Raz, dwa, trzy. I odjazd.

Nie wiem czemu tak jest, ale zawsze trafiam na dentystę przystojniejszego niż poprzedni. Jak tak dalej pójdzie niebawem o moje uzębienie dbać będzie sam Brad Pitt. W każdym razie mój poprzedni dentysta poszedł na urlop, trafiłam na takiego, którego postanowiłam nie oddać nikomu. Jako,że jestem panikarą klasy Premium Lux bardzo bałam się samego wejścia, jak już siądę jest w miarę ok, ale najgorsze jest samo wejście. Kiedy weszłam oślepiłam mnie idealność dentysty, postanowiłam,że ukryje nagłe zauroczenie i grzecznie oddam mu-na razie swoje zęby do przeglądu. I słyszę….

Ósemka i siódemka- o nie, co to to nie, nie dam sobie borować ósemek. W życiu, po moim trupie. Ale wtedy też będę gryźć.

Szóstka, piątka, czwórka- dużo tego, w sumie jest pan ładny, ale żeby wpadać tu dzień w dnia przez miesiąc na borowanie, nie dziękuję jednak.

Trójka, dwójka, jedynka- on zaraz się nie zapyta mnie kiedy ostatnio byłam u dentysty,a  kiedy ostatnio myłam zęby, jest źle.

Teraz druga strona,ósemka, siódemka, szóstka….- jestem jedynym przypadkiem człowieka, który ma popsuty każdy ząb a nic go to nie boli. A nie, teraz zaczęło mnie boleć.

No, no-niech pan nie kończy proszę…

No, pani Magdaleno, wszystko w porządku, ząbki zdrowe. Jak to zdrowe? Może nie chciałam by pan mi wszystkie wymienił,ale co to już koniec, trzy minuty i wyrzuca mnie pan za drzwi? Nie dam się, póki siedzę na fotelu nie dam się. Wynegocjowałam by usunął mi starą plombę  za dwa tygodnie i wymienił na lepszy model.

Dentysta ma co prawdę żonę, ale popatrzeć sobie mogę prawda?

Niedziela była ponura, pochmurna i deszczowa. Mimo to zebrałam się na najwcześniejszą Mszę. Jak zwykle szłam 3 minuty po czasie, było mokro, jak to zaraz po deszczu, przed samym wejściem poślizgnęłam się i niemal wjechałam do kościoła, ku uciesze nowego wikarego,który nie mógł opanować śmiechu. Na czym się poślizgnęłam? Na płatkach róży, które wczoraj sypano na głowy nowożeńców. Czyż nie mówiłam,że ten temat mnie prześladuje?

Jako,że dalsza część dnia ciągle była ponura, pochmurna i deszczowa nie zachęcało to do wyjścia z domu. No chyba,że można by oddać się aktywnościom pod dachem. Dlatego też wybrałam się na wycieczkę z mym bratem i tatą-w końcu mamy swój wkład w wyposażeniu budynków na peronach. Pociągową wycieczkę po różnych dzielnicach Gdańska. Suchą głową dojechaliśmy autem po dworca w centrum Wrzeszcza,by skorzystać z najnowszego dzieła polskiej myśli kolejowej, czyli odbyć ponad 1,5 godzinną podróż w tę i z powrotem kolejką metropolitalną i zobaczyć miasto z innej strony. Mimo nieciekawej pogody na taką samą wycieczkę wybrała się spora grupa ludzi, ba, całe rodziny przychodziły na nowoczesne perony by pozdrawiać jadących kolejką. Czułam się jak bohater wojenny, brakowało jedynie wielkich napisów- Witaj w domu. Jako,że dziecko jestem wewnętrznie, każdy przejazd kolejką czy pociągiem jest dla mnie wielką radochą. Tak było i tym razem, tym bardziej,że pociąg był nad wyraz komfortowy. Jako,że padał deszcz zdjęcia mi nie wyszły, ale od czego jest internet. Jedna uwaga, bilety kupujcie jedynie u kierownika pociągu, nie bardzo można je skasować gdziekolwiek poza Wrzeszczem co rodzi pewne problemy, ale można też zaprzyjaźnić się z kierownikiem w mundurku.

Ścieżka dźwiękowa-David Bowie-Letter to Hermione

Advertisements

38 uwag do wpisu “Raz, dwa, trzy. I odjazd.

  1. A ja do pociągów się zraziłam nieco, ludzie potrafią zachowywać się gorzej aniżeli zwierzęta. Ile musiałam się nasłuchać chcąc zająć swoje miejsce to głowa mała.

    Lubię

  2. A to Ty po to do dentysty chodzisz, Cwaniaro!!!! 😉
    Na płatkach róż, no proszę, jak pięknie ;). A wiesz, co się wtedy robi? Poprawia się koronę i rusza dalej ;).
    A wikary przystojny chociaż? 😉

    Lubię

  3. Może to jakieś znaki i nagle niespodziewanie zjawi się ktoś godny, aby z nim wziąć ten ślub 😛
    Uwielbiam pociągi, tory i dworce, cieszy mnie, gdy mam okazję jechać albo chociaż popatrzeć i uwielbiałam patrzeć na błyszczące tory, gdy zimą rano czekałam na pociąg na mniejszym dworcu 🙂 Rozmarzyłam się.

    Lubię

    1. Jedyna moja korzyść ze studiowania to była jazda pociągiem, raczej nie lubię zbiorowej komunikacji, ale do pociągów mam dziwną słabość, jak do czekolady 🙂 Mogłabym być motorniczym 😉

      Lubię

  4. Hahah, dobra akcja z tym dentystą. 😀 Ja niestety chodzę do kobiety, ale nie mam dentofobii i w sumie wszystko mi jedno, kto mi grzebie przy uzębieniu. 😛
    Fajna ta kolejka, może kiedyś, gdy zawitam do Gdańska, to będę miała okazję się nią przejechać, 🙂

    Lubię

  5. Ugh, sama muszę iść do dentysty bo jakiś czas temu wypadła mi plomba i nie mogę się zebrać w sobie..może dlatego, że mam dentystkę, a nie pana z uśmiechem gwiazdy filmowej 😄

    Lubię

  6. A ja zawsze trafiam do kobiet dentystek i chyba nawet to wolę, bo nie uśmiecha mi się, żeby przystojniak oglądał moje połatane zęby 😉 Ginekologów też wolę płci żeńskiej.

    Lubię

  7. Villandra de Lavayett pisze:

    Też lubiłam jeździć pociągiem (jak juz przestałam spędzac każda podróż pdo znakiem przepraszania się z pociągowym kiblem), ale angielskimi jeszcze nie jeździłam ,a podobno bardzo nowoczesne ^ ^

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s