zapytał-czemu nie patrzysz mi w oczy? Czuję jakiś mur między nami? Ona nie chciała mu tego tłumaczyć. Wie, że to banał, ale w jego oczach…. Nie, nie to co myślicie. Nawet Woody się pomylił. To nie chodzi o to, że ona mogłaby się zakochać w tych oczach. Kiedyś mogła, dziś nie. W tych oczach widziałam kogo innego. Ten mur miał 170 centymetrów wzrostu, z 55 kilo, jasne loki i nogi do nieba. On wciąż coś do niej czuje. On się  z niej nie wyleczył. To ona jest najważniejsza. Sienna nigdy nie była dobra z matematyki, gdyby była byłaby znaną ekonomistką, miss ekonomii a  nie aktorką. Ale szybko przeliczyła pi razy oko, podzielone przez szerokość drzwi. 70 procent naszej rozmowy dotyczyło tych 55 kilo, i to nie moja waga. Ja mam z 10  mniej. W każdym zdaniu dodawał-  a moja była dziewczyna. W zależności od tematu była albo dobra albo zła. Zła królowa jego serca. Nie przeszło mu. Być może spotkanie ze mną miało być zemstą? Ona kogoś na boku miała mieć. Tak on mówił, nie był to romans, ale ktoś kto ją zafascynował. Sienna nie jest dobra w te gierki, ale dobrze wie, że On nie wybrał jej z powodu wielu zalet jakie posiadała, a dlatego, bo chciał się odegrać na tamtej. Złej królowej.

Sienna wiedziała ,że jest między nimi pewna chemia, ale nie,zdusiła to. Nie poleciały iskry.To nie miało być tak. Zresztą nie mówcie,że jemu przejdzie za miesiąc czy za dwa. Że dajmy sobie czas. Nie, to się nie uda. On podpisał kontrakt, umowę o pracę. 300 km ode mnie. Na całe 5 lat.

Sienna podziękowała za wspólnie spędzony czas. Okryła wstydliwą truskawkową plamę swetrem. On ją odprowadził do domu. On na pożegnanie chciał czegoś więcej. Ona podała mu rękę. I tyle, uścisk dłoni, każdy poszedł w swoją stronę. Sienna znów stała pod klatką. Musiała chwilę odetchnąć.

Czy było jej przykro, czy jest jej przykro? Paradoksalnie nie. Ma czystą sytuację. Nie musi rozmyślać co by było gdyby. Znów wyszło na niej. Nie,nie cieszy jej to wcale. Nie tym razem. Ale nie rozpacza, nie płacze, nie ciska gromów. Może spokojnie zamknąć ten rozdział. Postawić kropkę, dopisać koniec.

I tylko Woody się smuci. Tak liczył na chwilę wolnego, na jakiś urlop. Na jakiś romantyczny happy end.

Plama po truskawkach już zeszła. Wystarczyło parę kropli wybielacza. Teraz musi tak samo potraktować resztki złudzeń i marzeń. Wybielić, zostawić biel, czystość, naiwność.

Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości,że dziś nie jest Blue Monday?

Wygrała ta rozważna. Romantyczna czeka w kącie na swój wielki dzień.

 

You used to light me up
Now you shut me down
I’m losing you again
Locking me inside
I used to lift you up
Now I get you down

1a63572a6b93290edd0ab8bd65ef2881

 

Ścieżka dźwiękowa- Archive-Damage

 

Advertisements

59 uwag do wpisu “Weekend z truskawką

  1. Ehhh… ale przynajmniej masz jasną sytuację. Serce mi pęka, ale cieszę się, że zebrałaś się w sobie i poszłaś na to spotkanie. Szkoda, szkoda… facet drugi raz straci coś magicznego, kogoś niezwykłego. Głupi! Niektórzy nie uczą się na błędach…

    Lubię to

      1. S. pisze:

        Dokładnie! My byliśmy w teatrze, zarówno muzycznym jak i polskim 🙂 teraz czekamy znów na musical, z racji finansowej musimy przystopować i poczekać na inne spektakle ale jest to coś mega 🙂

        Lubię to

    1. Właśnie po spotkaniu, hmm, powiedział,że ma wolną niedzielę, że tutaj jest,że chce byśmy spędzili ten dzień razem. Nawet następnego dnia się odezwałam pierwsza, ale on już zmienił plany, spotkał się ze znajomymi, a potem wrócił do siebie. Więc pozory nie mylą.

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Zmienił plany bo jak jest rozgarnięty i inteligentny to w lot załapał, że na razie nic z tego nie będzie i odpuścił.

        Lubię to

  2. Nie znoszę gdy facet gada o swojej byłej. I w sumie wszystkie Twoje założenia na temat tego co on myśli, co czuje, co zrobi są oparte tylko i wyłącznie na Twoich domysłach. Pewnie Ci nie powiedział nigdy wprost, że nie może o niej zapomnieć i że dla Ciebie nie zrezygnuje z pracy tak daleko. A kto wie, jak potoczą się losy? Pozwól więc sobie chociaż na chwilę przyjemności, pozwól sobie na to zakochanie, bo naprawdę nigdy nie wiesz co się może wydarzyć 🙂

    Lubię to

    1. No właśnie nic się nie wydarzy, nie ma na to żadnych szans. Obydwoje dziś stwierdziliśmy,że to nie ma żadnych szans. Po pierwsze on wciąż coś czuje do tamtej, a po drugiej nawet jak się wyleczy i uzna, że do mnie to coś więcej niż chęć odreagowania rozstania to żadne z nas nie zamierza zmieniać adresu. Więc zostanie jak było.

      Lubię to

  3. Wiesz co Ci powiem? Że jestem z Ciebie piekielnie dumna! To, że się spotkałaś z nim, że nie uciekałaś – brawo! Być może nie tak to sobie wyobrażałaś, ale teraz tak jak sama zauważyłaś masz czyste sumienie i nie musisz się właśnie bawić w gdybanie. To nie Ty jesteś przegraną, to on jest całkowicie przegrany na każdej linii.

    Życzę Ci takiego Księcia z Bajki, że każdy inny będzie przy nim wydawał się chłystkiem. Który porwie Cię na białym koniu i zawiezie do swojego zamku! :*

    Lubię to

  4. Powiem Ci, że rozczarował mnie ten Twój romeo, bo liczyłam po cichu, że może jednak nie chciał się pocieszyć Twoją obecnością, że jednak może to coś bardziej serio. Ale w obecnej sytuacji cieszę się z Twojej postawy i tego, że nie czujesz rozczarowania ani smutku. Teraz przynajmniej nie będzie gdybania i wszystko stało się jasne. 😉

    Lubię to

  5. Chyba dobrze, że wyszło tak jak wyszło. Romantyczka w Tobie jeszcze się odezwie niejeden raz, zobaczysz. Nie ma nic gorszego od źle ulokowanego uczucia, a Romeo, no cóż, jeszcze się widocznie nie pozbierał po swojej byłej diwie…

    Lubię to

  6. Oj jak szkoda 😦 Nie będę się mądrzyć, bo wiem że Twoja intuicja i ta rozważna strona dobrze wyczuła że Romeo jeszcze w głowie ma ciągle inną Julię 😦 Smutno, ale widocznie to jeszcze nie TEN! Niech Woody nie rezygnuje, bo jeszcze będą romantyczne uniesienia i porywy serca! 🙂

    Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Eh… nie mogę się powstrzymać – zawsze mnie zastanawiało (jeszcze od podstawówki) czemu Romeo i Julia stali się synonimem wielkiej miłości. Nie mówię o różnych współczesnych „przekłamaniach” – każdy kto czytał oryginał wie, że to było dziecinne zauroczenie dwóch nastolatków na złość rodzicom, które trwało kilka dni i miało smutny koniec (zabójczy wcale nie z miłości ale w wyniku nieporozumienia). Żeby było śmieszniej to spod ręki Williama wyszło wiele innych wątków par związanych uczuciowo bardziej zasługujących na to miano.

        Lubię to

      2. Mnie w sumie też to dziwi, znam lepsze pozycje, dużo lepsze samego Williama tyczące się miłości, a Julia i Romeo, takie nastolatki, zakochane dzieciaki, za dużo w nich naiwności…

        Lubię to

  7. Brawa dla Ciebie i tak! Nie zawiodłaś swoich czytelniczek, zamiast skulić się pod kocem poszłaś jednak na to spotkanie i brawo! Nie będą Cię nękać myśli ‚co by było gdyby?’ Dzielna dziewczynka! A Woody jeszcze sobie odpocznie w swoim czasie, zobaczysz! Wielki buziak dla Ciebie!!!http://virgo1982.blogspot.com/

    Lubię to

  8. sanglant pisze:

    Szkoda, ale lepiej wiedzieć, że nic z tego i się z niego wyleczyć, niż myśleć, co by było gdyby i wyrzucać sobie, że może mogłaś iść, a nie poszłaś. Możliwość została sprawdzona, okazało się, że to nie jest ta właściwa i trzeba czekać dalej. A jego hmm… nie mogę powiedzieć, że nie rozumiem, bo można zrozumieć, ale tak się nie robi, gdy nie rozliczyło się z przeszłością, trzeba poczekać, a nie mieszać komuś w głowie.
    Jak dotąd w słoiku dostawałam cydr w pubie na osiedlu i napoje w takiej restauracji o rockowym klimacie u pewnego Francuza w Meksyku – nawet mi się to podoba. 😉
    A z tym olejkiem Bielendy to mnie zaintrygowałaś, lokowanie produktu odniosło skutek. ;>

    Lubię to

    1. Zacznę od końca-polecam ten olejek każdemu, dla mnie to hit. 25 złotych a jaki efekt-tak po tygodniu widać wielką różnicę w jakości skóry 🙂
      Też go nie rozumiem, to znaczy rozumiem,że kierowało nim duże rozżalenie na tamtą dziewczynę, ale nie rozumiem czemu wybrał mnie jako pocieszenie, przez starą znajomość nie powinien robić takich rzeczy. Ale cóż, ludzie są różni… Jednak go nie znałam tak dobrze jak myślałam….

      Lubię to

  9. Karolina pisze:

    Intuicja Cie nie mylila, ale przynajmniej zmierzylas sie z sytuacja, i tak jak piszesz – wszystko jasne, nie ma nad czym sie rozwodzic. A dla niego brawa za szczerosc, przynajmniej nie próbowal Cie zwodzic, i abstrahujac od jego bylej, ta praca to rzeczywiscie zbyt wiele, szczegolnie na poczatek.

    Lubię to

  10. Zbych pisze:

    Cóż, ogólnie podsumowując to chyba nikt nie chce być substytutem. To zawsze wcześniej czy później rodzi frustracje, pretensje i żal. A tak jeszcze męskim okiem na to patrząc: jak facet był naprawdę zakochany i rozstali się kilka miesięcy temu to stanowczo za krótki czas by zrobić „twardy reset” i ponownie się w coś całkowicie zaangażować.

    Lubię to

    1. Ponoć to nie było to-ten związek. Natomiast wydaje mi się,że dla niego największym problemem było to,że ona już kogoś ma, że nie on zdecydował o rozstaniu a ona, i bardzo, bardzo mu to weszło na poczucie męskości. Dlatego postanowił sam sobie udowodnić,że każda się skusi na niego=tak moja pokręcona głowa mi podpowiada.

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Zasadniczo kwestia jest taka kto stwierdził że „to nie było to” – bo z tego co piszesz wynika jasno że to ona zadecydowała i postawiła go przed faktem dokonanym. Zatem jeśli on się wcześniej bardzo zaangażował to rzeczywiście taka sytuacja mogła zdewastować jego ego.
        PS: ta Mała Mi…. eh pośmiałem się 🙂

        Lubię to

      2. Niby on uznał,że to nie to, ale wiadomo inaczej by było,gdyby to on zdecydował się zakończyć związek, a ona powiedziała,że ktoś inny ją zafascynował. Czyli zabolało go,że poznała kogo innego.
        Też się pośmiałam z Małej Mi, na szczęście Mała Mi ma się już dobrze:)

        Lubię to

  11. kocia_dama pisze:

    I teraz już wszystko jasne! Jak dobrze, że jednak się zdecydowałaś! Przynajmniej nie będziesz sobie robić wyrzutów, że mogło coś być, a Ty zmarnowałaś okazję. A on… Niech dojrzeje najpierw, a potem startuje do takich dziewczyn, jak Ty 😉

    Wczoraj BYŁ Blue Monday. Zdecydowanie tak.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s