Poświąteczna relacja

Kolejny raz uległam złudzeniom, ot trzy dni Świąt minęły nie wiem kiedy, i znów trzeba cierpliwie czekać na powtórkę świątecznej magii.

Jakie były tegoroczne Święta?

Zaczęły się wyjątkowo pracowicie, ze względu na okropną migrenę mojej mamy nie wychodziłam z kuchni przez dwa dni, doszło do tego,że w kuchennym fartuszku wyszłam na zakupy, uznałam,że nie ma sensu go zdejmować i tracić 30 sekund na ponowne ubranie. Moja siostra w końcu poszła do lekarza, oczywiście przed samą Wigilią, z dumą ogłosiła,że coś świszczy jej w oskrzelach, ma zwolnienie, antybiotyk i powinna wypoczywać. Mój brat zwęszył okazję,przejął jej świsty i również się rozłożył. Na szczęście zapach pomarańczy z goździkami dodawał mi optymizmu,postanowiłam złe emocje zostawić na po świętach.

a7381ce0753e99dc487ad17bb8563c39

W Wigilijny poranek mój tatko przypomniał sobie,że nie kupił żonie prezentu. Wręczył mi rano pieniądze i kazał coś tam kupić. Jako,że moja mama jest szalenie wybredną osobą wiedziałam,że akcja prezent dla mamy jest prawie skazane na porażkę, bo cóż ja znajdę odpowiedniego last minute? Wtem przypomniałam sobie,że muszę iść do spowiedzi. Zasadniczo przez cały świąteczny tydzień chodziłam na poranne Msze licząc,że ktoś będzie czekał w konfesjonale, ale czcze marzenia. W Wigilię się udało. Młody ksiądz był jednak myślami gdzie indziej, myślał o bardzo wibrującym mu w kieszeni telefonie. Jako,że zwracał się mnie per siostro byłam bliska powiedzenia-bracie,odbierz ten telefon wreszcie. Ugryzłam się jednak w język. Zabrałam swoje siateczki z pieczywem i poleciałam szukać prezentu dla rodzicielki od jej małżonka. Przypomniałam sobie,że matula ostatnio opowiadała o perfumach przyjaciółki, bingo. Poleciałam je kupić. Po drodze pewna pani do mnie zadzwoniła i miło poinformowała,że jeżeli nie umrę w ciągu 10 lat to odzyskam środki, które wpłaciłabym na konto ubezpieczeniowe. Taka świąteczna promocja.

Wigilia minęła zdecydowanie zbyt szybko, chociaż może to i lepiej? Mama wymęczona bólem głowy miała nastrój nieprzysiadalny, brat non stop kichał, a siostra pokazywała jak bardzo świszczą jej oskrzela. Moja mama uznała zaś,że to na pewno nie mogą być perfumy polecane przez przyjaciółkę i jest rozczarowana prezentem,bo wyraźnie mówiła co chce. Nie trafiało,że to dokładnie to co chciała, tylko w prezentowym zestawie z balsamem do ciała. Moje prezenty na odwrót,były trafione w punkt. Pewnie dlatego,że większość wybrałam sobie sama i jedynie wyćwiczyłam zaskoczenie na ich widok.

Następnego dnia,po debacie z  przyjaciółką mama uznała,że to jednak te perfumy, więc była zadowolona do kwadratu. Była zadowolona mimo dołączenia do towarzystwa smarkających inaczej. W gruzy miała paść nasza tradycja zwiedzania szopek, co prawda ratując honor rodziny pojechałam z tatą na mały obchód,ale wyjazd w porze obiadowej zaowocował tym,że w tylko jednym kościele zastaliśmy otwarte wrota. Postanowiłam jednak,że na przekór niesprzyjającej gwiezdnej aurze nic mnie nie wytrąci z równowagi, wieczór spędziłam na oglądaniu filmów. Nie wiem jaki ostatecznie obejrzałam,bo zasnęłam. Na pewno był tam jakiś Włoch.

71b1fc8b87150d19005361c1ab35e811

Świąteczna sobota była bardzo pracowita. Fartuch wrócił do gry. Mieliśmy gości. Przy stole zasiadło nas 12 osób. Bardzo pragnęłam właśnie takich gwarnych i radosnych Świąt-i dostałam je. Z młodzieżą wyjęliśmy gry w planszowe, na obiad zjedliśmy sernik zagryziony keksem. W tle grały kolędy, a my żartowaliśmy i cieszyliśmy swoją obecnością.

family-christmas-season-relatives-628321

Jak na prawdziwą panią domu katar dopadł mnie dopiero po Świętach. Akurat przed najgorszym okresem w pracy, inwenturą. Radość jednak jaką dostarczyła mi świąteczna atmosfera pomoże mi w liczeniu klameczek i gałeczek.

Ścieżka dźwiękowa-Sting-Roxanne

Advertisements

83 uwagi do wpisu “Poświąteczna relacja

      1. s. pisze:

        Ja nie lubie tlumow, rodzine… od wczoraj moja rodzina to rodzice i brat i rodzina meza. Wiec moze od Jego strony bedzie lepiej 😉

        Lubię to

    1. Zbych pisze:

      Cóż… biorąc pod uwagę apokaliptyczne sceny jakich byłem świadkiem w sklepach przed świętami oraz wysokości hałd w marketowych wózkach szacuję iż przeciętnej polskiej rodzinie świąteczne zapasy starczą spokojnie do połowy lutego.

      Lubię to

      1. A byłam dziś na Starówce -chociaż po prawdzie to taka ona Starówką, jak ja baletnicą, ale ok, knajpy pełne. Najwięcej ludzi stawiło się po steki i sushi. a jakie kolejki w cukierniach, jakby ludzie przez pół roku słodkości nie widzieli….

        Lubię to

      2. Zbych pisze:

        Cóż, gdańska starówka wielce imponująca lecz rzeczywiście lekko oszukana – odbudowana po ’45 więc w zasadzie „nastolatka” 🙂
        Co do sushi to nie bardzo rozumiem tego fenomenu… ot główne menu chińskiej portowej biedoty z VI w. stało się najbardziej prestiżową przekąską XXI w zrzucając z piedestału pizze. Taki chichot historii.

        Lubię to

      3. Ja tam zjem jedynie smażone,ale to już chyba nie sushi 🙂 Mi nie smakuje, także też nie rozumiem fenomenu, zdecydowanie wolę tradycyjnego kotleta 🙂
        Nastolatka, ale za to mamy wiele oryginalnych rzeczy poza Starówką, także źle nie jest:)

        Lubię to

      4. Zbych pisze:

        Ja gustuję w „sushi słowiańskim” –> śledzik na 100 sposobów.
        To azjatyckie na razie nie wytrzymuje z nim konkurencji 🙂

        Lubię to

  1. Zbych pisze:

    Jak tylko przewijając czytany tekst zobaczyłem ten vintage’owy obrazek to byłem prawie pewny że ścieżka dźwiękowa będzie Collinsa a tu niespodzianka…
    Sprawa prezentu dla Twojej mamy… eh… cóż… mój śp. dziadek miał takie powiedzenie: „jeszcze się taki nie urodził co by kobiecie dogodził” (i zawsze przy tym mrugał okiem – oczywiście zawsze gdy babcia nie widziała) 🙂

    Lubię to

    1. Mojej mamie ciężko kupić prezent, z jednej strony chce mieć niespodziankę, a z drugiej liczy,że dostanie to o czym marzy, i jak dostanie coś co choć odrobinkę odbiega od marzeń jest źle:)
      Myślałam wczoraj o Collinsie, to znaczy rzutem na taśmie głosowałam w Topie Trójkowym i tak jakoś zostałam dłużej przy panie Collinsie, posłucham coś dziś koniecznie:)

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Siedzę właśnie słucham Trójkowego Topu i czuję lekki zawód… Nirvana, Gabriel, Iron Maiden gdzieś się pałętają przed 100… „Innuendo” – 78… „Let It Be” – 71…

        Lubię to

      2. Też siedzę od rana, dobrze,że tak zimno to bez żalu siedzę w domu i rozkoszuję się muzyką-najbardziej przeżywam spadek Personal Jesus, liczę,że Enjoy będzie wyżej. A na pierwszym Wish you were here Floydów, na drugim chcę Again 🙂

        Lubię to

  2. T. pisze:

    Nie lubię świąt i całego tego nie potrzebnego nikomu zamętu wokół a skoro księdzu coś wibrowalo w kieszeni… Może jednak lepiej odebrać. ..

    Lubię to

  3. sanglant pisze:

    Dobrze, że po świętach mam urlop, przyda się na odpoczynek. Mama niestety nie ma, a jej by się przydał jeszcze bardziej. Tobie, jak wnioskuję, również…
    Na wigilii było u nas tylko pięć osób, w pierwszy dzień świąt byliśmy w trójkę, w drugi znowu w piątkę, więc bez tłumów, ale trochę się zebrało do zrobienia, zwłaszcza że dzisiaj jeszcze przyjeżdżają brata teściowie i w pierwszy dzień też było trochę do zrobienia, bo w drugi popołudniu nas nie było. Taki masowy zjazd miałam drugiego dnia u babci, naliczyłam szesnastu dorosłych i dwójkę małych dzieci. Było całkiem miło, każdy miał coś do opowiedzenia, a siedzieć u kogoś to co innego niż u siebie: była samoobsługa, każdy coś przywiózł i potem posprzątał, ale nie trzeba myśleć o tylu rzeczach. 😉
    Z wyborem prezentów w tym roku poszło mi łatwo, największym problemem było powiedzieć, co ja bym chciała, bo mnie też nie tak łatwo dogodzić. 😛 Za to tata przewidująco zanotował sobie nazwę, gdy mama się zachwycała moimi perfumami i zamówił jej takie same, czasami też w ostatni dzień dopiero biegał i szukał.
    My mamy ustalone godziny spowiedzi przed świętami – zwykle są wtedy kolejki, ale przynajmniej można przewidzieć, że ktoś w tych konfesjonałach będzie.

    Lubię to

    1. U nas też niby ustalone powinny być,ale jako,że księża się rozjechali,to młody zapomniał wywiesić kiedy będzie spowiedź, i tak chodziłam z nadzieją,że akurat trafię 🙂
      U mnie sprzątania za dużo, za dużo roboty. Większość mięsiw będzie mama w nas wmuszać do Sylwestra, a tego nie znoszę. Ciekawe czy komuś udaje się idealnie zaplanować ilość porcji? 🙂 A sprzątania to więcej niż przed świętami 🙂
      Ja miałam konkretny plan prezentowy i po kolei każdemu mówiłam co chcę dostać, po zeszłorocznej wpadce uznałam,że wolę nie mieć niespodzianki,ale być zadowoloną za to:)

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Na to jest sposób: siostra zawsze mnie męczy że mam sobie wybrać co chce dostać, więc jej daje 3 rzeczy do wyboru co mi może kupić – wtedy jest i niespodzianka i radocha 🙂

        Lubię to

      2. sanglant pisze:

        U mnie też za dużo sprzątania, właściwie bez końca, i to posprzątane na wigilię do niedzieli już zdążyło się zabrudzić… Po wczorajszym pozmywaniu, zbieraniu naczyń i przepakowaniu jedzenia już na szczęście spokój. Ale jedzenia też za dużo. 😦 Trochę rozdaliśmy (i trochę dostaliśmy…), trochę ciasta poszło do zamrożenia, a reszta na mój gust załatwi posiłki na kilka dni – dziś na śniadanie miałam karpia w galarecie i śledzie w śmietanie. 😛 Makówki się chyba zmarnują. :/
        Trzech opcji prezentów dla siebie to bym nie wymyśliła, ostatecznie podpowiedziałam drobiazgi typu kubek (sama wybierałam przez pół godziny) czy rajstopy, a tak to była niespodzianka, wiedziałam tylko z jakiej kategorii. Jeśli chodzi o ubrania, muszę mierzyć, portfel muszę obejrzeć i ocenić, nawet do skarpetek mam wymagania. 😛

        Lubię to

      3. U mnie dziś skończył się bigos, także jutro chyba normalny trzeba robić, bo gęsie piersi zostały zamrożone, więc cóż, jakoś dziś poszło wszystko-i nie wiem kto to zjadł,na pewno nie ja 🙂 Zostało tylko trochę z wędlin i mamy makowiec, ale ja specjalnie go zostawiam na później, im dłużej leży na balkonie tym lepszy 🙂
        A widzisz ja kocham niespodzianki,pardon kochałam, rok temu każdy prezent był niespodzianką, hmm mało przydatną, więc każdemu powiedziałam co chcę i jedynie pewien kolor mnie zaskoczył 🙂

        Lubię to

    1. Zbych pisze:

      Ja to swego czasu mieszkałem ponad rok na Mokotowie i miałem sąsiada z piętra, który codziennie punkt 6:00 truchtał do pobliskiego monopolowego na Puławskiej (stałem wtedy na przystanku i czekałem na tramwaj). Zawsze był w takim samym wdzianku: klapki, piżamowe spodnie oraz siatkowa koszulka na ramiączkach. Jedyny czas kiedy wyłamywał się z tej tradycji to była zima gdy zarzucał na to wszystko wściekle czerwono-żółty szlafrok. Ciekawe czy też nie lubił marnować czasu czy było mu już wszystko jedno…. 🙂

      Lubię to

      1. O, znam takiego,ale on ma łatwiej,bo pod oknem -w tym samym budynku,ma całodobowy monopolowy, także chodzi tam w klapeczkach, o różnych porach dnia i nocy. Jemu pewnie też już szkoda czasu na przebieranie się,kiedy suszy.

        Lubię to

  4. No to się doczekalysmy białych świąt…;-)
    Współczuję chorób, szkoda, że w Święta niemalże wszystkich u Was rozłożyło, aleprzy obecnej pogodzie nie ma się co dziwić. Ja dopiero dzisiaj odstawię antybiotyk, a brałam, bo zaniemowiłam, coś z krtanią.

    Lubię to

    1. Może Nowy Rok będzie nieco bielszy? Mroźny ma być co mnie cieszy, przez tę wiosenną aurę naprawdę wszyscy dookoła chorzy:(
      U nas to już tradycja,że jak są Święta pojawiają się katary,antybiotyki i takie tam.
      Zdrówka Ewa:)

      Lubię to

  5. Ja się czasem śmieję, że u mnie zawsze dom przypomina dom publiczny – z tego powodu, że drzwi się nie zamykają – zawsze ktoś jest, bardzo często ktoś nas odwiedza, ale ja nawet takie rozgardiasz lubię – lubię jak są goście. I uwielbiam święta! Zwłaszcza te Bożego Narodzenia 😀

    Lubię to

  6. Ohoho, dużo się działo. ^^
    U mnie na szczęście wszyscy zadowoleni z prezentów no i nie kichający.
    Też grałam w gry planszowe. 😀 No i jadłam, jadłam i jadłam… słodycze chyba za cały miniony rok. 😛 Ale co tam! W święta można. 😀

    Lubię to

  7. Ja w świąteczne przygotowania wskoczyłam z rozpędu, tachając ostatniego dnia dwumetrową choinkę na IV piętro. Na szczęście Wigilię ogarniała mama, bo gdyby spadło to na mnie, pewnie stół byłby nad wyraz postny 🙂

    Lubię to

  8. kocia_dama pisze:

    A ja do spowiedzi nie zdążyłam, niestety. Przyszłam za późno, ksiądz już sobie poszedł. Cóż, zostaje mi spowiedź noworoczna 🙂

    Haha, ja czasem bym wolała, żeby spowiednik skupił się na czymś innym, niż moje grzeszki, bo zdarzyło mi się być ostro zruganą za… brak dzieci. Masakra.

    Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Czyli wszystko zgodnie z rządowym planem… p.Szydło w noworocznym wystąpieniu zapowiadała że od Nowego Roku to będziemy mieli państwo dobrobytu i samych gospodarczych sukcesów

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s