Scenariusz dla moich sąsiadów

Komedia Nie-romantyczna,czyli wpadka co sekundę.Taką książkę mogłabym napisać. I nie, nie zajęłabym się tematem niechcianych ciąż na świecie. Taki tytuł nosiłaby książka, bądź film opisująca moje życiowe perypetie. Doszłam do wniosku,że skoro co rusz przydarza mi się coś ciekawego może powinnam wysłać scenariusz-a raczej opis mojego życia znanemu reżyserowi. Jako, że tylko Woody Allen nadał by temu odpowiednią formę-no,ok,mam dwóch reżyserów w zapasie, ale wydaje mi się,że Woody byłby najlepszy powinnam dziś zacząć składać całość w księgę pod wyżej wymienionym tytułem. Pozostaje oczywiście kwestia głównej aktorki, mówicie,że powinnam zagrać samą siebie? No cóż, wolałabym by główną rolę zagrała Keira Knightley, taka solidarność niebiuściastych. Oczywiście gdyby córeczka Keiry była zbyt absorbująca mogłabym zatrudnić Siennę Miller, ale tylko pod warunkiem,że zabrałaby mnie na imprezę do swojej koleżanki Kasi Mosi, no i poznała z byłym narzeczonym czyli Jude Low. Gdyby nie chciała mogłabym zatrudnić Scarlett Johanson, w końcu szykując się roli życia ścięła już włosy prawda?

Zanim jednak o moich kolejnych perypetiach będziecie dowiadywać się z kinowego ekranu opiszę co mnie skłoniło do stworzenia cyklu Komedii Nie-romantycznej, czyli wpadka co sekundę. Uwaga chwilami będzie śmiesznie, chwilami groźnie,zawsze po mojemu.

Kawiarnia, siedzę z przyjaciółką, popijamy czekoladę, świętujemy jej 27 urodziny. Przyjaciółka ma- w tej roli Rachel McAdams, gdzieś tak w okolicy 17.30 mówi mi, ej Magda pamiętasz pana Y? No jakże bym zapomniała, to ten co po 3 godzinach spędzonych w kawiarni stał się ojcem moich wyśnionych dziatek, więc mówię,że pamiętam. Pamiętam też to,że się nie odezwał, ni dnia następnego, ni tydzień później, ni miesiąc, ni do dziś. Więc Rachel mówi,że Pan Y-jej znajomy, się żeni. Poznał dziewczynę dwa dni po moim z nim spotkaniu, i wpadł jak śliwka w kompocik. Gratulujemy. Nie powiem troszkę Siennę, Keirę czy też Scarlett zabolało serduszko. Czekolada jakoś mniej zaczęła smakować. Przynajmniej wiem czemu się nie odezwał.

Zmieniamy scenografię. Ten sam dzień, wieczór w domu. Siedzę przy komputerze i na pewnym portalu społecznościowym widzę gratulacje mojego kolegi dla kolegi, który nosi imię pan Z-w tej roli Dominic Cooper. Czemu gratulował panu Z? Tak, temu, który namalował mi obraz na urodziny, temu romantycznemu panu, który nieba by mi przychylił a potem się obraził,że pojechałam pożegnać ciocię Klarcię w hospicjum. Więc Z vel Dominic co robi? A jakże, żeni się. Od połowy lipca-czyli ze dwa dni po zerwaniu kontaktów wszelakich spotkał miłość swego życia. Tutaj Woody patrzy na mnie i mówi-ej dziewczyno ty tak na serio?

Tak, mam wielką zdolność do tego, by każdy kto spotka się ze mną raz czy dwa, ba nawet trzy razu znajdował sobie miłość życia. Tak, Woody ma rację, powinnam założyć agencję- Serce serduszkowi. Twój chłopak nie chce się zdeklarować? Umów go na kawę ze mną. Małżeństwo gwarantowane, dożywotnia gwarancja. A co tam, masz rację Woody, nie po walczyłyśmy o równouprawnienie by zapomnieć o facetach. Więc jak twoje życie drogi mężczyzno jest pozbawione miłości, umów się ze mną, a szybko odnajdziesz drugą połówkę forever.

Jestem szalenie skuteczna, mam na koncie 2 małżeństwa, 4 narzeczeństwa i jedną parę. Są też dzieci w drodze. Czy dostaną za to jakiś medal? Może chociaż własne 4 kąty?

Co mówisz Woody, tak masz rację, jestem beznadziejna i tak, problem jest we mnie. Tak sobie wymyśliłam siedząc wieczorem przed komputerem. Jestem beznadziejna. To ze mną jest jakiś problem, skoro nie potrafię stworzyć jakiegokolwiek związku. Może mam za dużo zalet? Tak, to na pewno to. A może to moje drobne wady? Może to te piegi? Blizna po nożyczkach na palcu? Oczy o nieokreślonym kolorze? Za długie rzęsy? Za krótkie nogi? A może za szczupła sylwetka? Zbytnia miłość do sukienek? Wiem,pamiętacie tę panią z Biedronki? Sylwetka super, ale biustu to ty nie masz. Tak, brak biustu.

f74c3c199abc3974afafaa4e1c00442a

Całonocna modlitwa nie pomogła, biust nie urósł. Uznałam,że moje życie jest w chaosie i pomoże tylko sprzątanie. Kupiłam pełno kartoników, i pudełeczek. Wiecie, że pookładałam gatki w kosteczkę? Tak, jakby od tego zależało moje szczęście. Moje majtki leżą w 4 rządkach. Brak szczęścia w miłości równa się porządek w majtkach,do zapamiętania. Układanie gatek niezbyt mi pomogło. Zaczęłam dekorować świątecznie dom. Nie mogłam znaleźć wiszącej choineczki z drewna. Przeszukałam cały dom i nic. Ostatecznie zaczęłam wątpić w swój mózg-czy ja w ogóle kupiłam tę drewnianą choineczkę? Tak, ale gdzie jest? Wyjęłam szufladę, uff, jest, wpadła na koniec, tam gdzie znalazłam same śmieci, kłębki kurzu i paczkę rajstop 15 den. Wyjąć szufladę było łatwo, włożyć ciężej. Po trzech dniach w końcu się udało.

No właśnie co zrobić by te wszystkie życiowe szufladki włożyć na miejsce? Trafiłam na blog 29 latki, która niby miała wszystko a brakowało jej kogoś bliskiego. Postanowiła poprosić o pomoc czytelników, bo dosyć miała słów-nie szukaj miłości, sama ciebie znajdzie. Skoro skutecznie omijała ją przez prawie 30 lat to jednak troszkę szczęściu warto pomóc. Wśród setek propozycji miejsc gdzie można spotkać ciekawych, inteligentnych i porządnych mężczyzn na pierwszy ogień wybrała księgarnię. Pomyślałam co mi szkodzi, może ja też przejdę się do księgarni?

Woody, Keira, do księgarni. Księgarnia, jakieś 300 metrów od domu, jedyna w mieście, wchodzę i dumam na prawo czy na lewo. Dobrze się nie rozejrzałam a już widzę cień za sobą. Tak, to na pewno jakiś przystojniak w okularach, flanelowej koszuli i swetrze, będzie pytał mnie o wrażenia związanie z przeczytaną poezją.  Ale to szybko działa, że też jak głupia omijam księgarnie,a latałam do biblioteki,jakież to proste i okropnie skuteczne! By mądrzej wyglądać biorę pierwszą z brzegu książkę, ćwiczę uroczy uśmiech, odwracam się i …. To sprzedawczyni, pyta w czym może pomóc. Trochę głupio przyznać się,że szukam tutaj  inteligentnego pana w sweterku, więc mówię,że się rozglądam-co przecież nie jest nieprawdą. Pani patrzy na książkę, którą trzymam w ręku i mówi,że na wprost, 4 półka od dołu, znajdę więcej ślubnych poradników. Tak, dokładnie. To co trzymałam w ręku to był poradnik-Ślub doskonały. No cóż, rozglądałam się po półkach, i trochę po samej księgarni. Dwie nastolatki czytały Grey’a część 78 pt Jemu wciąż mało. Dwie emerytki grzebały w kolorowankach, a matka z dzieckiem w kalendarzach idealnej pani domu. Minął kwadrans i znalazłam prezent dla taty pod choinkę,w  końcu głupio było stać przy wejściu i tylko czekać na pana w sweterku. Po kolejnych 5 minutach do księgarni weszła moja własna babcia. Także pogadałyśmy sobie, babcia zarzekała się,że spotkała Mikołaja, ale on coś był chory i wpadnie do nas przed świętami z całościowym prezentem. Także babcia zbierała się do wyjścia, uznałam,że koniec akcji- Księgarnia. Nie było tak źle, po pierwsze kupiłam tatce prezent, a na serio nie miałam na niego pomysłu. Po drugie spotkałam babcię,a  po trzecie dowiedziałam się,że najpiękniejszy miesiąc na ślub to przełom maja i czerwca. Niestety jednak droga singielko, w księgarniach nie siedzą samotni intelektualiści czekający by podyskutować o Prauście.

057e23a4bba2e0dcc7df467a63438b93

Mikołaj, Allen nawet się zasmucił,ale nadszedł ten czas gdy przestał przychodzić. Musiałam sama sobie kupić prezent, który odbiorę w sobotę. Taki los. No ok, tata kupił czekoladę, ale co z tego skoro sam mi ją zjadł? Eh, smutne czasy.

Smutne, nie będę miała nowej kuchni na święta. Będę miała ją po świętach. Zawsze wszystko nie o czasie. Trudno, tak liczyłam na świąteczne wypieki w nowej przestrzeni. Na czas remontu musimy jednak się wyprowadzić, a mieszkanie, które wynajmiemy na miesiąc będzie wolne od stycznia. Także tego,  jest mały smuteczek.

W kwestii Świąt mam już prezenty dla całej rodziny, jestem w tym roku mistrzem organizacji. No dobra,muszę coś nowego kupić siostrze. Bransoletka, którą jej kupiłam okazała się tak piękna,że chcę ją sobie zostawić, czy jestem zołzą? Woody co ty na to?

Rodzina, rodzina ostatnio chciała mi się powiększyć. Dwa dni namolnie kontaktował się ze mną jakiś Łysy z Kacku. Wmawiał mi,że się znamy,że jesteśmy sobie przeznaczeni,że po ostatnim spotkaniu nie może przestać myśleć o moim tyłeczku. O matko,przyciągam samych wariatów.

Wiecie gdzie ostatnio usłyszałam komplement? Jako,że był skierowany do mnie, to wiadomo,że akcja działa się w oryginalnym miejscu. Tak,na cmentarzu, na pogrzebie. Usłyszałam,że ślicznie wyglądam. O ironia losu. W sumie pasuje do mojego życia prawdaż?

No dobra Woody, idź nakręć pierwszy odcinek. Keira, byłaś cudowna. A może Sienna? Czy to ty Scarlett?

Wszystkim życzę środowego szczęścia. Panu Y i Z też. A co mi tam, co mówisz Woody?

96f2224c382aa6e905f9308e4b877079

 

Ścieżka dźwiękowa-Depeche Mode- In your room

Advertisements

80 uwag do wpisu “Scenariusz dla moich sąsiadów

  1. Ohhh Kochana… Ja głęboko wierzę, że za niedługi czas będziesz te wszystkie historie wspominać z uśmiechem w jakichś cudownym, męskich ramionach przy kominku, z winkiem 🙂
    I mam nadzieję, że remont kuchni w końcu dojdzie do skutku i efekt Cie zachwyci 🙂

    Lubię to

  2. Moja Kochana :* Jak wiem ze nie napisze nic oryginalnego ale śmiałam się od początku go końca. Ja wiem że jestem okropna ale Ty tak to wszystko opisałaś że nie mogłam się powstrzymać!!! jak nic powinnaś napisać powieść.

    Lubię to

  3. Uwielbiam Cię czytać:) Powinnaś napisać książkę:) Sukces murowany, a od książki do filmu już niedaleko driga;)
    Przypomniał mi się film „Facet pełen uroku”. Każda kobieta, która spała z głównym bohaterem odnajdywała miłość swojego życia:p Okazało się, że dziewczyna ze szkolnych lat rzuciła na niego klątwę i dlatego sam nie mógł znaleźć miłości. Może i u Ciebie jest podobnie;p

    Lubię to

    1. Zbych pisze:

      Ślub tak naprawdę nie jest gwarantem niczego. Tak samo jak pojawiające się dziecko. Rozglądam się wokoło i co drugie małżeństwo znajomych się rozpadło… takie smutne realia.

      Lubię to

  4. Ja poprę poprzedniczki, powinnaś napisać jakąś książkę – o sobie, o życiu swoim lub wymyślonym. Masz talent i szkoda żeby się marnował. A może wydawca tej książki to będzie TEN? Albo jakiś czytelnik? Kto wie, ale próbuj i pisz! 🙂

    Lubię to

    1. Problem mam taki,że nie potrafię pisać. To znaczy o sobie, proszę bardzo,ale na bieżąco, siadam i słowa same mi wychodzą z głowy. Ale nigdy nie potrafię napisać bo wypada. Także moja książka na jakikolwiek temat pewnie nigdy by nie wyszła 🙂 A poza tym to cóż ze mnie za autorka 🙂

      Lubię to

  5. Zbych pisze:

    Oj tak, tutaj zawsze jest zabawnie. Myślę, że jakby Allen chciał zrobić na podstawie tego film to jeszcze bardziej by go zagmatwał by wprowadzić nieodzowną u niego psychoanalizę (chociaż mam wrażenie że w najnowszych filmach idzie coraz bardziej na komerchę i stawia na efekt wizualny odstawiając dialogi w kąt).
    Ale najbardziej pośmiałem się z tej sytuacji gdy facet się obraził bo wolałaś jechać do hospicjum…. obraził? seriously?
    PS: Nie ma co się zbytnio rozpisywać – Phoebe jest najbardziej „cool” z ekipy Przyjaciół. Bez niej jest zawsze mocno drętwo (chociaż piszę to z perspektywy pierwszych 5 sezonów – reszty nie widziałem)

    Lubię to

    1. Pisałam o tym panu, w zasadzie o tych panach na poprzednim blogu. W sumie to było dość ciekawe doświadczenie poznanie pana Z, i jego poglądów-jak ktoś ma 89 lat musi umrzeć i tyle. Tak powiedział. A kończył Akademię Medyczną i pomaga ludziom,ale za grosz empatii. Ale w sumie teraz z perspektywy można się pośmiać wspominając.
      Myślę,że po spotkaniu ze mną Allen stworzyłby dzieło na miarę Annie Hall, zdecydowanie 🙂
      Phoebe rządzi. A jej akcja w finale całego serialu, genialna, typowa Phoebe. Najbardziej lubiłam ją i Joey’a 🙂

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Właśnie jakoś tak zawsze mi było szkoda Kurdow bo już nigdzie się nie wybiła a talentu aktorskiego miała dużo więcej niż np. Aniston (która chyba tylko dlatego jest znana że miała większe możliwości i znajomości jako Mrs.Pitt)

        Lubię to

  6. uwielbiam tu u Ciebie czytać!:D
    co do tej miłości, to też się czułam dziwnie patrząc na kolejne śluby mojego rocznika czy nawet młodszych, sweet focie z dziećmi, ich dziećmi… a potem strzeliło i trzyma do dziś, wiec choć to banalne – warto poczekać.
    tego gościa od hospicjum dobrze pamiętam, nie ma czego żałować. powinnaś się cieszyć, że sam się odczepił, z takim charakterem…on chyba z medycyną coś miał wspólnego?

    Lubię to

    1. Tak, tak. Fizjoterapeuta, uwaga pracował w hospicjum, pewnie tam nabrał hardości. Chociaż wydawał się taki wrażliwy, takim się kreował.
      No wiesz ja tak czekam i czekam, i pewnie niebawem padnę z wyczerpania. Ale jeden plus, moje dojście do tego jedynego będzie na pewno oryginalne i nieraz się pośmiejemy 🙂

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Takie czasy – wszyscy się kreują i stwarzają pozory (dla młodszych czytelników: lansują). A że możliwości są tuż pod ręką (tfu.. pod palcami) to i pokusa silniejsza. Przecież to oczywiste że całe te media społecznościowe to właśnie głównie na tym „ciągną”.

        Lubię to

      2. Zbych pisze:

        Prostsze jak prostsze, ale nagle by się okazało ile to czasu wolnego nie namnożyło… i co tu z tym robić kiedy w TV nic nie ma? rety, rety 🙂 A wiadomo… z nudów to rzadko kiedy mądre pomysły do głowy przychodzą 🙂

        Lubię to

  7. sanglant pisze:

    Naprawdę filmowe losy, i genialnie opisane do tego 😀
    Księgarnia nie przyszłaby mi do głowy, ale ja to w sumie nie wiem, gdzie można szukać. Z doświadczenia wiem, że najwięcej wielbicieli można znaleźć na delegacjach, tyle że ilość nie idzie w jakość…

    Lubię to

  8. S. pisze:

    A mój paradoks polegał na tym, że chciałam być sama. Samiutka jak palec… I może to stare czasy gimnazjum i naturalny bunt wewnętrzny i jakieś depresje… A za tydzień, w piątek będę żoną… Więc gdzie ta moja upragniona samotność?… 😛 Nie zawsze dostajemy to czego chcemy, a zazwyczaj los robi nam na złość i jeśli czegoś się bardzo chce tym bardziej tego nie dostajemy… Choć u mnie przyszedł czas, że spełniło się wiele moich pragnień i tak nie dowierzam, że stało się od tak. Może i u Ciebie tak będzie?

    Lubię to

      1. S. pisze:

        To nie przeżywasz tego ? Bo mimo humoru w tekście miałam wrażenie, że jest jakiś drobny żal, ale to ja szukam między wierszami często 😛

        Lubię to

      2. Gdybym miała żal to nie mogłabym tego tak napisać 🙂 Ja to traktuję jak komedię ,owszem omyłek,ale jednak komedię. kiedyś naprawdę się tym przejmowałam, teraz nabrałam dużego dystansu i patrzę na to z boku z myślą-będzie będzie fajnie, nie będzie będę się śmiać 🙂

        Lubię to

  9. A czy te znajdywanie miłości swojego życia tyczy się również kobiet czy samym mężczyzn? Bo jeśli kobiety też się liczą to ja muszę się z Tobą spotkać i wtedy spotkam i ja miłość swojego życia – jakiegoś bogatego księcia z 4 królestwami i białym jednorożcem! 😀

    Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Aaaa chyba że tak 🙂 O wiernych płci męskiej nie pomyślałem bo teoretycznie powinni być w takim przybytku skupieni na innych rzeczach 🙂

        Lubię to

  10. heke1809 pisze:

    W sumie można powiedzieć, że przyniosłaś im szczęście, bo gdyby wcześniej nie poznali Ciebie to by mogli nie poznać swoich przyszłych żon 🙂 Wierzę, że gdzieś w każdym spotkaniu jest jakiś ukryty sens, którego my jeszcze nie znamy… Który mamy szansę poznać dopiero po kilku, a nawet kilkunastu latach. Np. gdybym w 2009 roku dała szansę pewnemu chłopakowi, to dzisiaj może nie miałby szczęśliwego małżeństwa i dwójki dzieci 🙂 A tak potoczyły się nasze losy, że nam nie wyszło, ale po kilku latach wyszło mu już z kimś innym 😀

    Powiem Ci, że powinnaś zostać scenarzystką 😀

    Lubię to

      1. S. pisze:

        To dobrze, ja czasem ukrywam i to nie jest fajne, ale tez czasem za wybuchowa jestem. Wiec dobrze sobie radzic z emocjami 😉

        Lubię to

      2. Emocje trzeba na bieżąco wyrzucać z siebie 🙂 Jak mi źle narzekam na blogu, a jak wesoło,to piszę na wesoło. Dzięki pisaniu można usunąć wiele różnych emocji:)

        Lubię to

  11. Po pierwsze to…genialnie napisany tekst. A przy motywie z księgarnią przypomniałaś mi moją przyjaciółkę, której marzy się, że pozna swojego lubego w księgarni właśnie, gdy będą sięgali po tą samą książkę i zaiskrzy…szkoda, że książki kupuje głównie przez internet 😀 Wychodzi na to, że miłości trzeba wyjść naprzeciw ale…chcieć za bardzo też bywa szkodliwe. I bądź tu człowieku mądry.

    Lubię to

    1. Zbych pisze:

      Zawsze istnieje możliwość zauroczenia kurierem 🙂
      Ja znam taką historię, ale biblioteczną – dziewczyna chciała pożyczyć pozycję, którą pewien osobnik uporczywie przetrzymywał ponad pół roku mimo srogich bibliotecznych kar. A że niewiasta była mocno zdesperowana musiało dojść do bezpośredniej konfrontacji i bęc… iskry się posypały. Wiem że brzmi to jak jakiś tani romans, ale ostatecznie nie mam informacji jak to się skończyło i czy „wykluło” się z tego coś większego i trwałego.

      Lubię to

      1. A ja nowości kupuję na ebboka, widać muszę się zapisać w kolejce w bibliotece 🙂 Tylko,że w mojej bibliotece 99 % czytelników ma powyżej 60 lat, albo poniżej 15 także wielkim szczęściem byłoby trafić na przetrzymującego bruneta o zielonych oczach 🙂

        Lubię to

  12. Komplement na cmentarzu, no pierwsze słyszę :). Popieram komentujących- fajnie się Ciebie czyta, masz dar opowiadania, więc może coś więcej niż blog?

    A co do Allena- oglądaliśmy ostanio film „To Rome with love”. Po 10-ciu minutach mąż stwierdził, że jest pełen stereotypów na temat Włochów i zwyczajnie zasnął. Mnie zaś film bardzo się podobał :).

    Lubię to

    1. Dziękuję 🙂 Jak widać życie tworzy dalsze scenariusze, ale coś czuję,że na tym blogu się wszystko skończy-to znaczy rozwijać swoich talentów nie będę:)
      Mi też bardzo się podobał, ale mi mało co Allena się nie podoba:) Taka fanka ze mnie beznadziejna:)

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        No tak, z tym to różnie bywa. A zapytałem bo tak skojarzyłem „Paris-Manhattan” a sporo skrajnych opinii o nim czytałem. W zasadzie Woody tylko śmignął na ekranie w końcówce i na scenariusz czy reżyserię nie miał wpływu (podobno) co dość podejrzane bo film to jedna wielka aluzja i cytat z jego twórczości – a sporo skrajnych opinii o tym obrazie czytałem/słyszałem.

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s