Pożegnanie z komedią

W bardzo mroźny sobotni wieczór nieco się miotałam, nie wiedziałam cóż ciekawego powinnam zrobić. Może wzorem znanych i lubianych blogerek tego świata powinnam podziwiać świat z perspektywy parapetu, pijąc a to herbatki, a to czekoladki, a to sieciowe cappuccino, powinnam też pozachwycać się ciepłym dresem jaki dostało się do testowania i szminką firmy Chanel, która dzięki zawartości dużej liczny nawilżających olejków sprawi,że zimą będzie się miało non stop usta gotowe do pocałunków.

Ja zamiast tego biorę telefon i dzwonię do Woody’go. Panie Allen, bierz kamerę, kręcimy.

Więc tak siedzę i marznę. Włączam komputer, i z nudów zaczynam rozmowę z koleżankę. Standard-jak sylwester? Oj, tak mnie bolą nogi,że trzy tabletki wzięłam. I takie tam, aż doszło do noworocznych postanowień. Mówię na serio,że nigdy nie pójdę na randkę w ciemno,bo spotkanie z Twoim super znajomym do dziś odbija się czkawką. I wtedy koleżanka odpowiada, a właśnie,wiesz,że był na zabawie sylwestrowej razem z nami, zupełnym przypadkiem. Nie widzę w tym nic interesującego,ale zanim odpisuję jej- a wiesz,że popsułam zamek od kurtki,by zmienić temat, dostaję wiadomość- był z narzeczoną. Na święta się zaręczyli,mam zdjęcie pierścionka, zaraz ci pokażę…

Woody stoi z boku i patrzy wzrokiem,który stanowi mieszankę z poirytowania i szczerego -bądź też nie, współczucia.

Więc podziwia ze mną ten pierścionek, zupełnie nie w moim stylu. W sumie nie żałuję,że nie leży na moim palcu. Ale z drugiej strony nie poznaliśmy się na tyle by mówić sobie, że wolimy pierścionki z białego złota z kamieniem a’la pierścień zaręczynowy Gisele Bundchen. Może wtedy….. Może, może wtedy byłabym narzeczoną, planowałabym ślub i menu…. Wtedy Woody patrzy na mnie i mówi- Ty se zmień tytuł tego filmu na Seryjną Nie-narzeczoną. Wiesz, jak będzie seryjna to ludzie to kupią, pomyślą,że mordujesz narzeczonych. Będzie hit.

Ano będzie. Trochę się boję,że zanim nadejdzie w końcu moja pora na zaręczynowy pierścionek to skończy się całe białe złoto tego świata. Nie powiem lekko zachwiało to moim humorem. Akurat czytałam książkę, o główną bohaterkę, niejaką Lucię, walczyło dwóch przystojnych gentlemenów, gdyby nie fakt, że książka dostępna była na czytniku, chętnie rzuciłabym ją w kąt. W myślach rzuciłam, bo czytnika jednak szkoda.

Może gdybym była jeszcze ładniejsza, mądrzejsza, ciekawsza. Grunt to zachować dobre samopoczucie.

7469cb14b39b508a82ae86a0d353e692

Woody na koniec poradził mi dodać w życiu nieco ognia, no wiesz,niech coś się dzieje.

Śniło mi się,że spłonęło moje osiedle. Stałam na podwórku i patrzyłam na ogień. Z rana wyskoczyłam z łóżka-zderzenie z 15 stopniowym mrozem zabolało. Poleciałam sprawdzić czy mamy aktualne ubezpieczenie. Strzeżonego Bozia strzeże.

Gdzieś tak między 9 a 10 zbierałam pranie z suszarki usadowionej w dużym pokoju. Zobaczyłam,i usłyszałam, wóz policyjny. Chwilę potem strażacki pojazd, aha,pewnie na autostradzie mamy wypadek. Doszłam do kuchni i zabrałam się za obieranie marchewek na krupnik, patrzę przez okno i widzę sąsiadów z bloku naprzeciwko. Dość nieśmiało wychodzą na balkony, widać nie doszli do siebie po sylwestrze. Słyszę kolejny wóz strażacki, oj spory ten wypadek. Marchewki obrane, biorę się za pietruszki. Sąsiadów coraz więcej, i w oknach, i na balkonach, są też gapie. Nie powiem,trochę bardziej kręcę głową, ale nic konkretnego nie widzę. No ok, jest dym,ale to z ciepłowni, którą mam 50 metrów od domu. Nic dziwnego,że dość konkretny, skoro i mrozy konkretne. Przy selerze zobaczyłam,że niemal pod moim domem ląduje strażacki wąż. Teraz to mnie zaciekawiło, pytam się mojej siostry po co ten wąż? Siostra nie wie, ale nie sądzi by coś się działo. Znalazłam 11 tysięcy zastosowań węża strażackiego, łącznie z tym,że postanowili zrobić nam lodowisko pod blokiem. Warzywa obrane, sięgam po tarkę, zaczynam trzeć, bach pół marchewki, głowa w górę, widzę ogień. No jasne kurczęta, dym i ogień bucha jak szalony. Pytam się siostry co się dzieje, wedle jej słów nic się nie dzieje. To skąd ogień? Widzę ludzi z bloku oddalonego po skosie o 10 metrów od mojej sypialni, wybiegają w piżamach-przypomnę,że jesteśmy w Polsce,nie w Australii, stąd zetknięcie mrozu z piżamą nie jest najprzyjemniejszą rzeczą na świecie. Dość logicznie rozumuję,że pali się blok obok. Zanim jednak powezmę więcej informacji, postanawiam dokończyć tarcie warzyw, a następnie mycie naczyń. Porządek przede wszystkim. Jako,że nie chcę robić za zwykłego gapia, postanawiam połączyć rekonesans z wyrzuceniem śmieci-i tak się o to proszą. Było to głupim pomysłem bo strażacy nie pozwalają mi tych śmieci wyrzucić. Ale widzę, płonie blok obok. W moim śnie nie było śmieci,ale reszta się zgadza. Wtedy ktoś woła mnie po imieniu, pan z urzędu, zarządzanie kryzysowe, z którym dzieliłam pokój. Pan się pyta czy ja z tego bloku, mówię,że na szczęście z bloku niżej. Na szczęście, wyobrażacie sobie człowieka, który musi uciekać z płonącego budynku i zamiast najpotrzebniejszych rzeczy zabiera worek ze śmieciami by strażacy nie pomyśleli,żeś ty fleja? No cóż, pan mi mówi,że w piwnicy ktoś rozpalił ognisko, podpalił stare deski podłogowe. Na szczęście nikomu nic się nie stało, zdążyli wszyscy uciec, parę mieszkań trzeba odświeżyć, wymienić drzwi, odmalować klatki, naprawić popsute instalacje, ale szybka reakcja uratowała domy 45 rodzin.

Nie chcę dłużej stać z tymi śmieciami. Wracam do domu,mam tam naprawdę 4 kroki,spotykam sąsiada z góry, z rocznym wnuczkiem. Mówi mi-straszne, mówię,że tak. A on-straszne,że od nas niewiele widać-nasze bloki graniczą ścianami narożnymi z sobą,które akurat nie chciały się zapalić, tak zimno, i wyjść muszę, a chcę wnuczkowi pokazać strażaków. Rzeczywiście straszne.

Przez cały dzień pod domem miałam wycieczki z całego miasta. Niewiele jest okazji by zobaczyć naraz 4 wozy strażackie i kilkudziesięciu ratowników w akcji. A ludzie w piżamach dalej stali na mrozie.

Od dziś nie zamierzam śnić o niczym. Postanowiłam też nie odwiedzać swojej piwnicy. Prewencyjnie.

 

Ścieżka dźwiękowa- Dave Matthews Band- Sleep to dream her

Advertisements

45 uwag do wpisu “Pożegnanie z komedią

      1. Ogólnie odnoszę wrażenie,że nie wyczuwasz ironii w moich tekstach, i myślisz,że ja nic nie robię tylko siedzę dnie całe i ryczę z rozpaczy nad byciem singlem. A zapewniam Cię,że tak nie jest 🙂 Ot, piszę to na co mam ochotę, mam ochotę pośmiać się z tego,że moje byłe sympatie układają sobie życie i tyle. Tak mam, życie biorę na śmiesznie poza zdrowiem moim i bliskich, wtedy nie śmieję się i jestem poważna.

        Lubię to

  1. sanglant pisze:

    Mnie w nocy z soboty na niedzielę też dziwne rzeczy się śniły, między innymi coś o piorunie, który miał się pojawić o określonej godzinie i wszyscy na niego czekali. Spowodował pożar w planetarium, gdzie go obserwowano i z tego powodu budynek planetarium, który z jakiegoś powodu musiał się obracać, gwałtownie się zatrzymał, co spowodowało wstrząsy w promieniu kilkuset metrów. Na szczęście mój sen był tylko snem. Przerażający jest taki wybuch pożaru, dobrze, że nikomu z mieszkańców (ani budynkowi) nic się nie stało, ale nerwów na pewno mieli sporo.

    Lubię to

    1. Ja mam często sny które się sprawdzają, to znaczy sprawdzają się te dziwne i raczej kiepskie, a te bajeczne jak na złość nie chcą:)
      Dziwny był Twój sen,dobrze,że się nie spełnił:)
      Najbardziej im pewnie przeszkadzało to,że leniwie zaczęli niedzielę-piżamowo, i w tych piżamach,musieli stać na mrozie.

      Lubię to

      1. sanglant pisze:

        U mnie nie sprawdzają się żadne, ani wojny, plagi robactwa, wybuchy i końce świata, ani te, które przyjęłabym z radością. Jedyny, który miał związek z przyszłością, to gdy raz w dzieciństwie przyśniło mi się, jak mam dać na imię autku i tak właśnie dałam. 😛 A tak to nawet, jak we śnie wpadłam na pomysł, że mój szczur lubi gruszki, w rzeczywistości okazało się, że ledwo chce spojrzeć. Przynajmniej nie obawiam się, co się stanie, gdy śni mi się coś złego. 🙂
        Ja sobie czasami tworzę w myślach plan, co zrobię w razie konieczności ewakuacji – przewiduje złapanie w biegu dokumentów, telefonu, a zimą również kurtki, ale w realnej sytuacji to może nie być takie proste…

        Lubię to

      2. Ja właśnie doszłam do wniosku,że jakby kazali mi opuścić mieszkanie w 5 sekund to chyba bym zgłupiała i wyszła bez niczego. Ale dlatego,że miałabym za dużo rzeczy do wzięcia,i ostatecznie nie wzięłabym dosłownie nic…

        Lubię to

      3. Zbych pisze:

        sanglant – imię dla samochodu? pierwsze słyszę o takich cudach…
        Chociaż nie… na wojnie żołnierze często chrzczą czołgi, samoloty itd 🙂

        Lubię to

  2. To straszne, że tragedia innych ludzi, zamiast wywoływać w ludziach empatię i chęć niesienia pomocy wywołuje tylko i wyłącznie puste „zaciekawienie”, straszne!

    Twój książę z bajki tylko czeka na odpowiedni moment, żeby na tym białym rumaku wyjść z ukrycia, a wtedy wszystkim będziesz miała najlepszego mężczyznę pod słońcem 😉

    Lubię to

  3. Podobno ogień śni się na kradzież, więc uważaj 😉
    I jednak wkurza trochę się jak widzi byłego lub niedoszłego jak się zaręczają, hajtają itp, co nie? 😛 Mnie to strasznie wkurza 😛

    Lubię to

    1. Mam nadzieję,że ogień u mnie znaczył ogień,ale będę czujniejsza 🙂
      Wiadomo człowiek nieco się tam w środku zaczyna może nie wkurzać, ale myśli sobie- a kiedy na mnie przyjdzie pora, czy w ogóle przyjdzie? Ale cóż, jest jak jest:)

      Lubię to

  4. To ktoś miał dziwny pomysł na miejsce na ognisko… No i ciekawie zaczęłaś nowy rok, od proroczego snu 😉 To teraz czas wyśnić coś, lub bardziej kogoś konkretnego 😉 do dzieła! 🙂

    Lubię to

      1. Zbych pisze:

        A te zdjęcia akurat na choince to w jakim celu?

        Jak się urodzi to będą codziennie foty zawartości pieluch 🙂

        Lubię to

  5. kocia_dama pisze:

    Znam to, niestety: gdy kiedyś, niedaleko naszego bloku, samochód potrącił starszą kobietę, większość stała i patrzyła, filmowała też całe zajście telefonami… Nie wiem, co trzeba mieć w głowie, żeby w takim momencie robić zdjęcia, zamiast zainteresować się, czy poszkodowana żyje albo jest ranna… Bardzo to przykre.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s