Wyzwanie 7/30-wymarzona praca

Wolna niedziela, do tego z dodatkową godziną snu, to idealna pora by pomówić o pracy. Wracam do wyzwania, gdzie czeka na mnie pytanie o moją wymarzoną pracę.

Kiedy miałam 5 lat bardzo chciałam być fryzjerką, wydawało mi się,że jest to bardzo lekka praca, gdzie głównie się plotkuje i sprawia,że ludzie są szczęśliwi. Tak to widziałam z perspektywy dzieciak chodzącego do fryzjera. Dostałam nawet lalkę, która zmieniała kolory włosów pod wpływem wody, bym mogła tworzyć różne fryzury. Raz postanowiłam obciąć lalce włosy, i właśnie po tym wydarzeniu marzenia o byciu fryzjerką poszły w siną dal. Lalka pewnie do dziś straszy dzieci swoim kosmicznym wyglądem, a ja obiecałam,że w życiu nie wezmę do ręki nożyczek.

Jako 7 czy 8 latka zapragnęłam być kelnerką. Bardzo podobało mi się pracowanie z jedzeniem, zapisanie na karteczkach zamówienia i noszenie spódniczek. Każdemu gościowi w domu starałam się służyć i częstować „herbatką”. Nawet ksiądz po kolędzie musiał złożyć oficjalne zamówienie na porcję wyimaginowanej herbatki. Jako,że nikt nie zostawiał napiwków  doszłam do wniosku,że to mało korzystne finansowo zajęcie i postanowiłam pójść w inną stronę.

Gdzieś tak mając lat 10 byłam pod wielkim wrażeniem mojej cioci, prawniczki. Postanowiłam więc zostać notariuszem. mieć dwa domu i wielki ogród. W przekonaniu,że jestem stworzona do bycia prawnikiem wytrwałam do połowy gimnazjum, kiedy zdałam sobie sprawę,że podpisywanie umów nie jest tym co chcę robić do końca życia.

Wtedy podjęłam decyzję,że zostanę panią z muzeum. Od zawsze kochałam historię, uwielbiam sztukę, i dzieci. Wydawało mi się,że będę idealną osobą,która będzie zajmować się wizytami dzieci w muzeum. Jako,że fizyka i chemia były ponad moje zdrowie psychiczne,postanowiłam zostać historykiem, dokładnie muzealnikiem.

W przekonaniu tym trwałam gdzieś do 1 października 2007 roku, kiedy to na pierwszym dniu na uczelni okazało się,że specjalizacja muzealnictwo została po prostu wygaszona. Kazano mi wybrać-nauczyciel czy archiwista?  Jako,że archiwista musiał uczyć się niemieckiego, na który posiadam wrodzoną alergię poszłam się uczyć bycia dobrym nauczycielem. Z moją wielką nieśmiałością przeżywałam męki,kiedy moje próby prowadzenia lekcji oceniali wykładowcy, nauczyciele z długim stażem, dyrektorzy, a co najważniejsze-uczniowie. Mówiłam wszystkim,że to moja wymarzona praca, ale nie była to prawda.

Dziś wypisuję faktury, przyjmuję zamówienia, wysyłam towar na wielkie i mniejsze budowy. Mam kontakt z ciekawymi ludźmi, i wiem pierwsza co się buduje w  okolicy. Bez problemu mogę idąc obok jakiegoś hotelu powiedzieć jakie są wymiary okien i jaki rodzaj profilu zastosowano, a także zawiasy jakiej firmy są użyte. Praca jest ciekawa, ale nie jest tą wymarzoną.

Wiem,że moją największą pasją jest gotowanie. Dlatego z całą stanowczością mogę powiedzieć,że moja wymarzona praca to prowadzenie małej knajpki, miejsca rodzinnego, bardzo ciepłego,gdzie codziennie gotuje się co innego. Gdzie jest tylko parę stolików, a jest bardzo głośno i radośnie. Gdzie podaje się najlepsze naleśniki w całym województwie. To zdecydowanie jest moja wymarzona praca.

Ścieżka dźwiękowa- U2 -With or without you

Advertisements

55 uwag do wpisu “Wyzwanie 7/30-wymarzona praca

  1. Zbych pisze:

    Eh, to chyba największa bolączka naszych czasów, gdy poświęca się wiele lat i sporo trudu by wykształcić się w zawodzie w którym się potem nie pracuje.
    Jako ciekawostkę dodam, że też miałem swego czasu epizod „lalkowo-fryzjerski”. Otóż od czasów przedszkolnych miałem zapędy militarystyczne (z czego do tej pory coś tam mi zostało). Pewnego dnia stwierdziłem że ulubiona lalka mojej młodszej siostry musi przejść gruntowne przeszkolenie więc z wielkim zapałem i dokładnością pozbawiłem ją bujnej czupryny. Zrobiła się z tego wielka afera bo lalka (prawdziwa barbie) to był prezent od dalekiej ciotki zza granicy (towar dostępny swego czasu tylko w pewexie) przez co dostało mi się konkretnie od ojca paskiem po tyłku. Na nic nie zdały się tłumaczenia, że skoro to taka świetna lalka, do tego z zagranicy to przecież włos same za kilka dni odrosną. Sprawa finał znalazła rok później, gdy już zacząłem chodzić do szkoły. Z powodu ciągłych wyrzutów sumienia stworzyłem owej lalce nowy „fryz” za pomocą dziadkowego kleju do butów oraz wielu kawałków babcinej włóczki w kilku kolorach. Niestety nie zachowały się żadne zdjęcia ale efekt był podobno dość oszałamiający – lalka przedzierzgnęła się w żeńską wersję Boba Marleya o długaśnych dredach.

    Lubię to

    1. Ja zrobiłam raz fryzurę Barbie mojej siostry,chciałam delikatnie podciąć jej włosy, ale zamiast tego ścięłam prawie na łyso piękne pukle mówiącej Barbie. Zwaliłam wszystko na brata, a moja siostra uwierzyła,że roczne dziecko ścięło lalce włosy 😉 W sumie chciałabym zobaczyć lalkę z dredami, jeszcze takiej nie widziałam, a miałam wielką kolekcję lalek 🙂 To musiało wyglądać naprawdę oszałamiająco 🙂
      Trochę mi szkoda studiów, dziś wiedząc,że nie pracowałabym w zawodzie, poszłabym na filologię, przynajmniej lepiej bym pisała 😉 Ale nie, zabrałam stamtąd papiery bo w ostatniej chwili wybrałam historię jako miejsce docelowe…

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Kto wie, może tak się wszystko ułoży że jeszcze będziesz kiedyś związana z „wyuczonym zawodem”. Teraz takie czasy że nigdy nic nie wiadomo. Ja też przez pewien czas chciałem być muzealnikiem (i obowiązkowo właścicielem amfibii) – wszystko pod wpływem lektury serii o Panu Samochodziku.
        Co do mojego epizodu fryzjerskiego – szkody mogłyby być większe, bo o ile dobrze pamiętam lalka (jak na prawdziwego rekruta przystało) miała zostać przyozdobiona maskującym kamuflażem z pasty do butów. Obawiam się że po tym wszystkim byłaby nie do odratowania. Wyrzuty sumienia po tym akcie wandalizmu długo mnie męczyły bo siostra dalej się nią bardzo lubiła bawić przykrywając wstydliwe braki w owłosieniu różnymi kapelutkami robionymi z papieru.

        Lubię to

      2. Raczej już nie wrócę do bycia nauczycielem, im więcej czasu upływa od końca studiów tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu,że to zdecydowanie nie dla mnie 🙂
        O, dobrze,że się ograniczyłeś do włosów, nie wiem czy siostra wybaczyłaby Ci pastę do butów na lalce:)

        Lubię to

  2. S. pisze:

    Hah 😉 dodatkowa godzina snu a ja wstalam o 5 :p a potem sie zorientowalam, ze wysprzatalam dom do 8 a nie 9 :p jest power :p
    Ja na pierwsze studia poszlam i okazaly sie klapa choc niby wielka pasja itp. Wrocilam do marzenia o byciu przedszkolanka i pomieszalam to z psychologia i jestem na pedagogice specjalnej :p ale tez moglabym prowadzic cukiernie albo cos gotowac. I nawet handel jest fajny – mam go we krwi bo cala moja rodzina to handlarze :p nie potrafie powiedziec jednoznacznie co nym chciala robic. I chyba w dzisiejszych czasach trzeba byc elastycznym 😉

    Lubię to

    1. No właśnie, mało kto po studiach robi to co studiował. Handlować umiem, w sumie lubię rozmawiać z ludźmi, i niektórzy klienci chcą bym tylko ja im te faktury wypisywała:) Ale jednak najbardziej mnie kręci gotowanie i mogłabym gotować zawodowo:)

      Lubię to

      1. S. pisze:

        Akurat u mnie na 30 osob tylko 3 nie maja pracy w zawodzie a jeszcze zostal niecaly rok do licencjatu 😉 wiec to mnie nakreca 😉 ale chcialabym robic wiele rzeczy ;p i moze skonczy sie, ze jakis cukierniczy kurs skoncze ;p

        Lubię to

      2. A u mnie widzisz na 80 nauczycieli z roku pracę w szkole ma tylko trójka, i to dzięki znajomościom. Nauczyciele lubią pracować nawet na emeryturze 😉
        O, też myślę nad takim kursem, szczególnie chciałabym się nauczyć ładnie dekorować, bo mi nie wychodzi:)

        Lubię to

  3. Strasznie zmieniały ci się pomysły na siebie, ale..jak to dziecku chyba XD
    Ale rety, miałaś pecha, poszłaś na studia i akurat wygaszono wymarzoną specjalizację…
    I wiesz co? Mam nadzieję, że twoje marzenie się spełni, a kiedyś i ja będę mogła do owej knjpki wpaść, ot co:)

    Lubię to

    1. Jak kiedyś mi się uda spełnić marzenie to wszystkie potrawy będą nosić nazwy jak sławne gdańskie zabytki 🙂
      Ja w ogóle jestem zmienna w swoich pomysłach i miałam wiele pomysłów na swoją przyszłość;) No a pechowo wygasili mi to muzealnictwo, akurat jak poszłam na studia…

      Lubię to

  4. Kelnerka tez chcialam byc przez pewin czas, tez chetnie nosilam na tacy gosciom kawe czty herbate i ukladalam talerze na przyjecia. W doroslym zyciu nawet pracowalam jako kelnerka, nie nosilam co prawda spodniczki, ale z taca do tej pory nie mam problemow :)Specjalizacje nauczycielska tez przerabialam, wiedzac, ze zadna ze mnie nauczycielka nie bedzie. Idealnego zawodu dla siebie chyba jeszcze nie znalazlam, ciagle szukam.

    Lubię to

    1. Niestety moja koordynacja, a raczej jej brak spowodował,że kariery kelnerki nie zrobiłam za dużej. Po tym jak wywaliłam tacę z miseczkami z budyniem na dywan zakazano mi nawet nosić swój kubek:)
      Poszłam z musu na to „nauczycielstwo” i chociaż byłam chwalona przez uczniów i nauczycieli to jednak zdecydowanie nie nadaję się na panią spod tablicy…

      Lubię to

  5. Ja przez większą część dzieciństwa marzyłam o zostaniu projektantką mody. Gdzieś tam przewijały się też marzenia o aktorstwie lub modelingu, a potem w trzeciej gimnazjum, gdy trzeba wybrać profil w liceum, rozszerzenia na maturze, a potem studia mam kompletny bałagan w głowie. W każdym razie interesuje mnie architektura, podróże, dziennikarstwo i szeroko pojęty design, muzyka i pewnie coś tam jeszcze. Jestem w sumie bardzo ciekawa tego, jaki zawód wybiorę w przyszłości 🙂

    Lubię to

  6. Ja jako dziecko nigdy nie mogłam zrozumieć, czemu tym lalkom włosy nie chcą odrosnąć:-P
    No to mam nadzieję, że w przyszłości uda Ci się założyć tą knajpkę i będę mogła Cię tam odwiedzić podczas pobytu na wakacjach 🙂

    Lubię to

    1. W sumie historia nie była czasem straconym, bo ją uwielbiam i jej się uczyłam. Tyle,że nie chciałam być nauczycielem, bo jestem za nieśmiała. Chciałam pracować z eksponatami 🙂 Trudno, nie wyszło, powinnam iść na historię sztuki 😉

      Lubię to

  7. Marzenia się spełniają więc trzymam kciuki za tę rodzinną knajpkę:)
    Najważniejsze, że obecna praca także odpowiada, bo wiele osób w moim otoczeniu jest sfrustrowanych z powodu zajęcia i warunków.

    Lubię to

  8. maddiexday pisze:

    Z wykształcenia jestem ekonomistką i jak łatwo na to wpaść – nie jest to coś, co chcę robić w życiu. Przynajmniej jeszcze nie w tym momencie, bo nie chcę w wieku 25 lat utknąć w biurze i mieć styczność z fakturami i starszymi paniami księgowymi (tak, wiem, uogólniam, no ale :P).
    Od zawsze podobała mi się praca bibliotekarki, bo kocham książki. I w sumie kiedyś, jak miałam kilka lat, to chciałam być aktorką lub piosenkarką… Jak 95% dziewczynek w tamtym wieku XD

    holdmeupindisbelief.blogspot.com

    Lubię to

  9. T. pisze:

    Ja próbowałam wielu zawodów. Byłam sklepową, próbowałam logistyki, marzyłam o zawodzie adwokata, teraz jestem bibliotekarką… I wiem że dziś wybrałabym inaczej. Ale nie ma już na to ani czasu ani funduszy kontynuowanie papierka wchłonęło moje całe oszczędności. Nie wiem co chcę robić w życiu.. ale dochodzę do wniosku że praca to przede wszystkim chleb liczy się to co kochamy nacodzień

    Lubię to

    1. Zbych pisze:

      Każda praca jest dobra jeśli daje jakąkolwiek satysfakcję i się ją lubi. Nie ma nic gorszego niż codzienne wstawanie do pracy której się nienawidzi (nawet jeśli kosi się z niej niezłą kasę)

      Lubię to

  10. sanglant pisze:

    Z knajpką jeszcze nic straconego, wiele lat przed Tobą i różnie się w życiu układa. 🙂
    Mój były szef czasami wzdychał, że chciałby prowadzić knajpkę. 🙂
    Ja swojej pracy czasami nie lubię, ale kiedy rozważam różne inne opcje, to ta nie wydaje mi się taka zła, ma sporo plusów: nie lubię siedzieć tylko za biurkiem w jednym miejscu, lubię budowy, fabryki i lubię tworzyć coś, co potem jakoś działa. W czasach, gdy już myślałam poważniej, czym chciałabym się zajmować, przychodził mi do głowy programista (i w te okolice trafiłam), architekt, projektant budowlany, projektant mostów (fascynują mnie węzły drogowe :P) albo tłumacz. Praca naukowa na uczelni też mnie ciągnęła, w moim zawodzie albo w matematyce, obecnie zastanowiłabym się jeszcze nad analitykiem finansowym. Gdybym miała teraz znowu wybierać, znowu miałabym problem.

    Lubię to

    1. Zbych pisze:

      Ooo… planowałem kiedyś zostać mostowcem, jednak studia zweryfikowały te ambitne plany. Na tej specjalizacji (nie ukrywajmy elitarnej) lądowali najlepsi „mózgowcy”, a dla mnie niektóre zagadnienia wyższej matematyki (np. rachunek tensorowy) czy teorii sprężystości były już czystą abstrakcją.

      Lubię to

      1. sanglant pisze:

        Nie zdawałam sobie sprawy, że to trudniejsza specjalność, właściwie to się nad tym nie zastanawiałam. Tuż przed wyborem studiów rozważałam raczej inne, była jakaś budowlano-architektoniczna, ale przede wszystkim się zastanawiałam, czy w ogóle w to iść.
        O tensorach coś słyszałam, ale na tym koniec. 🙂

        Lubię to

    2. Ja w sumie miałabym taki sam problem, bo za wiele rzeczy mnie ciągnie. Nie wiem gdzie bym ostatecznie poszła 🙂 Praca dzisiejsza mi pasuje, wiadomo nie do końca, bo co historyk wie o budowie okna? 🙂 Ale jako,że raczej przejmiemy z siostrą firmę, trzeba pokochać to co się robi, a po pracy zająć się hobbystycznie gotowaniem :)W sumie dzięki blogowi realizuję się jako dziennikarka i szefowa swojej kuchni:)
      Ależ masz ścisły umysł, zazdroszczę:)

      Lubię to

      1. sanglant pisze:

        Właśnie, ciężko się na coś jednego zdecydować, a zmieniać co kilka lat też niekoniecznie można, bo wiele zawodów wymaga wcześniejszej edukacji i doświadczenia, albo przynajmniej poświęcenia czasu i energii. Najbardziej ciągnęła mnie architektura, ale bałam się, że się nie nadaję. Jeszcze była kwestia, jak poradzę sobie później, czy rynek nie jest za trudny i czy warunki by mi odpowiadały (np. wolałam unikać nadmiaru pracy z ludźmi).
        Praktyczne podejście też się może sprawdzić (ważne, że w pracy atmosfera jest w porządku, bo bez tego jest beznadziejnie i że te okna mogą jakoś zaciekawić), a pasje można realizować również w czasie wolnym – blog kulinarny to też jakiś sposób. 🙂

        Lubię to

      2. Mogłabym być architektem wnętrz, ale raczej nie potrafiłabym narysować swoich wizji, więc odpada 🙂 Niektórzy potrafią często zmieniać branże, ale w sumie warto robić coś dobrze i zostać przy czymś na dłużej 🙂
        Atmosfera jest najważniejsza dla mnie przynajmniej. praca w urzędzie była bliższa mojemu wykształceniu, ale jednaka atmosfera sprawiła,że świat budów i okien stał się mi tysiąc razy bliższy 🙂

        Lubię to

  11. Trzymam kciuki za realizację tego marzenia ;). Mi się zawsze marzyło spróbować pracy w kawiarni, ale nie sieciówce tylko takiej z duszą. A tak w życiu marzy mi się mały hotelik, gdzieś w górach. Z domową atmosferą :). Żyć nie umierać :).

    Lubię to

  12. niestety nie każdy ma możliwość pracowania w miejscu, które sobie wymarzył… choć i tak mamy ten plus, że swoją pracę lubimy, koszmarem byłoby zmuszać się do codziennego stawienia się w miejscu pracy/

    Lubię to

  13. Dla mnie też prowadzenie czegokolwiek przed ludźmi bardziej w tej materii doświadczonymi było koszmarem. Kiedy miałam trafiać do młodzieży, czy innych adresatów było ok, ale robienie tego samego przed ‚oceniaczami’ było koszmarem. Po którym z radością wracałam do domu, do kuchni – na pyszny obiad 🙂 Sporo nas łączy 🙂

    Lubię to

    1. Jak miałam pierwszą lekcję-przed kolegami z roku, przez wykładowcą, przed nauczycielką i dzieciakami to najpierw trzy noce nie spałam, a potem tak szybko przeleciałam z treścią,że w 10 minut miałam prawie całą lekcję za sobą i musiałam improwizować:) Eh,nerwy,nerwy:)

      Lubię to

  14. Ja zawsze chciałam być dziennikarką, ale nigdy nie udało mi się mojego marzenia spełnić. Chciałam też pisać i trochę spełniam się na tym polu na blogu :).
    P.S. Często odwiedzam Twój kulinarny blog (zwłaszcza gdy szukam inspiracji) i uważam, że do prowadzenia knajpki nadawałabyś się jak najbardziej.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s