Wyzwanie na weekend

Jeżeli ktoś by się zastanawiał czy można zaziębić zaziębione już wcześniej zaziębienie to z dumą ogłaszam-tak można. Sprawdziła to dla Was, nie musicie powtarzać tego w domu. No chyba,że marzy się Wam kolejny wolny dzień polegający na walce o chusteczki, piciu hektolitrów herbaty z malinami i przeklinaniu ataku zimy. Tak, wczoraj przez cały dzień było u mnie ledwo plus 3 stopnie. Witaj czapko. Szkoda,że nikt nie powiedział żegnaj panie Rysiu. Czemu Rysiu? Pan Rysiu dzielnie pracował  bowiem od dwóch dni nad rozsiewaniem kataralnych zarazków i nad pakowaniem zamówień w przerwie kichania. Zadanie wykonane. Brawa dla pana Rysia.

Kaloryfer rozpalony maksymalnie a mi i tak jest zimno. Opatulam się więc bardziej kocykiem i marzę o gorącej czekoladzie, gęstej,kremowej i maksymalnie słodkiej. Chociaż mam wszystko co potrzeba do stworzenia takiego dzieła to nie chce mi się wyjść spod koca. Mam ochotę na kolejne odcinki Doctora Who. Nowy sezon jak zwykle zaczął się z przytupem, a pan Capaldi mimo moich wielkich obaw okazał się fantastycznym Władcą Czasu. Kto nie oglądał koniecznie musi nadrobić. Poza tym cały czas jestem pod wielkim wrażeniem przepięknej książki, a raczej zbioru opowiadań Erica-Emmanuela Schmitta -Małżeństwo we troje. Te historie otulają jak ciepły kocyk, ale i zmuszą do myślenia. Pomimo nie najlepszej formy psycho i tej fizycznej też. Wyszło mi z tego sobotnie polecenie, ale skoro mój weekend (co z tego,że zakichany) zaczął się już dziś to czemu nie polecić czegoś już dziś? Wielkim zaskoczeniem dla mnie był fakt,że cokolwiek związanego z niejaką Tylor Swift mi się spodoba, a tu proszę. O paru dni non stop słucham płyty 1989, płyty Taylor w interpretacji Ryana Adamsa. Jak dla mnie ta piosenka to przebój października-tego mojego oczywiście.

A jako,że mam wolny piątkowy poranek, co nie zdarzyło się od lipcowych wakacji postanowiłam wrócić do wyzwania i opowiedzieć o moich przeszkodach i wyzwaniach. W zasadzie mogłabym tutaj powiedzieć wszystko jednym zdaniem-w moich wyzwaniach moją największą przeszkodą jestem ja sama. Tak, sama sobie dołki kopię, sama w nie wpadam, i kiedy czekam tam na dnie na ratunek obiecuję sobie-to był ostatni raz. Niestety, sytuacja się powtarza i wciąż i wciąż. Jestem swoją największą przeszkodą. Uwielbiam się  do czegoś zapalać, a potem wymyślać przeszkody. Uwielbiam wpadać we własne sidła, sidła, które mówią mi-nie dasz rady,nie warto, jak zwykle pójdzie nie po twojej myśli. Owszem, czasem robię duży rozbieg i przeskakuję nad własnym dołkiem, ale zdarza się to zdecydowanie za rzadko. Kolejna rzecz do nauczenia- przestać być wrogiem swoich własnych pomysłów.

Ścieżka dźwiękowa- Depeche Mode- Walking in my shoes.

P.S. Dziś ta piosenka ma sens 🙂

Advertisements

60 uwag do wpisu “Wyzwanie na weekend

  1. S. pisze:

    Oj trzeba było nie sprawdzać, ja bym Ci powiedziała, że tak można 😛 Na łykałam się tyle aspiryn, polopiryn i wyleżałam w łóżku każdy dzień po pracy i potem po zjeździe mnie złapało. Ale tfu, tfu, dziś jest dobrze 🙂
    Końcowa maksyma jest dobra 😛 chyba przez jakiś czas też sama tak robiłam…

    Lubię to

    1. Wiesz,że dziś mi się nie chce piec. A poza tym nie wyjdę nawet po zakupy,a w domu mąka się skończyła-to jest dramat;) U mnie zima, bo w pracy nie było ogrzewania wczoraj w ramach awarii więc czułam się jak w lodówce….

      Lubię to

  2. A ja mam farta i wyjechałam tuż przed ochłodzeniem 🙂 I oczywiście ledwo przyjechałam, już zaczyna mnie pobolewać gardło – tylko tym razem mam skompletowany pełny arsenał leków do walki z przeziębieniem, na razie chyba zacznę sobie brać witaminki na odporność…
    Z powodów takich, jak przypadek pana Rysia, chorzy ludzie powinni brać zwolnienia.
    Moją przeszkodą jest niezdecydowanie, słomiany zapał, lenistwo i marnowanie czasu. :/
    Płyta mi się podoba, bo lubię Taylor Swift, ale jakościowo to u niej średnio – za to uwielbiam na nią patrzeć. 😉
    Doktora Who oglądałam tylko ze współlokatorem (po niemiecku :D), było to wciągające, ale seriale zwykle oglądam tylko przy okazji. Przyzwyczaiłam się do tamtego aktora, ten mi się mniej podoba, ale nawet wizualnie pasuje (nie oglądałam, ale znalazłam obrazki).

    Lubię to

    1. Ja tam biorę tran,witaminki,syropki z bzu i to wszystko placebo. Ale cóż, sezon na choroby się zaczął. W Meksyku widzę też niestety…
      Powinni, czasem jeden dzień starczy by wypocząć i nie zarażać,ale jak widać trudno o rozsądek u niektórych.
      Jakoś nie znam Taylor dokładnie,ale czytałam, coś kiedyś posłuchałam,nie mój typ. Natomiast usłyszałam tę piosenkę i po czasie dowiedziałam się,że to płyta Taylor zaśpiewana przez faceta 🙂
      Matt jako Doktor był świetny, byłam wściekła,że odszedł,ale Capaldi mnie kupił i cóż, pokochałam go 🙂

      Lubię to

      1. Już zaliczyłam przeziębienie ostatnim razem, obawiałam się nawet, że się skończy zapaleniem zatok. Potem po jakimś czasie znowu czułam, że mnie coś bierze, kupiłam te witaminy (C, D, echinacea, cynk – najsensowniejsze co znalazłam) i przeszło, więc tak sobie myślę, że mogły pomóc. W domu lubię imbir, też trochę zarazków zabija. Ale czasami nic nie da rady.

        Lubię to

      2. Imbir dodaję codziennie do herbatki, chyba się uodporniłam już… Witaminę D biorę też stale, ale cóż, jak mnie coś weźmie to tak konkretnie i trzyma miesiąc cały. Ale mam gamę nowych środków, a nuż coś zadziała?

        Lubię to

  3. Odnośnie marzeń… Polecam kawałek „Łona – Nie gadaj tyle” (wiem, że HH, sam tego gatunku nie słucham poza tym wyjątkiem). Sam wiele razy tak miałem – dalej tak mam podejrzewam 😉

    Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Z czystej ciekawości zapytam – ogólnie całokształtowo nie trawisz HH? Bo jeśli podejść do tematu trochę analitycznie to z HH jest podobnie jak z innymi gatunkami muzycznymi: np. mamy SBB i mamy Bajm. To rock i to rock, a między nimi przepaść (przykład pierwszy z brzegu z krajowego podwórka). Z HH podobnie…

        Lubię to

      2. Zbych pisze:

        Rootsi to klasyka 🙂 Dla mnie to już taki flirt HH z jazzem – dość inspirujący. Nie drążę bardziej tematu bo jak mawiali inni klasycy: de gustibus non est disputandum…

        Lubię to

      3. Zbych pisze:

        Kurcze nie wiem czy nie strzeliłem gafy i orzeczenie nie powinno być na końcu… Gramatyki łacińskiej nie znam ani w ząb. Zresztą i tak nie wiem jak tutaj edytować posty i czy się w ogóle da.

        Lubię to

      4. Zbych pisze:

        Jeśli łączenie z jazzem ma twoja aprobatę to i nad Wisłą znajdzie się paru takowych flirciarzy – np. POE (OSTR & Emade) czy LUC. Oczywiście tylko niektóre kawałki.
        PS: Za łacinę – respect 🙂

        Lubię to

  4. kocia_dama pisze:

    Dużo, dużo zdrówka! Niestety, zaczął się sezon przeziębień, trzeba uważać. Herbatka z cytryną i miodem nie zaszkodzi, a pomóc może 😉 I do tego jaka pyszna 😉

    Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Na to jest prosty test: należy chuchnąć na jakaś roślinę – jak w ciągu 5min liście zżółkną to konsumpcję należy bezzwłocznie na jakiś czas wstrzymać.
        Nie wiem jak to jest w przypadku czosnku chińskiego – jego podobno trzeba się wystrzegać bo „sztucznie pędzony”.

        Lubię to

      2. Znam poniekąd to uczucie. Mąż twierdzi, że zatruwam atmosferę w całym pokoju;)
        Wydaje mi się jednak, że gra jest warta świeczki, bo czosnek naprawdę pomaga;>

        Lubię to

      3. Mi pomaga ale w mniejszych sprawach, to znaczy jak zmoknę czy wrócę wyziębiona. Ale teraz to już czosnek jem w ramach poprawy sobie samopoczucia. Jutro chyba pójdę po antybiotyk, bo czuję zapalenie zatok:(

        Lubię to

  5. A pewnie, że można! Nawet ma to swoją nazwę- nadkażenie XD Nadkażenie pojawia się zawsze przy innej już chorobie przez osłabienie organizmu. Czy bakteryjne, czy wirusowe…ale to nieważne, ważnie, że człowiek czuje się jeszcze gorzej. Mam nadzieję, że to przejdzie jak najszybciej.
    A u mnie było na minusie nawet:) Ale…ja nadal biegam w jednym polarze XD Zahartowałam się w górach chyba:)
    Człowiek sobie sam największym wrogiem, co? Ale…może być i największym sprzymierzeńcem przecież:)

    Lubię to

    1. Chciałabym się tak zahartować, ale u mnie tak się nie da. Mam wrażenie,że mnie lekki wiaterek od razu rozkłada na łopatki… Eh, muszę z tym jakoś żyć.
      Wrogiem i sprzymierzeńcem- a jakże, pewnie,że tak. Funkcje wymienne:)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s