Przyjaciele-08/30

Dziś postanowiłam wrócić do wyzwania i odpowiedzieć na pytanie – Najlepszy przyjaciel jakiego miałam?

Gdyby to pytanie padło 10 lat temu bez wahania odpowiedziałabym, że Sylwia(prawdziwie imię do wiadomości autora). Pamiętam dokładnie jak się spotkałyśmy, była 10 rano, nudna lekcja matematyki w 1 a. Tego dnia nie było Ani w szkole siedziałam więc sama, było mi bardzo przykro, nie lubiłam jak nie ma Ani, jak musiałam sama siedzieć, zrozumieją mnie wszystkie wrażliwce i nieśmiali. W każdym razie do klasy weszła Sylwia, w czerwonym sweterku z zielonym smokiem, nowa koleżanka, usiadła koło mnie na polecenie pani Doroty, wychowawczyni. Jak usiadła, tak nie wstała przez kolejne 4 lata, zmieniały się sale, krzesełka,okoliczności a my wciąż razem. Razem przeprowadziłyśmy pierwszą sekcję zwłok szczura, razem spaliłyśmy buty w ognisku na biwaku, w zasadzie zrobiłam to na znak solidarności z butem przyjaciółki. Razem wywoływałyśmy duchy, i oszukałyśmy księdza, tak, przyznaję się, kucnęłam i udawałam niższą byśmy siedziały obok siebie na komunii. To ja znałam jej wszystkie sekrety, wiedziałam,że nie ma taty i każdemu kto jej dokuczał dawałam w nos. Razem doprowadzałyśmy katechetkę do płaczu nie uważając na lekcji a rysując krzyże i kwiatuszki. Razem podkradałyśmy jabłka z sadu, to ja doprowadziłam Sylwię do płaczu ze śmiechu i w konsekwencji do zmoczenia spodni. Potem się przeprowadziłam, pisałyśmy do siebie listy-cudowne czasy bez komputerów, godzinami rozmawiałyśmy przez telefon. Poszłyśmy na ten sam wydział na uczelni, znów po 10 latach byłyśmy razem. Chodziłyśmy do McDonalda na hamburgery, razem pisałyśmy egzamin z filozofii i ściągałyśmy jak zawodowcy. Razem przeżyłyśmy nasz pierwszy poważny koncert, razem krzyczałyśmy do wokalisty -Zdejmij koszulę, chcemy widzieć ciebie nago…. Studia się skończyły, zaczęło się życie. Coraz bardziej się od siebie oddalałyśmy, dziś rozmawiamy z rzadka na pewnym portalu, ona wciąż nie ma czasu, robi wywiady, jeździ po świecie. Już nie znamy swoich wszystkich tajemnic, jesteśmy niby w jednym mieście a tak daleko od siebie….

 

8b8d3869036e33d205c2aeaa87810f7f

Gdyby padło pytanie o najlepszego przyjaciela z 3 lata temu bez wahania powiedziałabym Hania(imię prawdziwe do wiadomości autora). Poznałyśmy się na studiach, ona miała  z początku innych znajomych, ja spotkałam kolegę z podstawówki i weszłam w jego grupę. Raz kazano nam zrobić wspólny projekt, bo nazwiska nam pasowały, był grudzień, projekt zrobiłyśmy i uznałyśmy,że tyle nas łączy. Zaczęła się przyjaźń. Godzinami siedziałyśmy na parapecie i plotkowałyśmy. Chodziłyśmy do bufetu  i przy herbatce w okropnym plastitkowym kubeczku dzieliłyśmy się swoimi sekretami. Pamiętam kiedy ktoś na uczelni zapytał się Hani, kto będzie twoim świadkiem na ślubie, a ona odpowiedziała bo jak to kto, Madzia. Nie znosiłam i nie znoszę formy Madzia, jaka Madzia? Ja? O nie, wyobrażałam sobie pełen kościół patrzący na nas, o nie, tylko nie tylko nie to. Ale odpowiedziałam-no pewnie,że ja,bo kto inny? Spędziłyśmy godziny szukając idealnej sukni, godzinami słuchałam o niepasujących serwetkach i smaku lodów jakie mają być podane. Świetnie się bawiłyśmy wchodząc w jej dorosłość. Ona zaczęła rodzinne życie, budowę domu, ma dziecko, znajduje dla mnie czas, lubimy plotkować, dzielić się swoimi problemami. Czasem zachowujemy się jak wariatki, dużo razem przeszłyśmy, dwa razy byłyśmy o krok od rozpadu naszego „związku”, ale prawdziwa przyjaźń zawsze wraca.

2c3bc96ff59efc15343b8a97a5bf7a98

Ale kiedy tak myślę o tym najważniejszym przyjacielu przed oczyma staje mi zawsze znajoma twarz, tak samo ukochana, jak tak samo irytująca. Głos, który niesie pocieszenie i który potrafi doprowadzić mnie do szewskiej pasji. Ta sylwetka zgarbiona przed komputerem, wiecznie coś pisząca i  mająca wszystko daleko gdzieś. Moja siostra jest osobą, która najbardziej mnie irytuje w  życiu,ale jeżeli mam jakiś problem idę do niej. Kiedy się z czegoś cieszę idę najpierw do niej. Kiedy się kłócimy,wiem,że za kwadrans wyślemy sobie urocze wiadomości z masą tandetnych serduszek. Wiem,że zawsze kiedy wyjdzie do sklepu wróci z tym moim ulubionym ciasteczkiem. To z nią przeżyłam wszystkie najpiękniejsze i najgorsze chwile w swoim życiu. Jesteśmy irlandzkimi bliźniętami, dzieli nas tylko 12 miesięcy, żadna z nas nie zna życia bez tej drugiej.Lubimy te same filmy, książki, taką samą muzykę. Tak samo kochamy ptasie mleczko i hiszpańską piłkę nożną. Chodziłyśmy do tych samych szkół, wybrałyśmy dokładnie takie same studia.  Zawsze byłam w jej cieniu, bo ona bardziej przebojowa, pewna siebie, bystra, mądra. Wielu rzeczy jej zazdrościłam, chociażby imienia, Aleksandra, takie ładne i urocze.  Często mam ochotę by moja siostra zniknęła, ale nie minie ćwierć sekundy gdy chcę ją z powrotem. Nie wyobrażam sobie byśmy mieszkały w innych miastach, ba na innej ulicy. Tak, łączy nas dokładnie tyle samo co nas dzieli. Ale ta więź jest tak silna,że nic jej nie zniszczy. Moja siostra to mój najlepszy przyjaciel.

de23638fe9ecfb4abd193a7d67a841b7

Ścieżka dźwiękowa- Riverside-We got used to us

Advertisements

53 uwagi do wpisu “Przyjaciele-08/30

  1. heke1809 pisze:

    Miałam w życiu kilka przyjaciółek i przyjaciół. Tak wtedy przynajmniej myślałam. Z jedną (P.) znałam się od dziecka dosłownie, bo mieszkałyśmy na tym samym osiedlu, zawsze razem się bawiłyśmy i spędzałyśmy czas. Jestem od niej starsza o 2 lata, więc siłą rzeczy trochę inaczej patrzyłam na różne sytuacje niż ona. Ta nasza więź utrzymywała się do czasów licealnych – ona poszła do LO do innego miasta i już nie miała tyle czasu, a ja wtedy byłam tuż przed maturą. Nasze drogi zaczęły się powoli rozchodzić. Oliwy do ognia dolała pewna nieprzyjemna sytuacja związana z jej i moimi rodzicami. Starałam się byc ponad to i jej rodziców traktować tak jak kiedyś – z szacunkiem, na który zasługiwali chociażby dlatego, że byli ode mnie przecież starsi. Ale nie mogłam znieść jak moja mama powiedziała, że P. nie mówi jej już nawet dzień dobry, mimo że jej i mnie ta sytuacja w ogóle nie dotyczyła. Od tego momentu jakoś straciła mocno w moich oczach. Odzywamy się do siebie raz na rok. Może jest w tym trochę mojej winy, bo sama o tą przyjaźń też nie dbałam tak jak powinnam.

    Mam dwie siostry – każda z nas jest skrajnie różna, a jednak charaktery mamy ciężkie. Z jedną, najstarszą, dogadywałam się zawsze lepiej. Ta nieco starsza ode mnie zwykle mnie drażniła najbardziej. Może dlatego, że wszystkie trzy mamy podobny charakter 🙂

    Czy mogę powiedzieć, że mam jakichś ziemskich przyjaciół? Nie bardzo. Mam koleżanki i kolegów i to chyba mi na razie wystarcza.

    Lubię to

    1. No właśnie różnie bywa z tymi przyjaźniami. Te, które miały być na całe życie szybko znikają, dlatego chyba cenię to,że z moją siostrą jesteśmy w stanie sobie wiele wybaczyć i zawsze jesteśmy do swojej dyspozycji kiedy jesteśmy w potrzebie. Chociaż jesteśmy właśnie bliskie a z drugiej strony tak skrajne, chociaż charaktery w zasadzie mamy podobne,tyle,że to co nas różni jest naprawdę wielkie 🙂 Ale kiedy myślę o swoim najlepszym przyjacielu to jestem pewna,że jest nią na pewno moja siostra:)

      Lubię to

  2. Fajnie że o siostrze możesz powiedzieć że jest przyjaciółką 🙂 Bo to prawda że przyjaźnie szkolne i te ze studiów z czasem się kończą, zmieniają a co rodzina to rodzina 🙂

    Lubię to

  3. Prawdziwa przyjaźń pomiędzy kobietami nie jest łatwa, przecież my kobiety skomplikowane jesteśmy, ale jak się już taka przyjaźń przytrafi to jest naprawdę wspaniała – widzę to na przykładzie mojej przyjaciółki i moim 😉

    Lubię to

  4. sanglant pisze:

    Osoba, która najbardziej irytuje w życiu, ale najlepsza przyjaciółka :)))
    Właściwie to w czasach, gdy z bratem ciągle mieliśmy konflikty i on mnie tak strasznie denerwował, byliśmy sobie dużo bliżsi – tak się jakoś układa. 🙂
    A jeśli chodzi o przyjaciółki, to się z czasem niewiele zmieniało. Jedna to koleżanka z podwórka, druga z podstawówki – dopiero niedawno się wzajemnie polubiły. 😀 Z tą drugą usiadłam w ławce w czwartej klasie, obie miałyśmy akurat trochę zgrzytów z naszymi dotychczasowymi towarzyszkami z ławek i zdecydowałyśmy, że usiądziemy razem. I tak zostało – inne pary się wymieniały, my byłyśmy sobie wierne. Gdyby wybrała tą samą uczelnię, co ja, mogłybyśmy razem kombinować mieszkanie, bo w tej kwestii też byłyśmy w miarę dograne. 😉
    Bywało różnie, czasami któraś mnie denerwowała, czasami się oddalałyśmy, ale relacje (bliskie jak na moje zwyczaje) cały czas trwają. W dzieciństwie przyjaźniłam się jeszcze z inną (z tej samej klatki, mogłyśmy się odwiedzać w kapciach), ale z biegiem czasu było coraz więcej spięć o głupoty i się skończyło.

    Lubię to

    1. Ot, taka moja sprzeczność:)
      Właśnie z czasem przyjaźnie się zmieniają. Po drodze miałam też parę osób, które uważałam za swoje przyjaciółki, dziś z jedną nie mam żadnego kontaktu, druga raz na pół roku powie mi cześć-a mieszkamy dwa bloki od siebie, a trzecia-w ogóle nie wiem co się z nią dzieje. Eh, ten czas wszystko zmienia. A jednak warto mieć życzliwe dusze obok siebie:)

      Lubię to

  5. Jak dla mnie relacja siostra-ja i ja-przyjaciółka są inne, bo siostra, z nią jestem od zawsze na zawsze i to jest wiadome samo przez się, cokolwiek by się stało – nieładnie to zabrzmi – ale jesteśmy na siebie skazane. Z przyjaciółką – choć nie lubię tego określenia – jakoś to wszystko inaczej przebiega, bo to jednak z początku zawsze jest obca osoba, którą się oswaja, i jakoś „przyjmuje” do grona najbliższych:)

    Lubię to

    1. Nie zgodzę się. Mam w rodzinie wiele przykładów,że relacja brat-siostra i siostra i siostra tak się psują,że dziś na ulicy nie mówią sobie dzień dobry. Np mój tata i jego brat. Też myśleli,że nieważne co są na siebie skazani, i nie muszą nic robić dla swojej przyjaźni, a jednak w rodzinie jest tyle burz,że nie każdą zwykła relacja to przetrwa. Mi osobiście łatwiej było pewne sprawy ułagodzić z przyjaciółką z wyboru niż z siostrą.

      Lubię to

      1. Ja miałam przyjaciela-geja, świetnie nam się przyjaźniło. Ale cóż mieszkamy znów w jednym mieście, prawie na tej samej ulicy a drogi nam się rozeszły całkowicie…

        Lubię to

    1. Moja mama jest cudowna, ale zawsze zostanie mamą, nie wiem mam jakoś tak,że mamie nie mogę powiedzieć wszystkiego co chcę-a chciałabym. Ale mama nigdy nie patrzy na mnie obiektywnie, zawsze jak na małe dziecko i bywa,że ciężko się nam rozmawia…

      Lubię to

    1. Nie znosiłam jak nie było koleżanki z ławki, w ogóle się wtedy nie odzywałam, ach dziwnym byłam dzieckiem z 1 klasy;)
      Z wiekiem relacja się nasza zmienia, chyba własnie na typowo przyjacielską 🙂

      Lubię to

  6. kobieta na sxpilkach pisze:

    Pierwsza historia bardzo podobna do mojej tyle ze my sobie nawet czas nie mówimy. Mój szkola przyjaciółka z ławki mówi mi czesc jak na mnie wejdzie i nie ma gdzie uciec na ulicy. Druga byla moim świadkiem na ślubie ja jej jest chrzestna Przemka ale niestety nie jest to juz to co dawniej. Praca dom dzieci nie ma tak dużo czasu a ja mam go w nadmiarze. Wpada raz, dwa w miesiącu. Ale nigdy nie zaprosi do siebie….
    Siostry nie mam niestety.

    Lubię to

  7. S. pisze:

    Ciezko byloby mi odpowiedziec na to pytanie 😉 Jednak rodzenstwo wydaje sie byc takim innym rodzajem przyjaciela, ktory zawsze jest i czasem sie go nienawidzi. Ja mam nadzieje, ze moj brat tez dla mnie bedzie przyjacielem, ja dla niego chcialabym byc.

    Lubię to

      1. S. pisze:

        My za soba tez obstajemy. Nawet jak jestesmy na siebie mega wkurzeni a cos sie zadzieje to jestesmy razem a nie przeciw sobie a potem mozemy wracac do walki miedzy soba ;p

        Lubię to

  8. Czy osoby, które „odeszły” od nas i całkowicie zapomniały o tym co było można nazwać przyjaciółmi… Tak się czasami zastanawiam.
    Ja mam jedną przyjaciółkę z licealnych lat, teraz tworzy się kolejna przyjaźń na razie internetowa, ale już niedługo będzie realna:) No i jest jeszcze moja kuzynka, która jest mi bliższa niż własne siostry czy mama.
    Dobrze, że możesz liczyć na siostrę, choć przyznam że nie spodziewałam się ,że mozesz nazwać ją przyjaciółką. Zazwyczaj inaczej ją opisujesz, ale jak to mówią kto się czubi ten się lubi:)

    Lubię to

    1. Po latach można ocenić czy dana relacja jest przyjaźnią, dlatego napisałam gdyby to pytanie padło w przeszłości miałabym inne odpowiedzi. Moja siostra jest osobą, którą jak szczerze napisałam, tak samo uwielbiam jak nie znoszę ale zawsze kiedy myślę o tej osobie, której powiedziałabym,że zabiłam człowieka to byłaby właśnie ona i wiem,że rzuciłaby wszystko i powiedziała-idę po łopatę.

      Lubię to

  9. Ja na większości przyjaźni się niestety rozczarowałam… A szkoda, bo przyjaźń to wspaniała sprawa, ale musi być szczera. Kiedy jest interesowna, lepiej się nie łudzić, tylko ograniczyć kontakt…

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s