Taki misz masz

Kolejny tydzień za mną. Zaczął się upragniony październik, chociaż niby niewiele się nie zmieniło, to ja czuję się nieco lepiej, nieco spokojniej i weselej. I co najważniejsze czuję,że nie jestem sama.

Pierwszego dnia października zadzwoniła moja przyjaciółka,że tym razem ona musi wyrwać się z domu i fajnie byłoby bym jej towarzyszyła. Byłam zakatarzona, zmęczona, ale uznałam,że chwila w miłym towarzystwie nie zaszkodzi a pomoże. Najpierw spacer, szybko jednak zmarzłyśmy, więc poszukałyśmy schronienia w lumpeksie. Postanowiłyśmy zaszaleć, totalnie zaszaleć. Wzięłyśmy do przymierzalni suknię ślubną, absurdalnie okropną. Myślę,że każda panna młoda z dalekiej Ameryki sprzed 30 lat  byłaby zachwycona kombinacją falban, koronek, i świecidełek. Mówiąc szczerze nie bardzo wiedziałyśmy jak się przymierza to ustrojstwo, ale same próby wywołały dziki śmiech, który był tak mi potrzebny. Oczywiście z przymierzalni wyszłyśmy maksymalnie poważne i profesjonalnie oceniałyśmy walory sukienki. Był ślub, czas na noc poślubną, w sklepie z piżamami wybrałyśmy 4 modele damskich śpiochów. Stojąc przed lustrem znów ciężko było opanować śmiech, w końcu nie zawsze wygląda się jak przedszkolak, utuczony na kurczakach z antybiotykami. Kiedy znudziło nam się przymierzanie ciuchów zaszyłyśmy się w kawiarni, gdzie przy różanej herbacie, a następnie porcji boskiego cappuccino dodawałyśmy sobie otuchy, wspominałyśmy  dobre czasy. A ja przy okazji dowiedziałam się,że mąż mojej przyjaciółki wyznał jej,że jeżeli miałby kiedyś pójść na kolację z kimś innym to poszedłby ze mną, gdyż mam intrygującą urodę i osobowość, ponoć najbardziej intrygującą ze wszystkich damskich znajomych mojej przyjaciółki. Sama nie wiem czy ma być mi z tego powodu miło? W każdym razie w przypadku ich rozwodu mam pełne błogosławieństwo.

Wczoraj w pracy byłam jeszcze bardziej zakatarzona. Ale i uśmiechnęło się do mnie szczęście. Zawaliłam w czwartek jedno zamówienie, zamiast wysłać je do firmy A, wysłałam do firmy B. Kiedy zadzwonił klient przypomnieć o tym,że za godzinę przyjedzie po okucia, coś mnie olśniło, sprawdziłam i bach, pomyliłam firmy. Chciałam stać się niewidzialna, ale powtarzanie 10 razy-zniknij,nie działało. W końcu zaraz przyjedzie stały klient, a wieczorem wyjedzie z oknami do Niemiec. No raczej nie wyjedzie przeze mnie, bo paczka nie doszła. Jakże się zdziwiłam gdy za godzinę wyszedł zadowolony klient z okuciem pod pachą. Pani z firmy A wysłała zamówienie sama z siebie, przypomniała sobie,że wspominałam o tym okuciu i nie czekając na moją reakcję wysłała paczkę. czym uratowała moją godność. Mogłam świętować więc rok pracy w firmie na stałą umowę, na pełen etat. Ważny to był dla mnie rok. I po cichu jestem z siebie dumna, bo odnalazłam się w branży okuć aluminiowych. Ja, historyk.

Teraz kocyk, książka i herbatka. Wyjątkowa herbatka. Po powrocie z pracy czekała na mnie paczka od Julki z herbacianą niespodzianką. Julce dziękuję oficjalnie i w ogóle wzruszam się ludzką życzliwością. Otulam się mocniej kocykiem, sięgam po kawałek ciasta i dopracowuję projekt mojej kuchni idealnej. Remont przesunięty o 6 tygodni,ale będzie. Na święta będę gotować w mojej nowej kuchni. Szykuje się burzenie ścian.

Ścieżka dźwiękowa-The Black Keys-10 A.M. automatic

Advertisements

51 uwag do wpisu “Taki misz masz

  1. Zbych pisze:

    Intrygująca i interesująca osobowość to najważniejsza rzecz jaką można posiadać – takie moje zdanie. Ciesze się że nastrój obrócił się o 180st 🙂 Mam jeszcze nadzieje że u ciebie też taka piękna i słoneczna pogoda jak na południu. A co do remontów to prawda jest taka że prawie nigdy nie idą dokładnie według projektu…

    Lubię to

    1. Mój się opóźnił i mam nadzieję,ze to będzie jedyne remontowe pójście niezgodnie z planem 🙂
      Może nie o 180 stopni, ale widać poprawę. Chociaż dalej czekam na wyniki mamy, i niestety kolejny weekend będzie z nerwami co tam wyszło, ale stresu jakby mniej. Pogoda słoneczna, może to też stąd?:)

      Lubię to

  2. Czyli coś do przodu się rusza i jest lepiej 🙂 Co za ulga 🙂
    Paczuszki dostawać to jest fajna sprawa 😀 oj szkoda, że już się nie pisze papierowych listów 😦 Uwielbiałam jest dostawać, czytać i odpisywać… Gdzie te czasy 😉
    A pochwalisz się nową kuchnią jak już ją stworzysz za te parę tygodni ?? 🙂

    Lubię to

    1. Tak, pochwalę-o ile wyjdzie, bo projekt jest dość odważny, ale cóż, raz się żyje, tata wspiera to czemuż nie zaryzykować?:)
      Ja mogę z Tobą pokorespondować, uwielbiam pocztówki, listy, otwieranie koperty… Magia:)

      Lubię to

    1. Ah, Leno Kochana, czy ta zmiana z szokiem to był przypadkiem Windows 8? jeśli tak, to naprawdę polecam przesiąść się na winde 10, jest o wiele bardziej funkcjionalna, moim skromnym zdfaniem, choć nie lepsza od windowsa 7. Niestety niedlugo winda 7 nie bedzie kompatybilna z niczym ,totez i ja musiałam sie przesiąść.

      Lubię to

  3. Super że październik tak dobrze się zaczął! Daje nadzieję na przyszłość 🙂 I fajna akcja z przymierzaniem sukni 😉 takie wyjście raz na jakiś czas jest konieczne, od razu humor lepszy! I oby tak dalej 🙂

    Lubię to

  4. Często nie znoszę zakupów ale w takim stylu, z zabawą i kimś z diabelnie dobrym poczuciem humoru u boku mogą być naprawdę świetnym relaksem.
    I tylko pogratulować wszechstronności, mogę tak chyba powiedzieć, prawda?:)

    Lubię to

    1. Nie lubię zakupów tradycyjnych-chyba,że spożywcze, owoce czy kasze mogę wybierać godzinami, ale ciuchowe mnie męczą i irytują. Więc z początku byłam nawet zła, że musimy wejść do tego lumpeksu, a potem stwierdziłam,że to świetna zabawa:)
      Czy jestem wszechstronna to się okaże-czekam na opinię specjalistów:)

      Lubię to

    1. Przyjaciółka mówi,że to bardzo praktyczne, dla mnie właśnie komiczne i niewygodne, wygląda to tak-http://niespodzianka.pl/Prezent/55092/Spiochy-dla-doroslych-rozmiar-XS-lub-S.html
      Rewolucja totalna, oj będzie 😉

      Lubię to

  5. Chciałabym mieć taką przyjaciółkę, która nie miałaby stracha, żeby przymierzyć suknię 😀 Bo moje wspaniałe dziewczyny raczej popukałyby się w głowę niż poszły dla żartu ją zmierzyć 🙂
    To już rok minął jak tam pracujesz? Jak ten czas leci… 🙂

    Lubię to

    1. W sumie będzie prawie 3 lata, ale wtedy tak z doskoku, tak w ramach zastępstwa jedynie.
      Powiem Ci,że ja się bardzo wstydziłam, ale w pewnym momencie doszłam do wniosku,że to będzie cudowna zabawa i była:)

      Lubię to

  6. Cieszę się, że w pracy sytuacja chociaż wydawała się patowa to w ostateczności na szczęście skończyło się tylko na chwili stresu, a nie na jakiś poważniejszych konsekwencjach. Miała pani nosa, żeby wysłać 😉

    Przymierzanie sukni ślubnej hahaha, i to jeszcze jakiej, musiała być mega zabawa! 😉

    Pozdrawiam

    Lubię to

  7. heke1809 pisze:

    Kochana gratuluję udanego roku! 🙂 Oby było jak najwięcej takich pozytywnych wpisów ! 🙂
    Jednocześnie informuję, że CIę nominowałam do „nagrody” Liebster blog award 😉 Jeśli masz chęć to zapraszam do udziału w akcji. Szczegóły u mnie! 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s