Weekendowe refleksje

To był zdecydowanie wyczerpujący weekend. Nie obyło się bez tradycyjnych spięć,drobnych spięć. Już tydzień temu zadzwoniła ciocia,że jeżeli tata koniecznie chce postawić znicz na grobie swoich dziadków i stryja to niech to będzie biały, prosty znicz ze złotą podstawką o odpowiedniej wysokości. Oczywiście najlepiej jakby tego znicza nie stawiać, bo ciocia ma swoją koncepcję, po znicze jechała całe 50 km, więc teraz lepiej nie psuć jej wizji. Tak więc w sobotę chodziłam i szukałam odpowiedniego znicza. Dwa lata temu nie dostosowaliśmy się bowiem do koncepcji i zostało to zauważone, i skrytykowane. Teraz się udało. Znicz pasował.

Nie pasowało za to babci, a raczej jej drugiej synowej, to,że wyrzuciłam zeszłoroczne znicze. Dla mnie były brudne, okopcone, po prostu zużyte. Niestety rodzina taty brata zniczy nie kupiła, więc postawiła same wkłady na grobach robiąc przy tym awanturę,dobrze,że nie na cmentarzu, a telefonicznie. Dostało się też mojej mamie, bo zaordynowała wyrzucenie zeszłorocznej sztucznej chryzantemy. Ponoć rok temu była biała, teraz zaś czarna. Wyrzuciłam, w zastępstwie kupiłam storczyka. Źle. Miał być stary kwiat, ponoć kosztował całe 6 złotych, więc był wyjątkowy i nietykalny na wieki.

Więcej problemów nie było. Pewnie dlatego,że nie spotkaliśmy dosłownie nikogo z rodziny podczas odwiedzin na cmentarzach. Tak jak uniknęliśmy rodziny, uniknęliśmy też korków. Było więcej chwil do zadumy i refleksji. Dwa dni spędziliśmy w rodzinnym gronie,nie śpiesząc się, a wspominając bliskich. Nikt się nie złościł, nie przeklinał pogody, i za ciężkich siat z kwiatami. Nie złościłam się,że trzeci rok z rzędu musiałam stać pod kaplicą z grabiami ,miotłą i wiaderkiem na liście. Jakoś przyzwyczaiłam się,że inni idą na Mszę, a ja stoję jako cieć starych grabi. Oczywiście pojawiły się chwile pełne smutku, z roku na rok grobów do odwiedzenia coraz więcej, z roku na rok czas płynie coraz szybciej. Zawsze kiedy jestem na cmentarzu uświadamiam sobie jak niewiele znaczą słowa- mam czas, mam przed sobą całe życie. No właśnie nie wiem ile przede mną, może 50 lat,  a może ledwie godzina? Ileż to osób na cmentarzu myślało,że ma przed sobą wiele, wiele lat. Jak bardzo się pomylili….

Tatko wpadł w refleksyjny nastrój. Przy obiedzie,między kęsem frytek a surówki, zaczął mówić,że ma przed śmiercią tyle spraw do uporządkowania. Przede wszystkim chodzi mu o naszą przyszłość. Największą zgryzotą dla niego jest brak-mój i mojej siostry, szans na zamążpójście-zarówno rychłe jak i w dalszej perspektywie, niewiadoma w kwestii prowadzenia firmy, i to jak poradzimy sobie same w życiu. Ot, rozmowy przy obiedzie.

Na koniec odbył się spacer po pustym i spokojnym Gdańsku. Kiedy nie ma tutaj turystów, znów czuję się u siebie.

photomania-25c7ffa85f7128d75aa0532f8ff0517c photomania-7007c657c57fd08d791cf0fa52d61732 photomania-cb88687eca6800ec4cdfb05045a058c5 photomania-ab71bdfd5f71891c28089395e5f59fb7 photomania-e68d5e5ea5790f6cfc09216bbcecb02e photomania-f28ce1a614b1a5d205907fdf5c736630

Ścieżka dźwiękowa-Elvis Presley-Memories

Advertisements

48 uwag do wpisu “Weekendowe refleksje

  1. Najchętniej nie szła bym na mszę w tym dniu, tylko wieczorem, kiedy jest już cisza, spokój, bez rodziny i pretensji. A takie kierowanie ludźmi co kto ma stawiać sprowadzi się prędzej czy później do tego, że nikt lampki nie postawi w obawie przed pretensjami.

    Lubię to

    1. Moja ciocia już we wrześniu ma kwiaty zamówione, jakoś wyjątkowo uwielbia dekorowanie grobu i swoje wizje, nikt nie może postawić znicza bez jej akceptacji 🙂
      Ja wieczorami nie znoszę chodzić do kościoła, już na 9.30 jest dla mnie za późno, najchętniej chodzę na 7,albo na 8:)

      Lubię to

      1. Ja mam dokładnie tak samo 😉 Dlatego już od kilku lat chodzę do kościoła tylko na 7 😉

        A co do Twojej Cioci to ona tak serio? Z całym szacunkiem to jej osoby, ale to jest chore -,- Znicze pod życzenie, no tego to jeszcze nie grali 😀

        Lubię to

      2. Na serio,na serio. Ciocia codziennie od śmierci męża jest na cmentarzu, i to jej całe życie mam wrażenie. Dzieci za granicą, wnuki tak samo, nudzi się chyba to dekoruje ten grób… W sumie to dość smutne.
        Na 7 są najlepsze kazania, konkretne i krótkie:)

        Lubię to

  2. Ja wolę takich refleksji nie mieć i wierzyć, że faktycznie wiele lat przed nami, bo inaczej życie mogłoby stracić sens. Po co bowiem brałoby się kredyt żeby polepszyć np. Sytuację mieszkaniową? Mając na uwadze, że być może zostało kilka godzin życia/dni/miesięcy ludzie by stali w miejscu, nie rozwijali się itd. Ja wolę planować, Wierzyć, że dane będzie mi się tym cieszyć długo, a i tak życie pokaże co będzie, na to wpływu nie mam, ale lepiej być w tych sprawach optymistą, bo inaczej można byłoby zwariować;)

    Lubię to

    1. Ja patrzę na to inaczej, wolę nie odkładać czegoś na za 20 lat,że kiedyś coś zrobię, po cóż? Zrobię to teraz, plany są piękne, warto je mieć. Ale najważniejsze by doceniać to co się dzieje dziś i dziś korzystać z tego co oferuje nam los. Nie chcę dłużej tylko planować i wierzyć,że kiedyś to zrobię, kiedyś będę miała czas,siłę i odwagę. Chcę wykorzystać to,że dziś jestem tu i teraz z ludźmi na których mi zależy.

      Lubię to

      1. Ja mam podobne podejście: cieszę się tym co mam, staram się nie narzekać i nie marudzić, bo czegóż więcej chcieć. Swego czasu narzekałam na Polskę, jeszcze kilka miesięcy temu, ale teraz dostrzegam jej wiele plusów i nie chciałabym żyć gdzie indziej. Staram się też realizować własne marzenia nie odkładając ich jakoś daleko w przyszłość. Chodziło mi jedynie o to, że gdybym nastawiła się na to, że coś może się stać zaraz to bym zwariowała, nie planowałabym czegokolwiek w zasadzie, bo po co? I nie rozchodzi się tu tylko o mnie, ale o bliskich, wolałabym nie dopuszczać nawet myśli, że komuś mogłoby się coś stać. Ja za normę uznaję długie życie i wszystkim tego życzę. Oczywiście zdarzają się wypadki/ choróbska, ale na to nie mam wpływu i jak coś się wydarzy to trudno – tak było pisane, ale wolę wierzyć w zostanie w przyszłości babcią np.
        Jedyne co pozytywnego dostrzegam w takim nieco pesymistycznym rozumowaniu to fakt, że wyobrażając sobie, że kogoś może zabraknąć albo siebie – człowiek stara się poprawić relacje z drugim człowiekiem, nie krzyczeć, bardziej szanować żeby później w razie czego nie żałować, że np. nie odwiedziło się dziadka.

        Lubię to

      2. Oczywiście nie zakładam,że nie dotrwam do wieku mojej babci-chciałabym bardzo, i skończę swój żywot już jutro. Ale im jestem starsza tym więcej we mnie realistki, a nie wielkiej planistki swojej przyszłości 🙂 Nie chodzę z myślami non stop-czy to dziś na mnie spadnie czyjś balkon,albo zdiagnozują u mnie poważną chorobę, ale cieszę się,że dziś jestem zdrowa, że chodzę, że żyję, że mam bliskich dookoła,że jest ten kolejny okropny listopad w moim życiu i mam szansę znów go przeżyć i narzekać potem -jak ja go nie lubię 🙂 Mam chyba dużo wdzięczności do codzienności, ale z drugiej strony nie chcę już mówić sobie-na wszystko mam masę czasu, odkładać pewne sprawy i uważać,że wszystko będzie idealnie kiedyś tam. A czemu nie teraz ma być tak jak chciałabym by było?
        Tak mnie zawsze w listopadzie na początku, po tym święcie łapią takie myśli egzystencjalne:)

        Lubię to

  3. Zbych pisze:

    Takie rodzinne spory nad grobami to strasznie żenująca sprawa. Pocieszę Cię – myślę że w każdej licznej rodzinie jest trochę podobnie i są przypadki „niereformowalne”. Miałem dalekiego wujka (daleka rodzina od strony dziadka), którego może dwa razy w życiu widziałem bo mieszkał na Podlasiu i jakoś nie utrzymywaliśmy bliższych kontaktów. Gdy zmarł powstał wielki spór między jego siostrami (sam nie miał rodziny) o to jak ma wyglądać grób. Każda z nich uparcie trwała przy swoim, więc o żadnym nagrobku nie było mowy, konflikt trwał z 10 lat (oczywiście szeroko rodzinnie komentowany) aż jedna z nich zmarła. Wtedy druga z dziką satysfakcją mogła w końcu zrealizować swoją „wizję”. Jak byłem mały to się zastanawiałem co by było gdyby kiedyś podczas Zaduszek wujcio słysząc te awantury nad jego mogiłą powstał i obsztorcował swoje obie siostrunie.
    Nie bardzo zrozumiałem o co biega z tą coroczną wartą z grabiami ale brzmi intrygująco 🙂

    PS: Dzięki za fotę „Sołdka” – dobrze widzieć że staruszek jeszcze nieźle się trzyma.

    Lubię to

    1. U mnie w rodzinie jest spór o miejsce w grobie. Bezdzietna siostra mej babci wykupiła sobie miejsce w reprezentacyjnej części cmentarza i teraz połowa rodziny-nawet ta z drugiego końca kraju chce tutaj spocząć. I są wielkie spory kto więc ma płacić za miejsce na cmentarzu, oczywiście nikt nie chce. Ot, rodzinne problemy, w każdej rodzinie jak widać są:)
      No cóż, kaplica jest malutka, i wstyd wejść z grabiami, i osprzętem. Stoję więc na zewnątrz i pilnuję, bo tata uważa,że pół świata chciałoby mu ukraść te „cudowne” grabki i ktoś musi przy nich dyżurować:) Wypada na mnie;)
      Sołdek ma się świetnie, jeszcze długo będzie nam cieszyć oczy:)

      Lubię to

  4. heke1809 pisze:

    Drażni mnie to, co się dzieje w ciągu tych kilku dni w pobliżu nagrobków. Przepychanki, kłótnie, teksty typu „kto kupił droższą wiązankę”… Zamiast się po prostu uciszyć i cieszyć z życia, które jeszcze mamy. W sumie cieszę się, że nie byłam w tym roku na żadnym cmentarzu.
    I przerażające jest to, że ten obrazek jednak ma wiele wspólnego z prawdą:

    Lubię to

    1. Najbardziej drażnią mnie ci, co od razu nad grobem omawiają co będzie na obiad, kto choruje na hemoroidy, komu nie dali kredytu…. I rozmowy o tym który znicz od kogo, i mówienie,że u sąsiadów cienko z kasą bo kwiatki skromne. Zero refleksji i radości,że się żyje…

      Lubię to

  5. O rajuśku… Z jednej strony mi również o wiele bardziej podobają się groby, na których są jednokolorowe i prawie identyczne znicze, ale rozkaz twojej cioci wpasowania się w ten kanon jest po prostu… śmieszny i głupi. Nigdy nie wpadłabym na taki pomysł.
    A taki refleksyjny nastrój zawsze włącza mi się, jak jestem wieczorem/nocą na cmentarzu. I już nieważne, czy to listopad, czy okolice świąt, czy tak po prostu, bo wstąpiliśmy tam z rodzinką „po drodze”.

    Lubię to

    1. Właśnie mi też się podobają te groby gdzie kwiaty i znicze są jakoś z sensem ułożone, ale jak jest duża rodzina to raczej się nie da każdemu nakazać jakie znicze się kupi by mi pasowały do koncepcji. Liczy się pamięć w zasadzie, nieważne czy znicz będzie psuł całość wysokością. Ale już wolę się dostosować do wymagań cioteczki 😉
      Ja na cmentarzu generalnie się wyciszam,jakoś odnajduję spokój i zaczynam rozmyślania o życiu…

      Lubię to

  6. sanglant pisze:

    Jedni stylizują grób, jakby nie chodziło zwyczajnie o pamięć, a był na konkurs (ładnie wygląda, jak wystrój jest spójny, ale żeby nie pozwolić postawić innego znicza?), innym nie przeszkadza, że znicze i kwiaty już się do niczego nie nadają. Dobrze, że przynajmniej odwiedzając groby mieliście spokój.
    Ja lubię we Wszystkich Świętych spotkać się z rodziną, jedna z niewielu okazji. Ale na szczęście nikt nie robi scen ani nie wymyśla.
    Mnie trochę zasmuciła alejka, gdzie leży koleżanka mamy (to swoją drogą też bardzo smutne, były rówieśniczkami) – pełno całkiem młodych ludzi.
    Niedawno zmarła sąsiadka i przy tej okazji moja mam też zaczęła snuć refleksje, że powinnam sobie kogoś znaleźć, żebym nie została sama, bo nigdy nie wiadomo, co może się stać…

    Lubię to

    1. A to rodzicom się włącza chęć wyswatania dzieci właśnie w takich chwilach….
      Ja się wzruszam jak idę do taty brata na grób, jak umarł miał 8 lat, i co roku w sekcji dziecięcej coraz więcej maluszków, jak widzę tych rodziców płaczących za dziećmi to żal serce ściska…
      No widzisz jaka u mnie rodzina. Jedni jakby w konkursie na wystrój grobu startowali, a drugiej stronie nic nie przeszkadza 🙂 U mnie rodzina jest dość podzielona, więc na cmentarzach się nie spotykamy, a sprytnie wymijamy…

      Lubię to

      1. sanglant pisze:

        U mnie ostatnio zawsze są goście w domu, bo pasuje, żeby zjedli obiad i posiedzieli trochę – wcześniej jeździli do babci, my też, więc tam się widzieliśmy. Odwiedzając groby na wsi też zawsze trzeba do drugiej babci wstąpić. Często rodzice się pozdrawiają z ludźmi, których pierwszy raz widzę. Tylko jedna ciocia sprawiała wrażenie, jakby starała się absolutnie z nikim nie zobaczyć, ale w tym roku się zazębili z moimi rodzicami.

        Lubię to

      2. Moja babcia zawsze robiła obiad po wizycie na cmentarzu, ale my nigdy nie bywaliśmy, bo mamy 4 cmentarze w różnych częściach Trójmiasta to nie ma czasu na biesiadowanie. Ale dużo rodzin robi się potem rodzinne spotkanie, i to jest nawet sympatyczne, jeżeli się lubią i chcą się spotkać:)

        Lubię to

  7. We Włoszech nie obchodzi się Wszystkich Swiętych tak, jak u nas. Nie widać wieńców, sprzedawców dąbków i wszystko ma skromniejszą oprawę. Niemniej, bardzo mi brakuje naszego 1-go listopada i odwiedzin na grobach bliskich…

    Lubię to

  8. Rzeczywiście największym problemem jest to, że znicz nie pasuje do całej reszty… To jest jakaś kpina. Zamiast się cieszyć, że ktoś pamięta o zmarłych to się ochrzania rodzinę, że znicz ma nie ten kolor co trzeba…

    Lubię to

    1. Wiesz jak ciocia potem stoi przez parę tygodni i ma patrzeć na nie takie znicze i w duchu nas przeklinać to wolę już ją uszczęśliwić. Ale nie rozumiem czemu aż tyle wagi przykłada by znicze miały taką samą wysokość?

      Lubię to

  9. Szczęściem w nieszczęściu jest to, że z racji na to że mama nie ma rodzeństwa mało kto się „wpierdziela” w to jak ten pomnik będzie przystrojony. Nie wyobrażam sobie zupełnie tego, by w ten wyjątkowy dzień się kłócić z takiego powodu.
    Inną sprawą są dla mnie Ci, którzy robią to zupełnie na pokaz – cały rok nie zajmują się pomnikiem, a tu tego dnia rodzinka dba jak talala. Chociaż… może i dobrze, że chociaż w jeden dzień w roku następuje taka mobilizacja? Nie wiem.
    Dla mnie te dwa ostatnie dni były wyciszające, można było sobie pomyśleć o tych, którzy odeszli.. a których wciąż gdzieś w sobie trzymamy:)

    Lubię to

    1. Ja uważam,że takich kilka dni,kiedy można się wyciszyć, zatrzymać, powspominać jest koniecznych. To naprawdę dobrze robi człowiekowi. O ile nie traktuje się tego dnia jako okazji do lenistwa i oglądania telewizji, albo właśnie robienia dekoracji na pokaz, byleby wszyscy zobaczyli jak to „kocham” dziadków czy rodziców, i dekoruję im grób raz do roku.

      Lubię to

  10. kocia_dama pisze:

    W tym roku z wiadomego powodu (zajrzyj do mnie na blog:)) nie odwiedzaliśmy z mężem grobów, ale w zasadzie zawsze jest tak samo: tłumy wystrojonych jak na bal kobiet (nie zapomnę jednej, która zapadła się w błoto po kostki rok temu w cmentarnej alejce, miała kozaczki na dwunastocentymetrowej szpili), opowieści o tym, co ktoś ugotował i kto z kim się rozwiódł… W naszej rodzinie jest podobnie, dlatego staramy się jeździć na groby sami, we dwójkę, bo nie przepadamy za tą celebrą, narzuconą odgórnie. O bliskich zmarłych trzeba pamiętać zawsze, a nie tylko jeden dzień w roku z powodu święta w kalendarzu. Co nie zmienia faktu, że ta nasza tradycja jest potrzebna, bo na dziesięć osób dwie rzeczywiście podumają nad sensem życia, zapłaczą nad grobem rodzinnym, zapalą znicz prosto z serca…

    Lubię to

    1. W tym roku było u mnie plus 14 stopni,ale panie przywdziały futerka, w końcu można się pokazać:) Ja nie wyobrażam sobie jednak nie być tego dnia na grobach, nie wiem, ale jestem często na cmentarzu, to jednak w te listopadowe dni przeżywam to jakoś głębiej i intensywniej.

      Lubię to

  11. Ja w tym roku nie byłam na grobach w te święta i bardzo nad tym ubolewam. To święto ma coś w sobie, no i chciałam powiedzieć Babci, że ma śliczną i zdrową prawnuczkę… Ale jak tylko będę mogła to nadrobię…
    Ehhh nie rozumiem tych ludzi, którzy kłócą się nad grobami, albo prowadzą jakieś denne dyskusje… A czasu jest niewiele… czas tak szybko leci i kto wie co jest nam pisane 😦

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s