Czas przemyśleń

Dziwny to tydzień. Jest już czwartek, a ja jeszcze nie byłam w pracy. Wszystko przez okropne zapalenie zatok. Lekarka mnie nieźle zbeształa za stan mych dróg oddechowych. Trudno, inwentura sama się robić nie chciała. W każdym razie nudzę się okropnie, bo nie znoszę nie robić nic. A po sporych dawkach leków nie chce mi się robić nic. Dosłownie, po 10 godzinach snu czuję się wyczerpana i maksymalnie niewyspana. Mam nadzieję,że te leki są tak samo skuteczne na katar jak są paskudne w smaku.

Moje zatoki to jednak mały pikuś. Tato odwiedził diabetologa, która to po badaniu w gabinecie wypisała skierowanie do szpitala, od razu chciała dzwonić po karetkę,ale tutaj tatko zaprotestował,bo już kiedyś jechał i niezbyt mu się to podobało. Myślałam,że ta cukrzyca będzie miała łagodniejszy przebieg, przynajmniej na początku.

Miałam wczoraj kolędę. Drugi rok z rzędu choruję w tym czasie i nie mam za wiele możliwości schowania się przed księdzem. Uważam, że jak będę chciała by ksiądz mnie odwiedził to po pierwsze zaproszę go kiedy ja będę mieć ochotę i takiego, z którym chciałabym porozmawiać. Po tym jak rok temu proboszcz koniecznie chciał mnie wydać w 2015 roku za mąż uznałam,że kolęda nie dla mnie. Ale cóż katar trzymał w domu, przyjęłam z tatą księdza. Na szczęście przybył młody, równolatek. Byłoby całkiem przyjemnie gdyby nie mój telefon. Zadzwonił w środku modlitwy słowami pieśni Personal Jesus. Młody ksiądz nie mógł się opanować i ryknął śmiechem.

No tak, ale Wy nie chcecie czytać o tym jak bardzo leci mi z nosa katar, jak to nie lubię kolędy i tak dalej. Chcecie wiedzieć spotka się  z nim czy też nie? Otóż na razie zdecydowała za mnie choroba-chyba powinnam jej podziękować. Dziękuję ci o dobry katarze za wybawienie mnie od konieczności wyboru. Rozmawialiśmy. I wirtualnie i przez telefon. Usłyszeć jego głos, to było coś naprawdę miłego. Rozmowa była banalna, ja gotowałam sobie kaszę mannę na kolację, on robił kanapki. W sumie więcej było między nami ciszy niż samej rozmowy. Ale było to miłe. Powiedziałam szczerze, że potrzebuję nieco czasu. On doskonale wie czym było podyktowane to zerwanie znajomości. Muszę mieć czas by się przekonać czy za tydzień, za dwa, za miesiąc-nieważne kiedy, ale nie chcę być tylko opcją na pocieszenie. Na weekend, którego nie chce spędzić sam w czterech ścianach. Po tej rozmowie wiem jedno-bardzo mi brakowało naszych rozmów. Jego głosu. Ale na dziś to za mało. Nie jestem romantyczna, jestem rozważna. Jestem pewna,że się spotkamy. Tylko muszę sobie to poukładać w głowie.

e13f07df7f513c24a2348cdd91a69bea

Ścieżka dźwiękowa- Dave Matthews Band- What would yoy say

Advertisements

34 uwagi do wpisu “Czas przemyśleń

  1. Oh Kochana zdrówka życzę. Wiem, że zatoki są upierdliwe bo moja Mama notorycznie na nie choruje.
    Ehhh przyznam, że troszkę jestem rozczarowana tym brakiem spotkania, bo ja głęboko wierzę, że to jest TEN! 😀

    Lubię to

  2. I ja życzę zdrowia przede wszystkim! 🙂 No i pamiętaj że czasem trzeba zaryzykować, nie bój się. Bo jak ma coś być między Wami to i tak będzie, a jak nie to nawet spotkanie nie pomoże. Trochę wierzę w przeznaczenie, ale trzeba mu pomóc i sprawdzić. Powodzenia! 🙂

    Lubię to

    1. Chodzę z tym katarem już miesiąc to i się nie dziwię,że w końcu musiałam się konkretnie rozłożyć, ot,głupota moja.Spotkamy się, ale nie w ten weekend. Myślę,że ta zwłoka może tylko pomóc:)

      Lubię to

  3. Z jednej strony może to dobrze, te zatoki i ten katar i może dobrze mu zrobi jak go trochę potrzymasz w niepewności, Tobie pewnie też, może tego potrzebujesz – małych kroczków – ale pamiętaj! nie przesadzaj! Ja tu sobie jeszcze chwilę poczekam ale za czas jakiś zatoki przestaną być wymówką! A adres Twój mam, najwyżej osobiście się pofatyguję i nawet jak mnie swoim Personal Jesus prześwięcisz to wywlokę Cię na to spotkanie! 😉
    Zdrówka, Kochana! I Tobie, i tacie! Moja mama też od razu po zdiagnozowaniu trafiła do szpitala, więc wiem przez co przechodzisz…. Trzymaj się ciepło!! http://virgo1982.blogspot.com/

    Lubię to

  4. Mój mąż właśnie przeszedł zapalenie zatok, a kurował się przez 10 dni, tak go to przywaliło. Wiem więc, co to za przekleństwo i życzę zdrowia oraz cierpliwości. U nas w tym roku kolędy nie ma, bo w naszej parafii jest tylko proboszcz i chyba go zmęczyło to odwiedzanie rok w rok :). Fajnie, że jesteś rozważna, ale nutka romantyzmu nie zaszkodzi :). Pozdrawiam!

    Lubię to

      1. Ostatni Twój post to ja czytałam, ale nic w nim nie wyczytałam 😉 Podejrzewam, że mam zaległości w wysokości kilkunastu postów i dlatego liczyłam na streszczenie 😛

        Lubię to

  5. sanglant pisze:

    Zatoki się przysłużyły w sprawie spotkania, trochę czasu na oswojenie się z sytuacją nie zaszkodzi. I fajnie, że jednak chcesz się spotkać. 😉
    Mnie się ostatnio nie udaje uniknąć kolędy, ale przynajmniej przychodzili księża, których lubię, w tym roku byli też zabawni ministranci. Co nie zmienia faktu, że za tym nie przepadam, cały wieczór rozwalony. Poza tym parafia jest duża i nie da się wszystkich ludzi ogarnąć, księży zawsze chodzi kilku naraz, a i tak im to bardzo dużo czasu zajmuje, u ostatnich ludzi w klatce był kolo 21.

    Lubię to

    1. U nas ogłosili,że dwóch księży zacznie chodzić o 16.30, jako,że mieszkam ze skraju na parterze byłam pewna,że już o 17 któryś będzie-bo pewnie będą chodzić skrajnie. Ostatecznie chodził tylko jeden i do nas trafił przed 20, czyli połowa dnia popsuta.
      No właśnie, zatoki zachorowały w porę:)

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Wszystko zależy od nastawienia. Teraz gdzie mieszkam jeszcze rok temu chodził taki wiekowy proboszcz-gaduła. Wszyscy się wściekali bo jedną ulicę wizytował cały dzień (u każdego siedział co najmniej pół godziny) a kolęda trwała prawie do Wielkanocy. W tym roku jest nowy proboszcz-pędziwiatr. Wpadł.. 3min… i już go nie było. Myślę że całą dzielnicę w dwa dni obskoczył.

        Lubię to

      2. U mnie ksiądz się rozleniwił. Zawsze 3 tygodnie i po kolędzie, a teraz zaczął w listopadzie i do lutego. A w sumie wszedł na 5 minut, nie wiem co po drodze robi?:)

        Lubię to

  6. Ciekawe jakby zareagował proboszcz na ten telefon 😛
    Zatoki i katar Twoim wybawieniem 😉 A cisza czasami daje więcej Przyjemności niż słowa. Cisza też jest ważna.
    Mam nadzieję, że poukładasz sobie wszystko w głowie i będziesz wiedzieć ci chcesz zrobić 🙂

    Lubię to

  7. heke1809 pisze:

    Ooo co tu się dzieje jak mnie nie ma… wreszcie spod pieluch i wrzasku mam 5 minut na ogarniecie internetowych czelusci :d
    Mialam kiedys taka znajomosc i powiem Ci, ze brakuje mi tego czlowieka. Moze gdyby los inaczej sie potoczyl dzisiaj bylabym jego zona. Ale widocznie tak jest lepiej i pewnie tak mialo byc. Czasem warto wykorzystać szanse, ktora los nam daje po raz kolejny… Mam nadzieję, ze się spotkacie. Nawet jesli to bedzie tylko cisza i spogladanie ukradkiem w oczy.

    Lubię to

  8. kocia_dama pisze:

    Zdrowiej! 🙂 Zatoki to paskudna sprawa, mąż przechodził. Wyleż, wygrzej i będzie dobrze 🙂
    I dla Taty też zdrowia jak najwięcej!

    Haha, Personala też masz na dzwonek? 😀 Skąd ja to znam 🙂 A kolędę mam dzisiaj, ksiądz miał być o szesnastej, już prawie osiemnasta trzydzieści, a jego ni widu, nie słychu. Nie przejmuj się, u nas padnie pewnie nieśmiertelne: „A kiedy postaracie się o dziecko?”
    Przyzwyczaiłam się 😉

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s