Dziwny weekend

To był dość dziwny weekend. Niemal całą sobotę przesiedziałam przed telewizorem, co nie zdarzyło mi się od lat. Przeskakiwałam po kanałach, od CNN po BBC, France 24 i rodzimy TVN 24. W ogóle nie mogłam się skupić i skoncentrować. Nie miałam ochoty na spotkanie z przyjaciółką, mój nastrój był nijaki. Aby ukoić nerwy upiekłam ciasto. Zjadłam pół kawałka, było pyszne. I co? Postanowiłam podzielić się nim z całą rodziną, przy przekładaniu na talerz wypadło mi z rąk. Stałam ze dwie minuty nad miejscem wypadku/upadku głośno myśląc czy metoda 12 sekund naprawdę może działać? Uznałam,że nie i wywaliłam całość na śmietnik. Wczoraj upiekłam to ciasto po raz drugi, w końcu się nie poddaję tak łatwo.

Ostatnio zauważyłam,że jestem wyjątkowo zależna od pogody. Zawsze śmiałam się z mojej mamy, która mówiła,że czuje w każdej kości jutrzejszą zmianę pogody. Od roku, może trochę dłużej każda zmiana ciśnienia oznacz ból głowy, rozdrażnienie i podenerwowanie. Sama siebie nie poznaję. Listopadowa aura jest dla mnie zabójcza. Zmieniająca się pogoda, ciągłe ulewy zamienne z wichurami sprawiają,że czuję się jak stuletnia podeszwa od pantofli. Dwa miesiące temu śmiałam się z mojej kuzynki, która mówiła,że wyprowadza się z Polski na jesień, bo jesienna pogoda ją dobija. Jak to można się wyprowadzić z powodu paru dni z deszczem? Ano sama bym chciała. Alicjo, przybywam.

Jechałam wczoraj po mieście, załatwiałam parę spraw związanych ze zbliżającym się remontem, o dziwo nie mogę się doczekać kucia, zrywania, niszczenia. Mam jakąś potrzebę destrukcji. W każdym razie wracając już po ciemku zauważyłam liczne świąteczne iluminacje. Zawsze mnie szalenie irytowało wyprzedzanie świąt i odbieranie im magii. Teraz byłam wdzięczna,że ktoś postanowiła rozświetlić tę szarość i ponurość wielkimi prezentami, bombkami i choinkami. Od razu mi lepiej.

Zgodnie z przewidywaniami w sobotni wieczór skończyłam Córkę grabarza. Od dłuższego już czasu zaczytuję się w książkach Joyce Carol Oates, ale muszę przyznać,że ta z dotychczasowych wydaje się mi najlepsza.  Duszna, kipiąca od emocji. Nietolerancja, trudne życie w obcym świecie, wyobcowanie, codzienny lęk, walka o poczucie bezpieczeństwa, wielka matczyna miłość, odcięcie się od korzeni i poszukiwanie tych korzeni. Książka idealnie trafiła w mój nastrój.

Ścieżka dźwiękowa- Placebo Protege moi

Advertisements

58 uwag do wpisu “Dziwny weekend

    1. Mam na czytniku Blondynkę, czeka w kolejce 🙂 Ta książka była dość ciężka-choć piękna, muszę coś lżejszego teraz poczytać:) A wiesz pogoda taka,że czytanie i czytanie-bo cóż innego robić:)

      Lubię to

      1. ‚Blondynka’ wymiata, jak to mówi dziś kwiat polskiej młodzieży, ale poczekaj z nią bo ot też ciężka książka. A ja też wczoraj Cobena dokończyłam na nocce – mieliśmy raptem dwóch gości w hotelu i schowałam się przed kamerami to może nikt nie dojrzał/y ;). http://virgo1982.blogspot.com/

        Lubię to

      2. O, to rzeczywiście przesunę ją w czasie. Chwilowo mam dość tak ciężkich pozycji:) Marzy mi się coś radosnego, nawet romans z happy endem. Ale nie, zaczęłam thriller, losowo.:)

        Lubię to

  1. A ja mimo wszystko lubię jak te światełka są trochę wcześniej. Lubię jak powoli udziela się ten świąteczny nastrój…
    Ja też prawie całą sobotę przesiedziałam przed TV nie wierząc w to co widzę i słyszę 😦 Straszne!

    Lubię to

  2. Zbych pisze:

    Może jestem zimnym draniem ale jakoś prawie całą sobotę wyłączyłem się na przypływ informacji z Francji. Doświadczenie nauczyło mnie że przez ten pierwszy dzień w newsach (też tych międzynarodowych) jest totalny chaos, całe mnóstwo niepotwierdzonych informacji oraz zalew różnych akcjo-łańcuszków (często bez sensu) następujące wraz ze szturmem mediów społecznościowych w ostatnich latach.
    Eh.. szkoda tego ciasta… u mnie to czasem mam wrażenie że pies modli się o takie „wypadki” plątając się pod nogami gdy niosę coś dobrego. Dzięki za recenzję, choć trochę przykrótkawa. Tytuł jakoś bardzo nawiązuje branżowo do treści? – mam tu na myśli coś w stylu „6 stóp pod ziemią”.

    PS: BARDZO mi się podoba ten kolaż z filiżanką

    Lubię to

    1. Dłuższą zamieściłam na Lubimy Czytać, nawet przez moment pomyślałam-skopiuję, potem uznałam,że byłoby to pójście na głęboką łatwiznę:) Hmm, temat cmentarny jest, nie zdradzę za wiele jak powiem,że ojciec Rebeki-głównej bohaterki był zarządcą cmentarza:)
      U mnie niestety nie ma kto jeść takich wypadków-rybki nie wykazały większego entuzjazmu. Może gdyby było to ciasto z robaczków?:)

      Lubię to

      1. sanglant pisze:

        U mnie w domu czasami próbowaliśmy wykorzystywać szczury do sprzątania rozsypanego jedzenia z podłogi, tylko księżniczki zwykle wtedy nie chciały 🙂

        Lubię to

      2. Zbych pisze:

        Eh… ze wstydem się przyznam że tą stronę z książkami „Lubimyczytać” pierwszy raz spenetrowałem. Całkiem interesująca, choć w pierwszej chwili sprawia wrażenie dość chaotycznej.
        Żeby doczekać robaczków to ciasto musiałoby trochę na tej podłodze poleżeć 🙂

        Lubię to

      3. Doszłam do wniosku,że ciasto jako element wystroju kuchni nie pasuje mi do koncepcji, nie te kolory. Trudno, robaczków nie było i nie będzie:)
        Ja chciałam mieć jakąś kontrolę nad tym co przeczytałam, odkąd czytam na dwa fronty-na czytniku i tradycyjnie. Często książki mi się dublowały, bo zapominałam tytuły. A tak mam swoją bibliotekę uporządkowaną:)

        Lubię to

  3. S. pisze:

    Ja piekłam raz Marcinka (z 12 placków ) i wyglądał pięknie i smacznie… I wkładając go do lodówki wszystko się wpierniczyło… Miałam ochotę płakać 😛 ale dwa dni później znów upiekłam go 😛 Nie mogłam odpuścić 🙂

    Pogoda działa na mnie też… A może to przeziębienie. Ogólnie makabrycznie się czuje. I nic mi się nie chce i nie mogę się zebrać. Nie poszłam dziś do pracy, jutro też nie zamierzam ale czarno to wszystko widzę. Mam egzaminy, zaliczenia i…. Nie wiem jak to wszystko ogarnę 😛

    Lubię to

    1. Ja dziś cierpię na totalną niechęć do wszystkiego. Najchętniej poszłabym spać. Ciągle boli mnie głowa i w ogóle nie mogę się skoncentrować na tym co robię. Czekam na solidną zimę, wtedy jakoś czuję się lepiej:) damy radę:)
      Oj, to moja strata mniejsza, ciasto robiło się ledwie 20 minut 🙂

      Lubię to

      1. S. pisze:

        Moje robiło się dość długo, bo biszkoptowe, bardzo cienkie placki 🙂 Ale cóż, ciasto jest za pyszne bym sobie odpuściła 😀
        Ja też nie mogę się na niczym skupić, jeszcze dziś wiercili cały dzień wrrr ;P

        Lubię to

      2. Nie wiem czy miałabym cierpliwość do tylu placków 🙂 Zabieram się do tortu litewskiego z 7 placków,i 8 miesiąc zrobić go nie mogę:) Ale tamte są z kruchego ciasta, trzeba wałkować, a mi się nie chce:)

        Lubię to

  4. Aż muszę się zapytać. Mieszkałaś/pracowałaś kiedyś na zachodzie, wśród muzułmanów? Ja w dzielnicy Tumba, miejscowość Sztokholm. Czekam niecierpliwie na odpowiedź. Pozdrawiam 🙂

    Lubię to

      1. sanglant pisze:

        Myślę, że wrażenia ze spotkania z rodziną Leny drastycznie się różnią od wrażeń z dzielnicy imigrantów… chociaż też nie byłam i chyba nie odważyłabym się zapuszczać. Ale w pracy muzułmanów spotkałam: i jednego niezbyt praktykującego Niemca z Syrii, i ludzi od saudyjskiego klienta – ten pierwszy niczym się nie różnił od innych, ci drudzy owszem ( byli poubierani jak na Syberię, robili przerwy na modlitwę, na stołówce dostali indyka – to mnie bardzo ucieszyło, razem z kumplem też z chęcią wybraliśmy wtedy tego indyka, woleli rozmawiać z kolegą niż ze mną, nie było opcji żebym jechała tam do zakładu i w ogole do ich kraju nie tak łatwo wjechać, no i wszyscy byli przypakowani), ale tez sprawiali normalne wrażenie. Ale po organizatorach zamachów widać, że nie każdy się integruje z europejskim społeczeństwem…

        Lubię to

      2. Do naszej firmy dwa razy w tygodni przyjeżdża pan z Bliskiego Wschodu, od 20 lat mieszka w Polsce, jest Muzułaminem, praktykującym, on nas szanuje, my jego. Szalenie sympatyczny człowiek, dużo żartuje, przyjechał tu z żoną już, więc nie ma związków z Polską rodzinnych, a czuje się już jednym z nas. Taka jest większość tych ludzi, którzy przyjeżdżają do Polski. Zresztą gdzie teraz jest najwięcej ludzi z Afryki i Bliskiego Wschodu? Czemu zamachów nie robią w Niemczech, we Włoszech w Grecji? z całym szacunkiem dla tych służb,ale na pewno są słabo doświadczone w takich atakach, i straty byłyby dużo,dużo większe niż w Paryżu gdyby to działo się w Rzymie czy w Atenach. Także to nie jest bezpośrednio problem uchodźców, tylko fanatyków, którzy w walczą bo to jest sens ich życia, a religia jest jedynie pretekstem. A czemu Francja? Bo sprowadzali przez lata robotników, robotników, którzy zatrudniani byli do najsłabiej opłacanych prac, nie mieli szans wyrwać się z tych gett, wykształcić dzieci, stąd rośnie z nich frustracja, tubylcy opuszczają tamte okolice, szkoły, całe dzielnice i tworzy się enklawa bezrobocia, biedy, gdzie łatwo szerzyć hasła-my wam pomożemy, my wiemy jak zapewnić wam szczęście, przyjdźcie do nas-oni działają jak sekta. To jest problem braku wsparcia dla tych ludzi, a nie religii jaką wyznają. Przykro mi to mówić ale tylko osoby głęboko uprzedzone, myślące stereotypowo będą uważały,że każdy Arab to muzułmanin terrorysta.

        Lubię to

  5. Ja bym chyba zaryzykowała te 12 sekund;-) Choć przypuszczam, że u mnie tyle by wystarczyło psom aby dobrać się do tych pyszności.
    Czekam na przepis, bo doczytałam że nie niedługo będzie 😉

    Lubię to

  6. sanglant pisze:

    Ja nie lubię tych pierwszych wiadomości, zawsze są chaotyczne i gorączkowe. Kiedyś, po 11 września, oglądałam przez pół dnia, teraz unikam, na chwilę włączyłam CNN. Za to uznałam, że wolę sobotni wieczór i niedzielę spędzić sama, bo po pierwsze jestem trochę chora, a przede wszystkim obawiałam się poruszania tego tematu – a niektórzy ludzie mają radykalne zdanie i skrajnie przeciwne do Twojego albo za dużo spiskowych teorii i nie mogę tego słuchać – ale o dziwo obeszło się bez niepotrzebnych komentarzy.
    Książka wydaje się ciężka, ale pewnie by mi się spodobała. Pamiętam jedną powieść Murakamiego, której udało się idealnie wpasować w mój aktualny nastrój i myśli – i chyba między innymi dzięki temu go polubiłam.

    Lubię to

    1. 11 września pamiętam byłam długo w szkole, w zasadzie tego dnia oglądałam tylko Wiadomości….
      A teraz jakoś tak ciągnęło mnie by po prostu być na bieżąco-raczej nie szukam w pierwszych komentarzach prawd objawionych, ale jako,że zamachy przespałam, i śledziłam dopiero od rana sytuacja była klarowniejsza i można było dowiedzieć się już konkretów.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s