Miks z komedią w tle.

Do tego, że moja siostra uwielbia wyjeżdżać na naukowe eskapady chwilę przed  świętami już się przyzwyczaiłam. Tak było i tym razem, nie dość,że wyjechała zostawiając mi domowe i pracownicze obowiązki, to jeszcze wyjechała okropnie przeziębiona. Podzieliła się tą infekcją z tatą, a jako, że dzielnie latałam do pracy, tatko podzielił się nią ze mną. Owszem, przed  świętami jest o tyle miło w pracy, że zaczyna się coroczny zjazd przedstawicieli handlowych z prezentami i życzeniami. O ile za dziesiątki bombonierek jestem wdzięczna, to o tyle za życzenia już nie. No wiadomo mi życzono zdrowia, szczęścia, powodzenia. Tatce zaś życzono by za rok święta spędził z wnukami. Nie muszę mówić,że wysłuchiwałam natłoku takich życzeń ze ściśniętą macicą i pięścią wycelowaną – w myślach oczywiście, w nos życzącego.

No dobra, idźmy dalej. Miałam w sobotę odebrać swój mikołajkowy prezent, i odebrałam. To znaczy odebrałam go sobie sama. Tak, odebrałam go sobie i dałam bratu. Miałam być na pięknym koncercie z okazji 100 urodzin Franka Sinatry, ale cóż, paskudny kaszel i katar uznał,że wygodniej mu będzie leżeć w łożu. Trudno. Walczyłam by chociaż niedzielne plany się ziściły.

Czy się ziściły? A jakże. Owszem, pogoda była fatalna, lało-nie wiem czy to był sam śnieg, deszcz ze śniegiem,czy sam deszcz, ale to był niemal potop. Było strasznie zimno, i maksymalnie wietrznie, czyli standardowa pogoda jak coś zaplanuję. Ale się udało. W niedzielę wyraziłam swoje poparcie dla demokracji łamane na niezadowolenie z powodu jej łamania. Jako, że się spóźniłam dzielnie stałam z tyłu, aby pod sam koniec w miarę rozchodzeniem się narodu podejść nieco bliżej, i bach, weszłam w sam środek wydarzeń. Pani Henryka -dla mnie kobieta bohaterka, udzielała wywiadu. Robiłam za tło, leciałam na żywo w tv, ale jako,że to był mój debiut wiatr porwał mi parasol, więc zamiast ładnie się uśmiechać i czekać na oferty filmowych producentów pokazałam jak w 30 sekund naprawić popsuty parasol. Może dostanę jakiś program o majsterkowaniu, któż to wie? W każdym razie spotkanie z ludźmi o takich samych poglądach zrobiło mej duszy naprawdę bardzo dobrze. Kiedy zaś memu ciału zrobiło się za zimno poszłam na herbatkę, nie byle jaką, bo okraszoną wejściem na dach i podziwianiem miasta w góry. Więc te ładne widoczki są dla niezainteresowanych polityką, dla złagodzenia odmiennych poglądów.

 

A czy wspominałam,że po wszystkim poszłam do restauracji na obiad? W sumie rzecz banalna, ale  nie w moim przypadku. Wymyśliłam sobie szaszłyk z indyka  z grillowanym bakłażanem. Okazało się,że bakłażan uciekł w pogoń za indykiem, więc dania nie było. Hmm, może pierogi z łososiem? Okazało się,że przerażone wizją wrzącej kąpieli wyszły na spacer. To może pasta z orzechowym sosem? Okazało się,że ostatnią porcję makaronu zjadł mój brat. Takie buty, to może wegańska pieczeń myśliwska? Pieczeni nie było,był sam sos. I tak jeszcze ze trzy razy. Na obiad w końcu zjadłam malinowy mus z bezami.

A no tak, już słyszę co tam z twoim serialem, filmem,książką?  Stęskniliście się za kolejnym odcinkiem Komedii Nie-romantycznej czyli wpadki co sekundę? Mam dla Was świeżutki odcinek. Keira, Woody na plan. A nie, Keira ma katar, na plan wchodzi Scarlett. Dziś wystąpi też-gościnnie Sean Penn-wybaczcie, zawsze mi się podobał.

Musimy wrócić do niedzieli, do manifestacji pod Stocznią. Jako, że mocno zaangażowałam się w obronę demokratycznych zasad zgłosiłam się na ochotnika do rozwieszania ulotek informujących o niedzielnym spotkaniu. Najpierw dzielnie drukowałam je w pracy, a po pracy -zakatarzona, postanowiłam iść na miasto. Lokalna koordynatorka zarządziła spotkanie w samym centrum o 17. Przyszła z synkiem lat 7-nie,nie, w tej roli nie Sean Penn, towarzyszył jej sąsiad, równie zaangażowany w Kodowskie działanie. Ona szła z synem, ja miałam iść z Seanem Pennem,nie powiem szło mi się raźniej w męskim towarzystwie. Dużo rozmawialiśmy, żartowaliśmy, i udało mi się dostrzec, że to wyjątkowo przystojny facet. Oczywiście Scarlett jest cholernie nieśmiała, więc nie dała po sobie poznać, że Sean Penn zrobił na niej wrażenie, no ale wiecie, Sean to Sean. Akurat przechodzili obok kawiarni, kiedy on uznał,że przyda im się kubek herbaty i kawałek ciasta. No bajka mówicie. Scarlett też tak pomyślała. W końcu na blogu singielki w mniejszym mieście wyraźnie było napisane, że wspólne zainteresowania zbliżają ludzi i tam najłatwiej poznać pokrewną duszę,gdzie ludzie robią coś co lubią. Przyniósł szarlotkę, co prawda ona piecze lepszą, ale co tam. Dyskretnie poprawia włosy, przybiera wyćwiczony uśmiech numer 5, niewinny,ale dodający jej tajemniczego uroku. W myślach mówi sobie-ale dobrze,że nie założyłam tego starego swetra. No i zaczyna się rozmowa, po pierwszym kawałku szarlotki oczywiście. On opowiada jej-bo ona nic nie mówi, nie wiem sama czy ze śmiechu czy z przerażenia, że 2 lata temu rzuciła go narzeczona, chwilę przed ślubem. Że musiał informować gości,że z imprezy nici.Odwołać księdza, i zwrócić sukienkę do salonu-chyba nie swoją nie? W każdym razie opowiadał jak to mocno przeżył. A przecież byli z sobą 5 lat, kupił mieszkanie dla mającej się powiększać rodziny w planie było powiększanie, przeprowadził się dla niej na Pomorze, że miało być tak pięknie, a drugi rok jest sam. A przecież się starał, chodził rok do terapeuty, pisali do niej listy, analizowali, robili wszytko bo ona do niego wróciła. Myślałam,że pogadamy o polityce, ale ok, głupio przerwać, widać facet chce się wygadać, koniec z uśmiechem numer 5. Zjadłam kolejny kawałek szarlotki, kiedy on wyciąga telefon i mówi- no słuchaj, ja jej piszę tak a ona mi odpisała tak i czyta. Tak, czyta mi listy jakie pisał do byłej narzeczonej i prosi o komentarz z babskiej strony. Woody pęka ze śmiechu, sam by tego lepiej nie wymyślił. Scarlett nie wie co ma odpowiedzieć, szczerze współczuje, ale proponuje by iść dalej bo ulotki i te sprawy. Wtem on łapie ją za rękę i mówi-bo wiesz myśmy byli niedobrani. Za mało rozmawialiśmy o ważnych kwestiach. No cóż, znów moszczę się wygodniej na kanapie, w myślach robię listę rzeczy, które muszę zrobić jutro, i na pierwszym miejscu mam punkt-zapomnieć o tym wieczorze. Przez 5 minut słucham jaki to on jest odpowiedzialny, jaki wykształcony,jak kocha dzieci, jaki to jest spokojny, i kiedy słyszę,że będzie mi gotował obiady i po równo zajmował dziećmi odzyskuje nieco rezon. Dzieci, już mamy dzieci? Cholera ile my tu siedzimy? Z zamyślenia wyrywa mnie głos- to powiedz co sądzisz o mieszkaniu przed ślubem razem? Jaką metodę antykoncepcji najbardziej preferujesz? Słucham, tutaj nie dowierzam. Mieliśmy rozwieszać ulotki. Tak, dobrze słyszę, jego związek rozpadł się z powodu antykoncepcji więc teraz chce od razu wszystko załatwić. Bach, znam ciebie pół godziny,więc nie marnujmy czasu i omówmy wszystko. Przy czym wszystko w jego wypadku znaczy dosłownie wszystko-choroby weneryczne, kolor serwetek na weselu, poziom cholesterolu, akceptowalna ilość wizyt teściowej w miesiącu i to na jakim cmentarzu kupimy kwaterę. Woody pękł na pół, będzie hit,dziewczyno spadłaś mi z nieba, takich scenariuszy nikt by nie wymyślił. Na szczęście dzwoni telefon, to mój tata pyta się jak mi idzie. Wymyślam wymówkę i uciekam z kawiarni. Ulotki wieszam sama.

a580df192571b2a21fcd723689c41636

Singielko wspólne grupy zainteresowań nie gwarantują sukcesu. Kolejny punkt z listy odhaczony.

A tak poza tym to dziś zaczęłam 12 dniowy świąteczny urlop. Oczywiście czeka mnie przygotowanie całych świąt, więc odpocznę dopiero podczas firmowej inwentaryzacji. Ale co tam, ja mam się gorzej, ale katar lepiej. Pieką się ciasteczka, jest mróz. Jest fajnie.

Ścieżka dźwiękowa- The National- Anyone’s ghost

 

Advertisements

40 uwag do wpisu “Miks z komedią w tle.

  1. Przecież zawsze powtarzają, że należy się dzielić więc nie miej pretensji do siostry i taty:-P
    Czyli swoje 5 minut w tv wykorzystałaś:-)
    No nie, ten pan chyba pobił swoich poprzedników 😛

    Lubię to

      1. Zbych pisze:

        W Polsce to chyba mimo wszystko ze mało popularne… co innego jakby akcja działa się w Londynie a filmowało BBC – wtedy pewnie nie opędziłabyś się od propozycji 🙂

        Lubię to

  2. kobieta na szpilkach pisze:

    No nie! Znów katar Cię meczy? Przecież to niemożliwe nie miesiąca żeby byla bez kataru? Jesteś pociągająca nosem i nie tylko oczywiście i przyciągasz panów o dość specyficznych charakterach że tak sie wyrażę m 5 minut w tv mówisz? Nie ma tego gdzieś na yt?

    Lubię to

  3. To miałaś niezły debiut w tv, chciałabym zobaczyć 🙂 Masz „szczęście” trafiać na interesujących ludzi, a jak ciekawie się o tym czyta 😉 No i udanego urlopu! 🙂

    Lubię to

    1. Urlop spędzę na sprzątaniu i gotowaniu,ale w sumie nie będzie źle 🙂
      Ja zawsze mam ciekawe przygody, więc w telewizji też musiałam się pokazać odpowiednio 🙂
      Czasem mam dość interesujących ludzi, wolałabym kogoś nudnego:)

      Lubię to

  4. Zbych pisze:

    Ja coś czuję, że ta „lokalna koordynatorka” chciała pomóc znajomemu i zabawiła się zwyczajnie w swatkę. A Facet przy szarlotce musiał dojść do wniosku, że skoro po „imponującym” wstępie nie uciekłaś to jest szansa i kuł żelazo póki gorące 🙂
    PS: Z tą suknią to rzeczywiście wielce podejrzane

    Lubię to

    1. W sumie to już mi wszystko jedno czy to miała być jego suknia czy jej:)
      W sumie to ta pani mnie nigdy nie widziała, równie dobrze mogłam być starą babcią 🙂 Ale z resztą któż to wie?:)

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Chyba że tak… tak mi się skojarzyło iż to mogło być „zaplanowane” bo niby skąd mógł wiedzieć że jesteś wolna. A co do tej sukni to zdziwiłem się bo przecież to ewidentnie działka panny młodej i to chyba ona ją zwracała jak już. Chyba że to jeden z tych osobników co wszystko planują, kontrolują i zarządzają sami, wiec „zaopatrzeniem w suknie” też się zajmował – jeśli tak było to absolutnie się nie dziwię że dziewczyna dała nogę 🙂

        Lubię to

      2. Z tego co zrozumiałam on został w mieszkaniu z ta sukienką i chyba dlatego ją odsyłał,ale co ja tam wiem:) Wynikało z tego co mówił,że byli dość niedobrani w wielu kwestiach, stąd chyba teraz chce się dobrać idealnie:)
        Myślę,że w planie miał po prostu roznoszenie ulotek,a reszta wyszła niestety dość spontanicznie:)

        Lubię to

  5. heke1809 pisze:

    Ty to jednak masz przygody! 🙂 I w sumie przyznam Ci rację – nawet Woody by lepiej tego nie wymyślił hihi… 😀
    A za spełnienie życzeń o wnukach trzymam kciuki – może akurat zostaniesz w przyszłym roku Mamą albo Ciocią 😀 Mi się ostatnio śniło, że mojego Męża siostra brzydko mówiąc „wpadła” 😀 To był straszny sen.
    Jako, że przestałam oglądać wiadomości w telewizji (a internetowe omijam szerokim łukiem… no, poza pudelkiem :P) to nie miałam szansy Ciebie ujrzeć! 😀

    Lubię to

    1. Woody musi zamieszkać ze mną-co by niczego nie ominął 🙂
      Raczej to marzenie, ba na pewno się nie spełni. Także jeszcze tatę czeka co najmniej parę świąt bez wnuków, musi się dostosować, trudno:)
      Oglądaj jutro, a nuż znów będę?:)

      Lubię to

  6. sanglant pisze:

    Nie lubię życzeń od rodziców, bo oni zawsze coś wspomną o facecie… Dzieci na szczęście mi nie życzą. 😛 W ogóle nie lubię życzeń.
    Facet jako kolejny trafi do kolekcji dziwnych przypadków. 🙂 W sumie to ja mam trochę problem, jak rozwiązać kwestie dobrania się, bo jednak jeśli chce się rozważać kogoś w kategorii kandydata do poważnego związku, w wielu sprawach trzeba się zgadzać (finanse, seksualność, dzieci, religia, tryb życia itd.) i trochę szkoda zaangażowania, jeśli dopiero po czasie okaże się, że nie damy jednak rady żyć razem, ale zawsze byłam pewna, że głupio na początkowym etapie znajomości wyskakiwać z ankietą. 😛

    Lubię to

    1. Też nie lubię życzeń, na serio nie lubię składać i przyjmować:)
      Ogólnie nie wierzę w magiczną moc przyciągania się przeciwieństw, wiele kwestii musi być zbieżnych by się razem lepiej żyło. Ale to była zwykła herbata, żadna randka, nic z tych rzeczy, a tutaj z takimi pytaniami chłop wyskoczył jakby od początku uznał,że szkoda mi czasu na chwilę rozmowy skoro nie będę podzielać jego pomysłów na antykoncepcję:)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s