Poświąteczna relacja

Kolejny raz uległam złudzeniom, ot trzy dni Świąt minęły nie wiem kiedy, i znów trzeba cierpliwie czekać na powtórkę świątecznej magii.

Jakie były tegoroczne Święta?

Zaczęły się wyjątkowo pracowicie, ze względu na okropną migrenę mojej mamy nie wychodziłam z kuchni przez dwa dni, doszło do tego,że w kuchennym fartuszku wyszłam na zakupy, uznałam,że nie ma sensu go zdejmować i tracić 30 sekund na ponowne ubranie. Moja siostra w końcu poszła do lekarza, oczywiście przed samą Wigilią, z dumą ogłosiła,że coś świszczy jej w oskrzelach, ma zwolnienie, antybiotyk i powinna wypoczywać. Mój brat zwęszył okazję,przejął jej świsty i również się rozłożył. Na szczęście zapach pomarańczy z goździkami dodawał mi optymizmu,postanowiłam złe emocje zostawić na po świętach.

a7381ce0753e99dc487ad17bb8563c39

W Wigilijny poranek mój tatko przypomniał sobie,że nie kupił żonie prezentu. Wręczył mi rano pieniądze i kazał coś tam kupić. Jako,że moja mama jest szalenie wybredną osobą wiedziałam,że akcja prezent dla mamy jest prawie skazane na porażkę, bo cóż ja znajdę odpowiedniego last minute? Wtem przypomniałam sobie,że muszę iść do spowiedzi. Zasadniczo przez cały świąteczny tydzień chodziłam na poranne Msze licząc,że ktoś będzie czekał w konfesjonale, ale czcze marzenia. W Wigilię się udało. Młody ksiądz był jednak myślami gdzie indziej, myślał o bardzo wibrującym mu w kieszeni telefonie. Jako,że zwracał się mnie per siostro byłam bliska powiedzenia-bracie,odbierz ten telefon wreszcie. Ugryzłam się jednak w język. Zabrałam swoje siateczki z pieczywem i poleciałam szukać prezentu dla rodzicielki od jej małżonka. Przypomniałam sobie,że matula ostatnio opowiadała o perfumach przyjaciółki, bingo. Poleciałam je kupić. Po drodze pewna pani do mnie zadzwoniła i miło poinformowała,że jeżeli nie umrę w ciągu 10 lat to odzyskam środki, które wpłaciłabym na konto ubezpieczeniowe. Taka świąteczna promocja.

Wigilia minęła zdecydowanie zbyt szybko, chociaż może to i lepiej? Mama wymęczona bólem głowy miała nastrój nieprzysiadalny, brat non stop kichał, a siostra pokazywała jak bardzo świszczą jej oskrzela. Moja mama uznała zaś,że to na pewno nie mogą być perfumy polecane przez przyjaciółkę i jest rozczarowana prezentem,bo wyraźnie mówiła co chce. Nie trafiało,że to dokładnie to co chciała, tylko w prezentowym zestawie z balsamem do ciała. Moje prezenty na odwrót,były trafione w punkt. Pewnie dlatego,że większość wybrałam sobie sama i jedynie wyćwiczyłam zaskoczenie na ich widok.

Następnego dnia,po debacie z  przyjaciółką mama uznała,że to jednak te perfumy, więc była zadowolona do kwadratu. Była zadowolona mimo dołączenia do towarzystwa smarkających inaczej. W gruzy miała paść nasza tradycja zwiedzania szopek, co prawda ratując honor rodziny pojechałam z tatą na mały obchód,ale wyjazd w porze obiadowej zaowocował tym,że w tylko jednym kościele zastaliśmy otwarte wrota. Postanowiłam jednak,że na przekór niesprzyjającej gwiezdnej aurze nic mnie nie wytrąci z równowagi, wieczór spędziłam na oglądaniu filmów. Nie wiem jaki ostatecznie obejrzałam,bo zasnęłam. Na pewno był tam jakiś Włoch.

71b1fc8b87150d19005361c1ab35e811

Świąteczna sobota była bardzo pracowita. Fartuch wrócił do gry. Mieliśmy gości. Przy stole zasiadło nas 12 osób. Bardzo pragnęłam właśnie takich gwarnych i radosnych Świąt-i dostałam je. Z młodzieżą wyjęliśmy gry w planszowe, na obiad zjedliśmy sernik zagryziony keksem. W tle grały kolędy, a my żartowaliśmy i cieszyliśmy swoją obecnością.

family-christmas-season-relatives-628321

Jak na prawdziwą panią domu katar dopadł mnie dopiero po Świętach. Akurat przed najgorszym okresem w pracy, inwenturą. Radość jednak jaką dostarczyła mi świąteczna atmosfera pomoże mi w liczeniu klameczek i gałeczek.

Ścieżka dźwiękowa-Sting-Roxanne

Za moment Święta

f859f0ec39a0a78fdf42706a218e84ed

Za moment większość z nas zacznie czynić ostatnie świąteczne przygotowania. A to trzeba ukręcić ser na sernik. A to sprawdzić czy starczy bakalii do keksu. A to zrobić coroczny przegląd bombek i lampek choinkowych. Nadać oknom kryształowy połysk, zagnieść ciasto na uszka…

W tej gonitwie chciałabym znaleźć moment wytchnienia by podzielić się z Wami Serdecznymi Życzeniami. Nie będę pisać o bogatym Mikołaju, smacznej kolacji, białym puchu, roziskrzonej od setek lampek choince.  Chciałam się z Wami podzielić paroma zdaniami, krótką refleksją na najbliższe dni. Nie zapomnijcie co naprawdę jest ważne i czerpcie z tego radość.

Każdy z nas ma na tyle dużą dłoń, że może z niej uczynić Betlejem. Każdy z nas ma na tyle ciepłe serce, że może przyjąć nowo narodzoną miłość. Do tego wystarczy tylko wiara, a nadzieja i miłość przyjdzie sama.

Radosnych Świąt!

00efa9b5e4cec34fd70aec5419ff56cc

Ścieżka dźwiękowa- Bat for Lashes- Laura

Pierniczki, prima sort

Dekorowałam wczoraj trzecią już partię pierniczków. Zajęcie niezbyt ambitne dla większości, ale biorąc pod uwagę mój plowszechnie znany brak talentów plastycznych zajęcie to było szalenie wymagające. Kiedy tak męczyłam się przy tych pierniczkach jedna rzecz szalenie mnie poirytowała. W zasadzie powinnam podziękować tej osobie. Następna czynność w planie dnia, czyli wielkie przedświąteczne zakupy polegające na odwiedzeniu 4 marketów i staniu godzinami w kolejkach w ogóle mnie nie ruszyły. Wręcz żałowałam,że to już koniec, że wszystko mamy.

No dobrze, co mnie tak wytrąciło z równowagi, poirytowało, i na jakiś czas odebrało świąteczną radość? Tym kimś była pani premier i jej słowa w wywiadzie dla TVN 24. Szczerze to nie wiem po cóż tatko włączył telewizor akurat na czas jej wywiadu, ale to co usłyszałam tak podniosło mi ciśnienie, że ciśnięcie o ziemię wszystkich bombek świata nie przyniosłoby mi ukojenia.

W sobotę byłam -podobnie jak tydzień temu na manifestacji przeciwko stylowi uprawiania polityki przez partię rządzącą. Żeby było jasne, akceptuję wyrok wyborców, nawet po części go rozumiem. Nie znaczy to jednak,że zgadzać się będę na styl w jakim wprowadzane są zmiany. Nie zgadzać się będę też na złe zmiany jakie proponuje partia czy też rządząca prawicowa koalicja. Za złe uważam zmiany na temat Trybunału. Może myślę o tym więcej niż inni, bo w końcu jestem po studiach historycznych, stąd też znam się co nie co na tym czym jest wspomniany Trybunał i dlaczegóż powinien on zostać niezależnym. Żeby było jasne jestem wściekła na PO za wybór tych dwóch sędziów. Ale jeżeli ktoś wybił piłką szybę, to następna osoba nie może wejść do domu i go okraść tłumacząc,że już ktoś zbił szybę. Nie i nie.

Wczoraj, ba od dłuższego czasu słychać wiele nieprawdziwych słów na temat tego dlaczego,po co, albo wprost kim są ci co protestują.

Jestem Magdalena, magister historii, 27 lat i 6 miesięcy. Witam.

Mit pierwszy-płacą nam za to. Fałsz.

Słyszałam,że dają nam 50, 80, albo i po 500 złotych. Wczoraj pojawiła się wersja,że opłaca nas jakiś miliarder, to, że Żyd dodawać nie trzeba. Nie, nikt mi nie płaci. Za to poniosłam następujące wydatki-ksero 100 ulotek razy 10 groszy, ryza czerwonego brystolu 6,99, biało-czerwona flaga złotych 16, przypinka Wolność zaczęła się w Gdańsku złotych 6. Do tego przejazdy w tę i z powrotem, 4 godziny czasu spędzone na manifestacjach… Jak widać są ludzie, którzy nie pod przymusem i bez dodatkowych gratyfikacji angażują się w działalność obywatelską. Wiem,że Pisowi ciężko w to uwierzyć.

Mit drugi. Jesteśmy gorszym sortem, nieukami, komunistami, złodziejami, kolaborantami gestapo. Fałsz.

Wczoraj stałam w tłumie różnych osób,rodzin z dziećmi, młodzieży, i emerytów. Widziałam Powstańców, widziałam osoby, które pamiętają wojnę i komunizm. Mijając większość z nich na ulicy nie sądzilibyście,że mają siłę i chęć przybyć w zimowy,przedświąteczny dzień i marznąć na dworze. Ale o mnie. Z komuną mam tyle wspólnego,że przez całe 12 miesięcy w niej żyłam. Czy to czyni mnie komunistką? Tak, o ile uznamy,że moim oficerem prowadzącym był Miś, taki pluszak, który nigdy nie doczekał się specjalnego imienia,stąd został po prostu Misiem. Być może nocami wtulona w Miśka przekazywałam mu tajne dane o tym jak niewygodne są tetrowe pieluszki,albo jak ohydna jest marchewka, którą karmiła mnie mama. Złodziej, tak przyznaję się, miałam 6 lat i mama zabroniła mi wziąć czekoladę przed Wigilią, zjadłam 2 kawałki, albo raczej ukradłam je z komody. Wstyd mi. Nieuk-najlepiej napisana matura w szkole, bez problemu zdane wszystkie egzaminy i tytuł magistra na państwowej uczelni, studia dzienne,że tak powiem. Na marginesie dostałam się na wszystkie kierunki na jakie składałam papiery, łącznie z prawem, więc tezę o nieuku obalam. Dalej, gorszy sort. Ostatnio fryzjerka na powitanie mówi- pani Madziu my tu tylko gorszy sort strzyżemy, pasuje pani? Pewnie,że tak. Prapradziadkowie mojego taty zostali wygnani z Polski za to,że byli po dobrej stronie, dla nich po złej. W każdym razie zostali zmuszeni do wyjazdu na Litwę, stamtąd za polskie nazwisko zostali wygnani na Syberię, z której wrócili po 14 latach. Nie muszę dodawać,że pobyt na Syberii do wczasów porównać się nie da. Mój dziadek był żołnierzem Ak, Powstańcem. Za to,że nie chciał zapisać się po wojnie do partii dostał propozycję nie do odrzucenia, proszę wyjechać, najlepiej na Pomorze, byle dalej. Wyjechał. Mojego tatę wyrzucili z pracy za popieranie Solidarności, moja mama siedziała w Więzieniu za to,że była stronie Solidarności. Nie było tam spania do południa i śniadań do łóżka.Gorszy sort? Jestem z tego dumna.

Mit trzeci.Jesteśmy odrzuceni od koryta, buntujemy się by zachować ośmiorniczki, jesteśmy pupilkami przeszłej już władzy,jesteśmy bankierami i wspieramy hipermarkety. Fałsz.

Za poprzedniej władzy byłam na stażu w urzędzie miasta. Moje poglądy były jakie były, mimo to po stażu podziękowano mi i poszłam dalej w świat. Po prostu nie pasowałam,nikt na siłę mnie nie wciskał, nie tworzył stanowiska itp. Do tego co mam- a mam niewiele doszłam sama. Nikt mnie o 3 łamanej na 4 w nocy nie mianował szefem Orlenu,mimo obecności i aktywności w PZPR. Partii rządzącej ciężko jest zrozumieć, że są ludzie, którzy nie muszą żerować na państwie. Są ludzie, którzy sami drepczą sobie drogę sukcesu i nie czekają na 500 zł od państwa. A poza tym ośmiorniczek nigdy nie jadłam i nie zjem. Brzydzą mnie. Wolę mielonego w mlecznym barze. Z bankiem mam tyle wspólnego,że mam w nim konto. Co miesiąc dostaję tam przelew 13 razy mniejszy niż pani premier. Hipermarkety lubię,nie wypieram się,że kupuję w Biedronce czy w Tesco.

Mit czwarty. Ktoś nam wmówił,że jest problem, idziemy w myśl zasady latem mówią,że jest zimą to założę futro. Pani premier pyta się czy moje poczucie wolności zostało naruszone? Fakt.

Skoro pani premier tyle mówi o dialogu to chętnie jej odpowiem, w końcu mówiła,że chce słuchać głosu narodu. Nie, nikt mi nie wmówił,że jest problem. Czytać potrafię, i potrafię dodać dwa do dwóch. Poza tym jestem taką osobą, która ma w nosie to co ktoś jej mówi. Sama wyrabiam sobie opinię. Faktem jest,że panu Antoniemu M. nie dałabym połamanej zapałki, w obawie przed pożarem, więc boję się gdy on jest na straży obronności. Panu Zbigniewowi Z. nie dałabym dziecięcych nożyczek do zabawy, bo zrobiłby więcej szkód niż pożytku, tak więc boję się go jako szefa sprawiedliwości. Sama nie mam się czego bać, jam człowiek do gruntu uczciwy. Boję się go jako wielkiego ułaskawiatora koleżków. Wstydzę się i cierpi moje poczucie godności gdy o demokracji bredzi-przepraszam za wyrażenie tak zwany poseł Piotrowicz,komunistyczny prokurator. Depcze moje poczucie sprawiedliwości. Tak, boję się działań rządu. Nie tych związanych z podatkami, czy 500 zł dla dzieci-skoro macie pieniądze to je dajcie komu tam chcecie i tyle. Ja boję się nocnych działań, wrzucania ustaw i braku debaty, boję się mediów jednostronnych, boję się władzy, która będzie recenzować filmy i książki. Boję się najbardziej o swój kraj, który kocham. Boję się ich arogancji i buty.

To napisałam ja, gorszy sort, katoliczka, człowiek samodzielny i uczciwy. Ale powiem Wam,że kiedy w sobotę stałam z 7 tysiącami ludzi, poczułam,że mogę być dumna,że jesteśmy tym gorszym sortem. Było kulturalnie, świątecznie i spokojnie. Gdy przyszedł w tłum pewien pan krzycząc do każdego prosto w nos-ty komunistyczny niedojebku( cóż to znaczy?) ludzie odpowiadali mu -Wesołych Świąt.

Gorszy sort pozdrawia, leci piec śleżyki.

Ścieżka dźwiękowa- The Raconteurs- This Stone Will Shout

Obowiązkowo na Święta

Macie szczęście. Czemu? Bo dziś podzielę się z Wami moimi małymi tajemnicami, tym co sprawia, że moje Święta są niezwykłym czasem.

Zanim zabłyśnie Pierwsza Gwiazdka trzeba podjąć pewne przygotowania. Wiem,że niewiele jest osób lubiących generalne porządki. Sama uwielbiam sprzątać, to mnie wyjątkowo odpręża. Ale, lubię sprzątać kiedy ja mam na to ochotę, a nie bo zbliża się Wigilia i wypada. Ale znalazłam na to sposób. Wystarczy zaopatrzyć się w sprzęt grający i puścić świąteczną muzykę. Wspaniale sprawdzają się kolędy, jak i pieśni świąteczne. Kiedy Bob Dylan będzie nucił Must be Santa dostaniecie takiego nadmiaru energii, że porządki praktycznie zrobią się same. Oczywiście najważniejsze jest to by sprzątać regularnie cały rok, wtedy porządki idą sprawniej. A jeżeli prace was przerastają warto zmienić list do Świętego.

811a1ff11152c755af67e0646607c517

Pieczenie pierniczków, ciasteczek do maku, serników i lepienie uszek to wspaniała zabawa. O ile dzieli się pracą-a raczej zabawą  z kimś innym. Mój brat zagoniony raz do prac ręcznych, okazał się mistrzem w lepieniu uszek. Od teraz nie wyobrażam sobie przygotowania tego dania bez niego. Przypadkiem stworzyliśmy piękną tradycję. Lepienie trwa trochę czasu,więc rozmowom nie ma końca.

Kiedyś uważałam,że świąteczne dekoracje są kiczowate. Godziłam się jedynie na choinkę w jednym kolorze. I tyle. Im jestem starsza tym bardziej dostrzegam urok w tym całym dekoracyjnym przemyśle. Lubię poustawiać po całym domu panów Mikołajów, bałwanki, choineczki. Od tygodnia na moim oknie migają lampki i lśni świąteczny wieniec. Uwielbiam ten klimat, nawet prosta ozdoba wprowadza świąteczny klimat.

Nie wyobrażam sobie Świąt bez pewnego filmu. Oglądam co roku,  to taki  mój Kevin, który nomen omen nieco mnie nużył. Sama nie wiem, którą scenę kocham najbardziej, tę z tańczączym Hugh? Tę z Colinem mówiącym, ba dukającym po portugalsku? Czy może z podstarzałą gwiazdą rocka śpiewającą Christmas all around me? Nie, kiedy widzę tego pana i tych parę słów płaczę jak bóbr, To właśnie Miłość. 

0262839

W Święta nie robię planów, cieszę się chwilą z kubkiem dobrej herbaty. Mam pewną obsesję i przed Świętami kupuję parę różnych gatunków wysokiej klasy. W tym roku mam pieprzną herbatkę o niepasującej nazwie Anielska. Mam też pomarańcze w czekoladzie i herbatę z różą i białą czekoladą. Lubię posiedzieć przy mojej choince z herbatą w dłoni i dobrą książką. Moje propozycje na świąteczne dni to W krainie kolibrów Sofii Caspari, Babska Stacja Fannie Flagg czy też Moja siostra moja miłość, Joyce Carol Oates.

00f35af5aa3ec401ccf906f46fc51e2d

Moją rodzinną tradycją są wizyty w kościołach w celu obejrzenia szopek świątecznych. Najpiękniejsza, ta ruchoma jest w kościele Św. Trójcy. Stara baba ze mnie, ale gdy ją widzę za każdym razie nie mogę odejść, staję jak zaczarowana. Jest to piękna gdańska szopka, taki Gdańsk w pigułce. Świąteczne spacery są wspaniałe.

993268-gotycki-kosciol-z-ruchoma-szopka

Nie będę chyba jednak zbyt oryginalna,że w Święta najbardziej doceniam to, że mogę spędzić je z rodziną. Tylko, albo aż.

98ad1330fc772dc61dbd162a6596353f

Ścieżka dźwiękowa- Pustki-Zawracanie głowy

Miks z komedią w tle.

Do tego, że moja siostra uwielbia wyjeżdżać na naukowe eskapady chwilę przed  świętami już się przyzwyczaiłam. Tak było i tym razem, nie dość,że wyjechała zostawiając mi domowe i pracownicze obowiązki, to jeszcze wyjechała okropnie przeziębiona. Podzieliła się tą infekcją z tatą, a jako, że dzielnie latałam do pracy, tatko podzielił się nią ze mną. Owszem, przed  świętami jest o tyle miło w pracy, że zaczyna się coroczny zjazd przedstawicieli handlowych z prezentami i życzeniami. O ile za dziesiątki bombonierek jestem wdzięczna, to o tyle za życzenia już nie. No wiadomo mi życzono zdrowia, szczęścia, powodzenia. Tatce zaś życzono by za rok święta spędził z wnukami. Nie muszę mówić,że wysłuchiwałam natłoku takich życzeń ze ściśniętą macicą i pięścią wycelowaną – w myślach oczywiście, w nos życzącego.

No dobra, idźmy dalej. Miałam w sobotę odebrać swój mikołajkowy prezent, i odebrałam. To znaczy odebrałam go sobie sama. Tak, odebrałam go sobie i dałam bratu. Miałam być na pięknym koncercie z okazji 100 urodzin Franka Sinatry, ale cóż, paskudny kaszel i katar uznał,że wygodniej mu będzie leżeć w łożu. Trudno. Walczyłam by chociaż niedzielne plany się ziściły.

Czy się ziściły? A jakże. Owszem, pogoda była fatalna, lało-nie wiem czy to był sam śnieg, deszcz ze śniegiem,czy sam deszcz, ale to był niemal potop. Było strasznie zimno, i maksymalnie wietrznie, czyli standardowa pogoda jak coś zaplanuję. Ale się udało. W niedzielę wyraziłam swoje poparcie dla demokracji łamane na niezadowolenie z powodu jej łamania. Jako, że się spóźniłam dzielnie stałam z tyłu, aby pod sam koniec w miarę rozchodzeniem się narodu podejść nieco bliżej, i bach, weszłam w sam środek wydarzeń. Pani Henryka -dla mnie kobieta bohaterka, udzielała wywiadu. Robiłam za tło, leciałam na żywo w tv, ale jako,że to był mój debiut wiatr porwał mi parasol, więc zamiast ładnie się uśmiechać i czekać na oferty filmowych producentów pokazałam jak w 30 sekund naprawić popsuty parasol. Może dostanę jakiś program o majsterkowaniu, któż to wie? W każdym razie spotkanie z ludźmi o takich samych poglądach zrobiło mej duszy naprawdę bardzo dobrze. Kiedy zaś memu ciału zrobiło się za zimno poszłam na herbatkę, nie byle jaką, bo okraszoną wejściem na dach i podziwianiem miasta w góry. Więc te ładne widoczki są dla niezainteresowanych polityką, dla złagodzenia odmiennych poglądów.

 

A czy wspominałam,że po wszystkim poszłam do restauracji na obiad? W sumie rzecz banalna, ale  nie w moim przypadku. Wymyśliłam sobie szaszłyk z indyka  z grillowanym bakłażanem. Okazało się,że bakłażan uciekł w pogoń za indykiem, więc dania nie było. Hmm, może pierogi z łososiem? Okazało się,że przerażone wizją wrzącej kąpieli wyszły na spacer. To może pasta z orzechowym sosem? Okazało się,że ostatnią porcję makaronu zjadł mój brat. Takie buty, to może wegańska pieczeń myśliwska? Pieczeni nie było,był sam sos. I tak jeszcze ze trzy razy. Na obiad w końcu zjadłam malinowy mus z bezami.

A no tak, już słyszę co tam z twoim serialem, filmem,książką?  Stęskniliście się za kolejnym odcinkiem Komedii Nie-romantycznej czyli wpadki co sekundę? Mam dla Was świeżutki odcinek. Keira, Woody na plan. A nie, Keira ma katar, na plan wchodzi Scarlett. Dziś wystąpi też-gościnnie Sean Penn-wybaczcie, zawsze mi się podobał.

Musimy wrócić do niedzieli, do manifestacji pod Stocznią. Jako, że mocno zaangażowałam się w obronę demokratycznych zasad zgłosiłam się na ochotnika do rozwieszania ulotek informujących o niedzielnym spotkaniu. Najpierw dzielnie drukowałam je w pracy, a po pracy -zakatarzona, postanowiłam iść na miasto. Lokalna koordynatorka zarządziła spotkanie w samym centrum o 17. Przyszła z synkiem lat 7-nie,nie, w tej roli nie Sean Penn, towarzyszył jej sąsiad, równie zaangażowany w Kodowskie działanie. Ona szła z synem, ja miałam iść z Seanem Pennem,nie powiem szło mi się raźniej w męskim towarzystwie. Dużo rozmawialiśmy, żartowaliśmy, i udało mi się dostrzec, że to wyjątkowo przystojny facet. Oczywiście Scarlett jest cholernie nieśmiała, więc nie dała po sobie poznać, że Sean Penn zrobił na niej wrażenie, no ale wiecie, Sean to Sean. Akurat przechodzili obok kawiarni, kiedy on uznał,że przyda im się kubek herbaty i kawałek ciasta. No bajka mówicie. Scarlett też tak pomyślała. W końcu na blogu singielki w mniejszym mieście wyraźnie było napisane, że wspólne zainteresowania zbliżają ludzi i tam najłatwiej poznać pokrewną duszę,gdzie ludzie robią coś co lubią. Przyniósł szarlotkę, co prawda ona piecze lepszą, ale co tam. Dyskretnie poprawia włosy, przybiera wyćwiczony uśmiech numer 5, niewinny,ale dodający jej tajemniczego uroku. W myślach mówi sobie-ale dobrze,że nie założyłam tego starego swetra. No i zaczyna się rozmowa, po pierwszym kawałku szarlotki oczywiście. On opowiada jej-bo ona nic nie mówi, nie wiem sama czy ze śmiechu czy z przerażenia, że 2 lata temu rzuciła go narzeczona, chwilę przed ślubem. Że musiał informować gości,że z imprezy nici.Odwołać księdza, i zwrócić sukienkę do salonu-chyba nie swoją nie? W każdym razie opowiadał jak to mocno przeżył. A przecież byli z sobą 5 lat, kupił mieszkanie dla mającej się powiększać rodziny w planie było powiększanie, przeprowadził się dla niej na Pomorze, że miało być tak pięknie, a drugi rok jest sam. A przecież się starał, chodził rok do terapeuty, pisali do niej listy, analizowali, robili wszytko bo ona do niego wróciła. Myślałam,że pogadamy o polityce, ale ok, głupio przerwać, widać facet chce się wygadać, koniec z uśmiechem numer 5. Zjadłam kolejny kawałek szarlotki, kiedy on wyciąga telefon i mówi- no słuchaj, ja jej piszę tak a ona mi odpisała tak i czyta. Tak, czyta mi listy jakie pisał do byłej narzeczonej i prosi o komentarz z babskiej strony. Woody pęka ze śmiechu, sam by tego lepiej nie wymyślił. Scarlett nie wie co ma odpowiedzieć, szczerze współczuje, ale proponuje by iść dalej bo ulotki i te sprawy. Wtem on łapie ją za rękę i mówi-bo wiesz myśmy byli niedobrani. Za mało rozmawialiśmy o ważnych kwestiach. No cóż, znów moszczę się wygodniej na kanapie, w myślach robię listę rzeczy, które muszę zrobić jutro, i na pierwszym miejscu mam punkt-zapomnieć o tym wieczorze. Przez 5 minut słucham jaki to on jest odpowiedzialny, jaki wykształcony,jak kocha dzieci, jaki to jest spokojny, i kiedy słyszę,że będzie mi gotował obiady i po równo zajmował dziećmi odzyskuje nieco rezon. Dzieci, już mamy dzieci? Cholera ile my tu siedzimy? Z zamyślenia wyrywa mnie głos- to powiedz co sądzisz o mieszkaniu przed ślubem razem? Jaką metodę antykoncepcji najbardziej preferujesz? Słucham, tutaj nie dowierzam. Mieliśmy rozwieszać ulotki. Tak, dobrze słyszę, jego związek rozpadł się z powodu antykoncepcji więc teraz chce od razu wszystko załatwić. Bach, znam ciebie pół godziny,więc nie marnujmy czasu i omówmy wszystko. Przy czym wszystko w jego wypadku znaczy dosłownie wszystko-choroby weneryczne, kolor serwetek na weselu, poziom cholesterolu, akceptowalna ilość wizyt teściowej w miesiącu i to na jakim cmentarzu kupimy kwaterę. Woody pękł na pół, będzie hit,dziewczyno spadłaś mi z nieba, takich scenariuszy nikt by nie wymyślił. Na szczęście dzwoni telefon, to mój tata pyta się jak mi idzie. Wymyślam wymówkę i uciekam z kawiarni. Ulotki wieszam sama.

a580df192571b2a21fcd723689c41636

Singielko wspólne grupy zainteresowań nie gwarantują sukcesu. Kolejny punkt z listy odhaczony.

A tak poza tym to dziś zaczęłam 12 dniowy świąteczny urlop. Oczywiście czeka mnie przygotowanie całych świąt, więc odpocznę dopiero podczas firmowej inwentaryzacji. Ale co tam, ja mam się gorzej, ale katar lepiej. Pieką się ciasteczka, jest mróz. Jest fajnie.

Ścieżka dźwiękowa- The National- Anyone’s ghost

 

Moja pasja – 10/30

Moja pasja. Hmm, nietrudno jest ją wskazać. Od wielu lat moje dwie największe pasje sprytnie łączą się w jedną i dają mi- a często i otoczeniu wiele radości.

Tak, nie było zaskoczenia. Moją największą pasją jest gotowanie, mieszanie w garnkach, wałkowanie, obieranie, siekanie, miksowanie, zagniatanie, i niecierpliwe czekanie -wyjdzie czy też nie.

Lubię zmieniać przepisy, tworzyć coś zupełnie nowego, coś zupełnie swojego. Lubię trochę namieszać.

Przy gotowaniu słucham mnóstwo muzyki, i śpiewam. Wałek do ciasta, ewentualnie trzepaczka to wspaniałe substytuty mikrofonu. Oczywiście jako,że moją pasją-tak samo cenną jak pieczenie jest Dave Gahan, najczęściej śpiewam jego utwory. Żaden sernik się nie uda jeżeli nie usłyszy Enjoy  the silence.

photomania-507f60b1944c792f2e3f9f1982f7e298

Sama nie wiem kiedy zainteresowałam się pracą w kuchni. To wyszło naturalnie, jak z Depeszami. W dzieciństwie nie lubiłam jeść, potrafiłam 4 godziny siedzieć nad płatkami z mlekiem i konsekwentnie odmawiać włożenia łyżki do miseczki.

photomania-d74715d0cc02b452a787836aa5a26f45

Mimo niechęci do jedzenia wyrażałam wielką chęć do podpatrywania mamy w  kuchni, do pomagania jej. Cóż  z tego,że później nie chciałam próbować własnych dzień, liczyło się to,że innym smakuje.

photomania-32c32da79f2741b0dd72d2e16cfa14bb

Muszę jednak przyznać,że gotuje się dużo lepiej kiedy potem można podelektować się swoim dziełem. Najbardziej kocham piec ciasta. Kiedy mam gorszy dzień nic mnie bardziej nie relaksuje niż przeglądanie przepisów, szukanie inspiracji, nałożenie fartuszka, włączenie muzyki i pieczenie.

Włączam piekarnik, wyłączam świat. Tak to u mnie działa.

No to ten tego, idę piec.

photomania-bf0cb9180e55324e85d94efcd0b6e553

Ścieżka dźwiękowa- The White Stripes- Conquest

Scenariusz dla moich sąsiadów

Komedia Nie-romantyczna,czyli wpadka co sekundę.Taką książkę mogłabym napisać. I nie, nie zajęłabym się tematem niechcianych ciąż na świecie. Taki tytuł nosiłaby książka, bądź film opisująca moje życiowe perypetie. Doszłam do wniosku,że skoro co rusz przydarza mi się coś ciekawego może powinnam wysłać scenariusz-a raczej opis mojego życia znanemu reżyserowi. Jako, że tylko Woody Allen nadał by temu odpowiednią formę-no,ok,mam dwóch reżyserów w zapasie, ale wydaje mi się,że Woody byłby najlepszy powinnam dziś zacząć składać całość w księgę pod wyżej wymienionym tytułem. Pozostaje oczywiście kwestia głównej aktorki, mówicie,że powinnam zagrać samą siebie? No cóż, wolałabym by główną rolę zagrała Keira Knightley, taka solidarność niebiuściastych. Oczywiście gdyby córeczka Keiry była zbyt absorbująca mogłabym zatrudnić Siennę Miller, ale tylko pod warunkiem,że zabrałaby mnie na imprezę do swojej koleżanki Kasi Mosi, no i poznała z byłym narzeczonym czyli Jude Low. Gdyby nie chciała mogłabym zatrudnić Scarlett Johanson, w końcu szykując się roli życia ścięła już włosy prawda?

Zanim jednak o moich kolejnych perypetiach będziecie dowiadywać się z kinowego ekranu opiszę co mnie skłoniło do stworzenia cyklu Komedii Nie-romantycznej, czyli wpadka co sekundę. Uwaga chwilami będzie śmiesznie, chwilami groźnie,zawsze po mojemu.

Kawiarnia, siedzę z przyjaciółką, popijamy czekoladę, świętujemy jej 27 urodziny. Przyjaciółka ma- w tej roli Rachel McAdams, gdzieś tak w okolicy 17.30 mówi mi, ej Magda pamiętasz pana Y? No jakże bym zapomniała, to ten co po 3 godzinach spędzonych w kawiarni stał się ojcem moich wyśnionych dziatek, więc mówię,że pamiętam. Pamiętam też to,że się nie odezwał, ni dnia następnego, ni tydzień później, ni miesiąc, ni do dziś. Więc Rachel mówi,że Pan Y-jej znajomy, się żeni. Poznał dziewczynę dwa dni po moim z nim spotkaniu, i wpadł jak śliwka w kompocik. Gratulujemy. Nie powiem troszkę Siennę, Keirę czy też Scarlett zabolało serduszko. Czekolada jakoś mniej zaczęła smakować. Przynajmniej wiem czemu się nie odezwał.

Zmieniamy scenografię. Ten sam dzień, wieczór w domu. Siedzę przy komputerze i na pewnym portalu społecznościowym widzę gratulacje mojego kolegi dla kolegi, który nosi imię pan Z-w tej roli Dominic Cooper. Czemu gratulował panu Z? Tak, temu, który namalował mi obraz na urodziny, temu romantycznemu panu, który nieba by mi przychylił a potem się obraził,że pojechałam pożegnać ciocię Klarcię w hospicjum. Więc Z vel Dominic co robi? A jakże, żeni się. Od połowy lipca-czyli ze dwa dni po zerwaniu kontaktów wszelakich spotkał miłość swego życia. Tutaj Woody patrzy na mnie i mówi-ej dziewczyno ty tak na serio?

Tak, mam wielką zdolność do tego, by każdy kto spotka się ze mną raz czy dwa, ba nawet trzy razu znajdował sobie miłość życia. Tak, Woody ma rację, powinnam założyć agencję- Serce serduszkowi. Twój chłopak nie chce się zdeklarować? Umów go na kawę ze mną. Małżeństwo gwarantowane, dożywotnia gwarancja. A co tam, masz rację Woody, nie po walczyłyśmy o równouprawnienie by zapomnieć o facetach. Więc jak twoje życie drogi mężczyzno jest pozbawione miłości, umów się ze mną, a szybko odnajdziesz drugą połówkę forever.

Jestem szalenie skuteczna, mam na koncie 2 małżeństwa, 4 narzeczeństwa i jedną parę. Są też dzieci w drodze. Czy dostaną za to jakiś medal? Może chociaż własne 4 kąty?

Co mówisz Woody, tak masz rację, jestem beznadziejna i tak, problem jest we mnie. Tak sobie wymyśliłam siedząc wieczorem przed komputerem. Jestem beznadziejna. To ze mną jest jakiś problem, skoro nie potrafię stworzyć jakiegokolwiek związku. Może mam za dużo zalet? Tak, to na pewno to. A może to moje drobne wady? Może to te piegi? Blizna po nożyczkach na palcu? Oczy o nieokreślonym kolorze? Za długie rzęsy? Za krótkie nogi? A może za szczupła sylwetka? Zbytnia miłość do sukienek? Wiem,pamiętacie tę panią z Biedronki? Sylwetka super, ale biustu to ty nie masz. Tak, brak biustu.

f74c3c199abc3974afafaa4e1c00442a

Całonocna modlitwa nie pomogła, biust nie urósł. Uznałam,że moje życie jest w chaosie i pomoże tylko sprzątanie. Kupiłam pełno kartoników, i pudełeczek. Wiecie, że pookładałam gatki w kosteczkę? Tak, jakby od tego zależało moje szczęście. Moje majtki leżą w 4 rządkach. Brak szczęścia w miłości równa się porządek w majtkach,do zapamiętania. Układanie gatek niezbyt mi pomogło. Zaczęłam dekorować świątecznie dom. Nie mogłam znaleźć wiszącej choineczki z drewna. Przeszukałam cały dom i nic. Ostatecznie zaczęłam wątpić w swój mózg-czy ja w ogóle kupiłam tę drewnianą choineczkę? Tak, ale gdzie jest? Wyjęłam szufladę, uff, jest, wpadła na koniec, tam gdzie znalazłam same śmieci, kłębki kurzu i paczkę rajstop 15 den. Wyjąć szufladę było łatwo, włożyć ciężej. Po trzech dniach w końcu się udało.

No właśnie co zrobić by te wszystkie życiowe szufladki włożyć na miejsce? Trafiłam na blog 29 latki, która niby miała wszystko a brakowało jej kogoś bliskiego. Postanowiła poprosić o pomoc czytelników, bo dosyć miała słów-nie szukaj miłości, sama ciebie znajdzie. Skoro skutecznie omijała ją przez prawie 30 lat to jednak troszkę szczęściu warto pomóc. Wśród setek propozycji miejsc gdzie można spotkać ciekawych, inteligentnych i porządnych mężczyzn na pierwszy ogień wybrała księgarnię. Pomyślałam co mi szkodzi, może ja też przejdę się do księgarni?

Woody, Keira, do księgarni. Księgarnia, jakieś 300 metrów od domu, jedyna w mieście, wchodzę i dumam na prawo czy na lewo. Dobrze się nie rozejrzałam a już widzę cień za sobą. Tak, to na pewno jakiś przystojniak w okularach, flanelowej koszuli i swetrze, będzie pytał mnie o wrażenia związanie z przeczytaną poezją.  Ale to szybko działa, że też jak głupia omijam księgarnie,a latałam do biblioteki,jakież to proste i okropnie skuteczne! By mądrzej wyglądać biorę pierwszą z brzegu książkę, ćwiczę uroczy uśmiech, odwracam się i …. To sprzedawczyni, pyta w czym może pomóc. Trochę głupio przyznać się,że szukam tutaj  inteligentnego pana w sweterku, więc mówię,że się rozglądam-co przecież nie jest nieprawdą. Pani patrzy na książkę, którą trzymam w ręku i mówi,że na wprost, 4 półka od dołu, znajdę więcej ślubnych poradników. Tak, dokładnie. To co trzymałam w ręku to był poradnik-Ślub doskonały. No cóż, rozglądałam się po półkach, i trochę po samej księgarni. Dwie nastolatki czytały Grey’a część 78 pt Jemu wciąż mało. Dwie emerytki grzebały w kolorowankach, a matka z dzieckiem w kalendarzach idealnej pani domu. Minął kwadrans i znalazłam prezent dla taty pod choinkę,w  końcu głupio było stać przy wejściu i tylko czekać na pana w sweterku. Po kolejnych 5 minutach do księgarni weszła moja własna babcia. Także pogadałyśmy sobie, babcia zarzekała się,że spotkała Mikołaja, ale on coś był chory i wpadnie do nas przed świętami z całościowym prezentem. Także babcia zbierała się do wyjścia, uznałam,że koniec akcji- Księgarnia. Nie było tak źle, po pierwsze kupiłam tatce prezent, a na serio nie miałam na niego pomysłu. Po drugie spotkałam babcię,a  po trzecie dowiedziałam się,że najpiękniejszy miesiąc na ślub to przełom maja i czerwca. Niestety jednak droga singielko, w księgarniach nie siedzą samotni intelektualiści czekający by podyskutować o Prauście.

057e23a4bba2e0dcc7df467a63438b93

Mikołaj, Allen nawet się zasmucił,ale nadszedł ten czas gdy przestał przychodzić. Musiałam sama sobie kupić prezent, który odbiorę w sobotę. Taki los. No ok, tata kupił czekoladę, ale co z tego skoro sam mi ją zjadł? Eh, smutne czasy.

Smutne, nie będę miała nowej kuchni na święta. Będę miała ją po świętach. Zawsze wszystko nie o czasie. Trudno, tak liczyłam na świąteczne wypieki w nowej przestrzeni. Na czas remontu musimy jednak się wyprowadzić, a mieszkanie, które wynajmiemy na miesiąc będzie wolne od stycznia. Także tego,  jest mały smuteczek.

W kwestii Świąt mam już prezenty dla całej rodziny, jestem w tym roku mistrzem organizacji. No dobra,muszę coś nowego kupić siostrze. Bransoletka, którą jej kupiłam okazała się tak piękna,że chcę ją sobie zostawić, czy jestem zołzą? Woody co ty na to?

Rodzina, rodzina ostatnio chciała mi się powiększyć. Dwa dni namolnie kontaktował się ze mną jakiś Łysy z Kacku. Wmawiał mi,że się znamy,że jesteśmy sobie przeznaczeni,że po ostatnim spotkaniu nie może przestać myśleć o moim tyłeczku. O matko,przyciągam samych wariatów.

Wiecie gdzie ostatnio usłyszałam komplement? Jako,że był skierowany do mnie, to wiadomo,że akcja działa się w oryginalnym miejscu. Tak,na cmentarzu, na pogrzebie. Usłyszałam,że ślicznie wyglądam. O ironia losu. W sumie pasuje do mojego życia prawdaż?

No dobra Woody, idź nakręć pierwszy odcinek. Keira, byłaś cudowna. A może Sienna? Czy to ty Scarlett?

Wszystkim życzę środowego szczęścia. Panu Y i Z też. A co mi tam, co mówisz Woody?

96f2224c382aa6e905f9308e4b877079

 

Ścieżka dźwiękowa-Depeche Mode- In your room