Wolę…. 5/30

W ten pochmurny i zimny ranek wracam do wyzwania. Dziś pytania z kategorii- co wolę? Więc, co wolę?

  1. Pies czy kot? Do psów zawsze czułam respekt. No, ok z początku nienawiść, działo się to wtedy kiedy byłam małym berbeciem i napadł na mnie wilczur. Rzecz działa się na placu zabaw, jako,że od urodzenia byłam dość koścista i żylasta psisko postanowiło odpuścić sobie wątpliwej jakości ucztę. Pewna niechęć do psów jednak została. Nawet w tym najmniejszym dostrzegam potencjalnego wilczura, czyhającego na mą godność. Miałam dwa koty, było to urocze doświadczenie. Simba i Mruczek-takie koty noszą imiona gdy ich właścicielki mają po 9 lat, były rozkoszne i cudowne. Niestety tylko dla nas, bo widocznie zmęczone nadmiarem miłości uciekły. Także z żalem muszą przyznać,że kociaki choć uwielbiam to żywię mały żal za utraconymi cudownymi chwilami z kociakami, które po prostu mnie porzuciły. Konkurs pies czy kot, wygrywają dla mnie rybki, jak na razie. Jak już całkiem wydorośleję sprawię sobie kociaka. Albo małego pieska. Wciąż się nie zdecydowałam.
  2. Mieszkanie czy dom? Mieszkałam i w bloku(mieszkam też aktualnie) i w domu. Myślę sobie,że  wolę dom z ogródkiem. Zasadniczo od lat zbieram projekty wymarzonego domu z wielkim ogrodem, mam tysiąc pomysłów jak go urządzę. Ale i dostrzegam zalety mieszkania w bloku. Te zalety to możliwość mieszkania w samym centrum, gdy miałam dom musiałam albo 15 minut jechać na zakupy, albo spacerować godzinę do centrum miasta. Teraz mieszkam w ścisłym centrum, wszędzie mam blisko, nie muszę się martwić odśnieżaniem, awariami i brakiem cukru w szklance-mając 14 mieszkań dookoła na pewno ktoś coś pożyczy. Także jakbym miała ogródek to moje blokowe mieszkanko byłoby idealne. Na dziś nie mam ogródka więc wygrywają wspomnienia domu z ogrodem. Ale może uda mi się połączyć mieszkanie w centrum z własnym kawałkiem trawy?
  3. Pisanie na bieżąco czy planowanie z wyprzedzeniem? Oczywiście,że na bieżąco. Nie potrafię zaplanować o czym będę pisać. Jak chcę, mam wenę, ochotę, coś ciekawego(mam nadzieję) do przekazania, to siadam i piszę.
  4. Śpiew czy taniec? Nie ma alternatywnej odpowiedzi? Zasadniczo w kwestiach artystycznych nie posiadam żadnych talentów. Zarówno śpiew jak i taniec nie są tym co ludzie chcą podziwiać w moim wykonaniu. Owszem zdarza mi się podśpiewywać,zasadniczo zdarza mi się to tysiąc razy częściej niż taniec. Ostatni raz tańczyłam bowiem -zaciągnięta siłą, na weselu przyjaciółki lat temu 5 i dwa tygodnie wstecz. Chociaż śpiewam podobnie jak mysz poddawana torturom to czynię to z większą pasją niż próby tańczenia, które kończą się zasadniczo totalną kompromitacją. Tak, a chodziłam dwa lata na taneczne zajęcia. Nie wyrzucono mnie bo rodzice za to płacili,ale 90 % czasu spędziłam na ławeczce, patrząc na innych. W sumie do kościelnego chóru też mnie nie przyjęli. Ktoś ma chusteczkę?
  5. Góry czy morze? Pytanie miałoby sens gdybym mieszkała po środku, i była osobą neutralną. Ot, jakbym mieszkała w Warszawie śmiało mogłabym powiedzieć-zdecydowanie morze bądź góry. Jako,że jednak 27 lat spędziłam nad morzem zdecydowanie wybieram morze i spacery brzegiem morza….
  6. Facebook czy Twitter? Z Facebooka korzystam okazjonalnie, Twittera nie posiadam, zdecydowanie wygrywa więc FB.
  7. Lato czy zima? I znów skrajności, a czemuż nie wiosna? W sumie ja lubię skrajności. Jak lato to upalne, jak zima to ta maksymalnie mroźna z trzaskającym mrozem i kopą śniegu. Jako,że ciężko mi wybrać powiem,że wolę lato bo mam wtedy urodziny i imieniny. Co czyni tę porę dostatniejszą.
  8. Film czy książka? Uwielbiam czytać i czytam z uwagą wszystko, począwszy od reklamowych ulotek po instrukcje obsługi żelowych długopisów. Kocham oglądać filmy, otulić się ciepłym kocem i oddać magii ekranu. Jednak magia papierowych stronic jest większa i wybieram książki. Moja wyobraźnia uwielbia te chwile gdy siadam z książką i przenoszę w inny świat….
  9. Herbata czy kawa? Zdecydowanie herbata. Zapach kawy jest niezwykły, bardzo go lubię, ale smaku nie lubię. Pijam kawę rzadko, w stanie wyższej konieczności w przypadku gwałtownych spadków ciśnienia, zdarza się to około 10 razy w roku, a i tak mam wtedy wykrzywione lico. Zaś herbat mam w domu ze 40, a i tak mówię- mały wybór. Jestem Magdalena, jestem nieanonimowym herbatoholiem. Wypijam do 8 kubków dziennie. Koniecznie bez cukru, zimą z malinami, latem z miętą, którą zrywam z parapetu.
  10. Sukienka czy spodnie? Kocham sukienki, wywołują uśmiech na mej twarzy, przymierzanie, wieszanie w szafie, oglądanie, podziwianie, kupowanie… Ach, kocham sukienki,. Przy czym na co dzień noszę spodnie. Zdecydowanie są praktyczniejsze, cieplejsze, lepiej pasują do moich codziennych aktywności. Nawiązując do herbatoholiczki, jestem sukienkoholiczką w spodniach.

Ścieżka dźwiękowa- Scissor Sisters-She’s my man

Advertisements

36 uwag do wpisu “Wolę…. 5/30

  1. Psy czy koty…ponoć to pytanie, które określa i naszą osobowość, ale to chyba trochę jak wróżenie z fusów, co?
    I mi też marzy się raczej dom z ogrodem bo…w takim z kolei się wychowałam. I potrzebuję własnej ziemi, kontaktu z nią, sadzenia,siania, pielenia i patrzenia, jak coś rośnie. Mogłabym być nawet rolnikiem, o XD Ale póki co sieję w doniczkach XD
    I z pisaniem na bieżąco też cię rozumiem, nie wiem, jak np. można planować posty na blogu, bo życie samo przynosi pewne rzeczy 🙂
    Najpierw książka, potem film?:D

    Lubię to

    1. Ja mam w sobie coś z rolniczki, kocham kwiaty, własne owoce, warzywa, zioła… Miałam wielką działkę i spędzałam tam latem, wiosną i jesienią każdą wolną chwilę. Ale teraz troszkę przyzwyczaiłam się do luksusu bycia w centrum;) Chociaż brak ogrodu mnie irytuje…
      Właśnie, nie mogłabym usiąść i zaplanować posty na cały miesiąc i pomijać to co się dzieje, by wypełnić plan, zaplanowany plan;)

      Lubię to

      1. No tak, coś za coś jak zwykle. Bo właśnie doniczki nie zastąpią dotyku” prawdziwej ziemi”, co nie? Dlatego, ja nadal marzę o domu z ogrodem albo właśnie nawet o polu XD
        To chyba też trochę zależy od tego, o czym się pisze, od „profilu” bloga mam wrażenie. Bo jak ktoś pisze tematycznie, powiedzmy o jakimś swoim hobby, to inaczej. Jak ktoś pisze jak my…to zmienia postać rzeczy:)

        Lubię to

  2. Bardzo lubię takie posty, można poznać wiele ciekawych faktów.
    Ja bym chciała mieszkać w domu, bo zrodził mi się ostatnimi czasy w głowie pomysł, że chciałabym powiększyć rodzinę o psinę, a w mieszkaniu trochę ciężko mogłoby być w temacie.
    Książka faktycznie potrafi przenieść w inną rzeczywistość, też lubię to uczucie:-)

    Lubię to

  3. a ja znów wolę dużego psa niż małego. dużego lepiej widać i można odpowiednio wcześnie zareagować, choćby pozycją obronną chroniącą najważniejsze części ciała. a małe to takie wyleci nie wiadomo skąd, przyczepi się do kostek…
    domek z ogródkiem również ma więcej plusów. nie potrafię sobie wyobrazić przeprowadzki do bloku, która mnie wkrótce czeka.
    natomiast morze mnie zaskoczyło, myślałam, że po tylu latach się „przeje”;)

    Lubię to

    1. Nie, morze kocham miłością stałą i beznadziejną. Najciekawsze,że mogę nad nie chodzić raz na pół roku,ale świadomość,że mogę wsiąść w auto, i za 8 minut stać nad wodą jest mi potrzebna jak rybie woda;)
      Mnie właśnie te duże przerażają, od razu mam wrażenie,że mnie zje w całości;)

      Lubię to

  4. sanglant pisze:

    Kiedyś bałam się psów, nadal często muszę walczyć ze sobą, żeby ten strach w sobie stłumić (bo one to czują i warczą), ale ogólnie je lubię. Koty tez lubię. Ale chyba wybrałabym dwa szczury, psa czy kota się nie upilnuje, a to można zamknąć w klatce i wtedy (prawie) nic nie nabroi. 😉
    W niektórych dzielnicach domy i bloki stoją tuż obok siebie, ja mam za oknem :), a niedawno zbudowano niedaleko nowe osiedle, całkiem fajne. Ścisłe centrum to nie jest, ale znajdzie się wszystko, co potrzeba. Od domu zniechęcało mnie zawsze, że ma się więcej na głowie i do niedawna w ogóle nie brałam pod uwagę takiej możliwości. Zmieniłam zdanie, gdy sobie pomieszkałam w domku z ogródkiem – bardzo fajna opcja, można sobie wyjść do ogródka, posiedzieć na tarasie… Tylko że tamten dom był wynajmowany i ktoś inny dbał o trawnik, porządki i inne sprawy. 🙂
    Również lubię sukienki, ale wybieram spodnie… Ale zimą lubię spódniczki, bo można do nich założyć grube kryjące rajstopy – dzięki tym rajstopom zimą mogę założyć krótsze niż latem. 😀

    Lubię to

    1. Ja od szczurów wolałabym królika 😉
      U mnie w ścisłym centrum domów z ogródkiem nie ma, jak są mieszkania z ogródkami, czy domki to jednak troszkę na uboczu, już spacer po pieczywo robi się męczący ,bo trzeba maszerować w 1 stronę 10 minut, a aktualnie mam w przeciągu 100 metrów 5 piekarni… Ale jednak dom daje wielką swobodę i prywatność 🙂
      Mi nawet w grubych rajstopach bywa za zimno, dlatego wolę spodnie:)

      Lubię to

  5. po prostu my jesteśmy do innych celów stworzone, nie do śpiewania czy tańczenia, tylko do czegoś innego 😀
    ja kawę piję… pare razy w tygodniu tyle, że więcej mleka i cukru tam 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s