Noworoczna Inwentura

ęJako,że ostatni tydzień Starego Roku upłynął mi pod znakiem inwentury postanowiłam zrobić swoją własną inwenturkę. Liczenie magazynowych stanów tak weszło mi w krew,że mimo wcześniejszego braku chęci do podsumowań postanowiłam co nieco w swoim życiu podsumować. Tak mnie naszło podczas oglądania fajerwerków, nie z telewizji a na żywo. Uwaga, nie zaspałam tym razem.

1.Życie rodzinne.    

Hmm, ten rok był rodzinnie męczący. Dużo rodzinnych spotkań czy to w szpitalach czy na pogrzebach. Odejście cioci Klary odchorowałam wyjątkowo poważnie. Za dużo chorób, szczególnie tych moich rodziców, za dużo stresu, za dużo niepokoju. Za dużo stania w kolejkach do lekarzy i za dużo czekania na diagnozy. Na potwierdzenie tego, że rok 2015 przyniósł dużo rodzinnych zawirowań ostatniego dnia owego roku,okazało się,że mój tato ma mocno rozwiniętą cukrzycę, na czczo poziom jego cukru osiągnął 396,przy normie 140.. Z jednej strony wyjaśniła się przyczyna jego złego samopoczucia, z drugiej doszedł kolejny stres i niewiadoma co będzie dalej.

2. Moje życie osobiste.

Z chęcią napisałabym po prostu-nie ma czegoś takiego. Nie byłabym daleka od prawdy. W zeszłym już roku ( ciężko się przyzwyczaić, że już minął rok) nie wydarzył się żaden przełomowy moment, ba momencik chociaż, momenciunio. Byłam na 7 pierwszych randkach. Pardon, to nie były randki, ale jakoś tak skojarzyło mi się z filmowym tytułem. Na ostatnie trafiłam 29 grudnia, ale nie sądzę byśmy po tej katastrofie powiedzieli sobie cześć mijając się na ulicy. Wyszło spontanicznie, umówiłam się po pracy z koleżanką, poleciałam na wariata, w inwetoryzacyjnym stroju-ciepłym, nie wnikając dalej skupmy się na tym,że był ciepły. Tak więc spotykam się z koleżanką, siedzimy w byle jakiej kawiarni, pierwszej z brzegu, mam na sobie ciepłą morską bluzę z sową w czapce z daszkiem, byle jaką fryzurę i brak makijażu. Jestem zmęczona i głodna, w sumie to żałuję,że dałam się namówić na tę herbatę. Burczy mi w brzuchu, strasznie leje, i wtedy podchodzi do nas pan w garniturze, pan okazuje się bliskim przyjacielem chłopaka koleżanki, pan pracuje w telewizji,jest tak przystojny i elokwentny, że mojej sowie spadła czapa. W każdym razie widzę szansę, spokojnie, oni rozmawiają, czyli ja mogę szybko sobie iść do domu. Sygnalizuję swój plan, koleżanka nie ma nic przeciwko, ale pan z telewizji ma, słyszał moje brzucha burczenie i chętnie poszedłby ze mną na sushi. Sushi? A czy wyglądam na taką co naje się kawałeczkiem surowej ryby i ziarenkiem ryżu? No ok,może i tak wyglądam,ale mam w domu poświąteczny rosołek, to wiadomo co wybieram. Odmawiam, ale pan bardzo chce mnie odprowadzić do domu, nie bardzo mam na to ochotę, ale koleżanka mi szepce- on jest samotny, skorzystaj. Niby z czego mam skorzystać? Ale ok, zgadzam się. Pan w garniturze non stop trajkotał o swoich licznych sukcesach, komu to on nie ściskał dłoni, kogo on to nie widział, komu to on nie powiedział dzień dobry. I tak non stop. Mam wrażenie,że słuchałam jego CV,non stop tylko ja,ja i ja. . Nie odezwałam  się ni jednym słowem,ni literką, doszłam do domu, nawet nie wiem czy zauważył,że poszłam do domu? Akurat opowiadał jak ciężko jest znaleźć dobrego krawca od garniturów, bo facet na takim poziomie jak on nie może kupować ubrań w sklepie. Następnego dnia dowiedziałam się,że on w tej telewizji to robi bezpłatny staż, w dziale księgowości. Nie ma to jak dobre pierwsze wrażenie. I tak było rok cały, nie działo się nic co zasługiwałoby na ciąg dalszy. Na drugie spotkanie.

3. Praca.

Na sam koniec roku dostałam podwyżkę. Czyli w zeszłym roku dostałam dwie podwyżki. Bardziej by mi zależało na nowym krześle, muszę zwrócić na to uwagę dyrekcji, czyli memu tatce. Zasadniczo  świat okuć aluminiowych powoli mnie wkręca,ostatnio usłyszałam,że się taka mądra zrobiłam. Mam swoich fanów. Tak, w tej branży też można mieć swoich fanów. Dostałam w środę słoik miodu, a dzień po 10 kg orzechów. Jak widać robię karierę.

4. Czas po pracy.

W tym roku przeczytałam 167 książek-tą ostatnią w czwartek o 23.29. Tytuł książki roku dostają Księgi Jakubowe Olgi Tokarczuk. Najczęściej słuchałam płyty Restriction Archive, co oczywiście wiązało się z cudownym koncertem. Właśnie, byłam na dwóch koncertach, z jednej strony trochę mało, ale z drugiej wybrałam te, na których chciałam być. Odpuściłam kino na rzecz seriali.  Dziesiąty raz obejrzałam wszystkie sezony Przyjaciół. Zakochałam się w jodze,nie wyobrażam już sobie bez niej dnia. W końcu zobaczyłam Wilno, podróż na Litwę była najważniejszym wydarzeniem tego roku. W ogóle w tym roku odbyłam parę mniejszych i większych podróży, które zapamiętałam wyjątkowo pozytywnie. Dzięki Elizie polubiłam Warszawę. Byłam w 8 muzeach i na dwóch przedstawieniach w teatrze, w tym zobaczyłam imponujący biust Kasi Figury z bliska.

5. Wszystko inne.

W tym roku wielokrotnie słyszałam-zmieniasz się. Jestem odważniejsza, silniejsza i pewniejsza siebie. Głośno mówię co mi się nie podoba, w domu, w pracy, i poza nią. Mam wrażenie, że któregoś dnia ktoś wymienił mi baterię w odpowiednim rejonie mózgu. Nie chowam się już tak często po kątach. Owszem dalej jestem nieśmiała, bywa,że jestem niepewna siebie, ale potrafię wziąć sprawy w swoje ręce, podjąć życiowe wyzwanie i stawić czoło przeciwnościom losu. Moje jedyne postanowienie na Nowy Rok to właśnie to, cokolwiek przyniesie mi los, ja dam radę. Lepiej albo gorzej, ale dam radę.

Z łezką w oku żegnałam tamten rok. Pewnie dlatego,że od dłuższego czas czas między kolejnymi Sylwestrami płynie nie jak spokojny potoczek, a jak silny górski strumień. Moja stara dusza coraz gorzej znosi fakt, że nie dam rady zatrzymać tego pędu, poddaję się jemu i czekam co będzie dalej, a towarzyszą mi w tym czekaniu te słowa…..

And then one day you find
Ten years have got behind you
No one told you when to run
You missed the starting gun

And you run, and you run to catch up with the sun, but it’s sinking
Racing around to come up behind you again
The sun is the same in a relative way, but you’re older
Shorter of breath and one day closer to death

Every year is getting shorter
Never seem to find the time
Plans that either come to nought
Or half a page of scribbled lines
Hanging on in quiet desparation is the English way
The time is gone
The song is over
Thought I’d something more to say ……….

 

Dlatego też doceniajmy każdy dzień, nie marnujmy czasu na głupoty, bądźmy zawsze sobą. Byśmy nigdy nie odkryli, że te słowa są o nas.

new-year-quote

Ścieżka dźwiękowa- Depeche Mode-Walking in my shoes

 

 

Advertisements

36 uwag do wpisu “Noworoczna Inwentura

  1. Tyle książek, wow, to ja przy Tobie się chowam! Życzę zdrowia dla Twojego taty, moja mama niestety też choruje na cukrzycę, więc łączę się z Tobą w bólu.
    Randki będą następne, spokojnie :). Wszystko przyjdzie w swoim czasie, zobaczysz. Popatrz tylko na mnie – mam już 33 lata a dopiero zapukała do moich drzwi miłość. Bądź dobrej myśli!
    Ale tego, że nie zajechałaś do mnie po drodze do Wilna – nie daruję! 😉
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! xx http://virgo1982.blogspot.com/

    Lubię to

    1. Teraz czekamy na dalsze badania i zobaczymy jaki to typ cukrzycy, zaczęła się bardzo gwałtownie, w miesiąc zaczął tata pić po 5 litrów wody, ciągle śpi i chudnie. Mam nadzieję,że obędzie się mimo wszystko bez zastrzyków.
      Mam plan pojechać na Litwę znów, zresztą w Giżycku mam kwaterę jakby co to może latem będę na Mazurach? No i pamiętaj,że zapraszam do Trójmiasta 🙂
      O tak, wszystko będzie w swoim czasie:)

      Lubię to

  2. Zbych pisze:

    Będzie telegraficznie bo jestem w szoku…. przeczytałaś Księgi Jakubowe… w rok… i do tego 166 innych pozycji…. wszystko w rok… nie wiem co mam napisać… jestem wstrząśnięty…

    Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Musisz posiadać jakąś nadprzyrodzone umiejętności – to taka kniga, że jakbyś napisała że przeczytałaś ją w 3 tygodnie to też byłby imponujący wynik. Tym bardziej że początek wolno się rozkręca i jest trochę przyciężkawy (jak na Tokarczuk). Ja się zwiesiłem gdzieś przed 300 stroną i na razie od listopada leży odłogiem.

        Lubię to

      2. Moja siostra od czerwca ją czyta, brat jeszcze dłużej 🙂 Ja czytałam na zimowym wyjeździe bez telewizji, więc tak naprawdę czytałam przez więcej niż 12 godzin dziennie i jakoś poszło 🙂

        Lubię to

  3. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.
    Bardzo mi przykro z powodu cukrzycy. Mam Nadzieję, że nie Będzie postępować.
    Dużo książek przeczytałaś. Ja zamknelam się w 30 jak mniemam.
    Zarozumialstwa u mężczyzn Także nie lubię.

    Lubię to

  4. Coś się kończy , coś zaczyna …Znaczy wiesz zaczynamy po prostu od nowa liczyć do 365.I niech tak będzie ,ze każdy z tych dni przyniesie coś nowego , świeżego ale i też żeby to dobre było 🙂
    A co do tego życia osobistego , to wiesz … nieoczekiwane nastaje wtedy , kiedy przestajemy oczekiwać .;)

    http://karuzelka.blogspot.com/

    Lubię to

    1. Ja jestem z tych dziwaków co nie liczy do 366,czy też 365 i potem robię reset. Życie to ciągłość, także nowy rok jest kontynuacją starego i nie liczę,że coś nagle się zmieni,czy,że trzeba coś planować. Będzie co ma być:)

      Lubię to

  5. W takim razie życzę zdrowia, dla Ciebie i rodziny, bo to jest najważniejsze.
    Bardzo fajne podsumowanie roku. No ale faktycznie nie masz szczęścia do tych pierwszych randek, co rusz to trafia się „ciekawszy” egzemplarz! Ale oby nowy rok przyniósł w tym temacie coś nowego – trzymam kciuki,a Ty miej oczy szeroko otwarte, bo kto co co czai się za rogiem 😉

    Lubię to

  6. Historia z panem garniturem – żenada. Jak ja nie lubię takich ludzi (kobiety też się takie zdarzają).
    Ogólnie z tego wpisu powiało strasznie smutkiem.
    Może… 2016 do podróży dopiszesz Śląsk? 🙂 Jak już zmyje się wczesnowiosenna szarość i drzewa ubiorą się w liście, to jest całkiem ładnie w Katowicach 🙂

    A z cukrzycą nie ma żartów. Często jest przyczyną jak i skutkiem innych chorób. Które zabijają, jak się okazało 😦

    Lubię to

    1. No właśnie dlatego tak mnie zasmucił ten ostatni dzień 2015 roku,bo cukrzyca nieleczona bywa groźna, leczona zresztą też. Więc trochę nerwów nam przybyło…
      Też nie znoszę takich ludzi, zero skromności, maksimum żenady właśnie.
      A kusi mnie Śląsk, w czerwcu zamierzam być we Wrocławiu-oby się udało, Katowice już bliżej wtedy niż dalej:)

      Lubię to

  7. sanglant pisze:

    Zdrowie rodzinie się przyda, bo nieciekawie, że ciągle są z nim jakieś problemy. :/ Ale poza tym to chyba nie wygląda źle, szczególnie dobrze wygląda punkt piąty. 🙂
    Ilość przeczytanych książek jest imponująca, wychodzi średnio prawie jedna na dwa dni. :O
    Przyjemniej byłoby dla Ciebie wracać do domu samej niż z takim kolesiem, ale może chociaż było to zabawne, masz kolejny dziwny przypadek do kolekcji.

    Lubię to

  8. Nie cierpię typów, którzy mówią wyłącznie o sobie i nie potrafią słuchać. Gdzie to ja nie byłem, kogo nie poznałem, a potem się okazuje, że to wymysły. No ale grunt to się pochwalić, chociaż rzeczywistość blada :).

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s