Kilka refleksji

Przez ostatnie 6 lat obiecywaliśmy,że będziemy choćby nie wiadomo co. I na przekór wszystkim przeciwnościom byliśmy. A przeciwności były. Najpierw data, kiepska, wiadomo,że nie ma dobrej daty na pogrzeb. Ale w małej, rodzinnej firmie zabranie 3 pracowników w normalny dzień pracy jest ciężkim wyzwaniem. Potem pogoda, lało okropnie, dawno nie widziałam takiej ulewy, takiej paskudnej pogody. Następnie sama podróż, 600 km, czyli 8 godzin jazdy w jeden dzień. Męcząco. Na sam koniec okazało się,że brat taty nie pojedzie. W zasadzie nie utrzymywał z ciocią żadnych kontaktów odkąd dorósł, ale miał zabrać babcię. Został więc problem jak w 5 osobowym aucie zmieścić 6 osób. Pociąg owszem jechał, ale na miejscu pojawić się miał pół godziny po pogrzebie. Autobus jeździ tylko nocą, pieszo za daleko. Cóż, pozostało wynajęcie samochodu. W dzień pogrzebu okazało się,że zamówione auto nie dotarło jednak z powrotem do wypożyczalni na czas. Właściciel zdecydował się pożyczyć swój osobisty samochód, mogliśmy pojechać.

Całą drogę odbierałam telefony od klientów, w zasadzie te 4 godziny spędziłam jako sekretarka. Co chwilę dobiegał mnie jęk mojej siostry z tyłu-zapomniałam moich tabletek na podróż. Szukamy stacji, bo jednak wizja awarii mojej siostry w pożyczonym aucie jest koszmarna,  stacja się znalazła, tabletki były, siostra zasnęła. Dojechaliśmy na czas. Rodzina na nas czekała, tych, którzy zdecydowali się towarzyszyć cioci w ostatniej drodze było niewielu, stąd też witano nas z honorami, podano śniadanie, zaprowadzono do kościoła i czekaliśmy…

Usiadłam sama w ostatniej ławce, co chwilę ocierałam łzy. Ksiądz tak pięknie mówił o cioci. Że nie miała własnych dzieci, ale jej dzieckiem była cała rodzina. Ten stan wzruszenia trwał już do końca dnia. Trwał też wczoraj. Nie mogłam się uspokoić. Widziałam ciocię przed oczyma w jej mieszkaniu w tym różowym sweterku. Widziałam szampon,którego używała w maju, tą samą ulubioną zieloną herbatę, jej ulubioną gazetę leżącą na nocnym stoliku… Kiedy przebierałam się w sypialni w czarną sukienkę zobaczyłam kalendarz ,taki na ścianę. Napisała tam ciocia wszystkie ważne wydarzenia do 31 sierpnia, tylko tyle. Na 8 września miała skierowanie na rezonans, nie wpisała go w chwili rejestrowania się na niego do kalendarza. Czyżby w marcu coś przeczuwała?

Na stypie emocje zaczęły lekko opadać. Świat się nie zatrzymał, dalej musimy żyć. Usiadłam przy kuzynce, nadrabiałyśmy rok nie widzenia się. Podczas wieczornego spaceru nad jeziorem obiecałyśmy sobie,że więcej nie będzie takich rozstań. Że nie mamy bliższych sercu kuzynek i internet to nie to samo. Że w rodzinie siła. I musimy tę siłę podtrzymywać.

Przez przypadek otworzyłam album ze zdjęciami z wyjazdu na Litwę. Były tam zdjęcia z pobytu u cioci. Nie jestem gotowa patrzeć na nie bez potoku łez, bez emocji. Ciągle nie potrafię zrozumieć dlaczego teraz, a nie za pół roku?. Nie lubię, boję się śmierci. Po każdym pogrzebie boję się o swoich najbliższych. Ale kiedy siedzieliśmy wieczorem w domu cioci, kiedy milcząc jedliśmy ciasto, patrzyłam na moich rodziców, rodzeństwo, babcię, kuzynki, ciocie, wujków, mojego chrzestnego ojca, patrzyłam na zdjęcie cioci radosnej mimo trawiącej jej choroby poczułam tę rodzinną siłę. I chociaż przez łzy to zaczęłam się uśmiechać.  Cieszę się,że ich wszystkim mam.

photomania-5cd24d026981a5d6382726aa447b6d5a photomania-a8f1cc9194ddc03108d456e2a87547c6

Ścieżka dźwiękowa- The Beatles-Dear Prudence

Advertisements

42 uwagi do wpisu “Kilka refleksji

  1. Wydaje mi się, że pogrzeb dla bliskich jest punktem kulminacyjnym. Po nim już człowiek jest jakby pogodzony z tym, że z kimś spotkanie będzie możliwe dopiero po drugiej stronie.
    Dla mnie z rodziny najważniejsze jest grono świąteczne, osoby na tyle bliskie, że spędzam z nimi święta i wiem, że szczerze dobrze sobie życzymy. Dalsza rodzina mniej mnie interesuje. Dobrze jej członkom Życzę, ale nie mam parcia na spotkanie. Więzy krwi nie są więc dla mnie tak istotne, a ogóle jakimś mega rodzinnym.człowiekiem nie jestem.
    Przechodząc jednak do konkretow jakkolwiek to nie zabrzmi cieszę się, że pogrzeb masz za sobą, teraz powinno być lżej nieco. Fajnie też, że masz z kuzynką dobry kontakt, mam nadzieję, że uda Wam się regularnie spotykać.

    Lubię to

    1. Ja w zasadzie mam z małą częścią rodziny kontakt-co jest spowodowane chociażby odległością, ale też mam rodzinę taty brata ze dwa kilometry dalej i nie mamy kontaktów. Trzymam kontakt z tymi, których lubię i szanuję. Części rodziny pewnie w ogóle nie poznam,a,że jest nasza rodzina taka mała to tym bardziej cieszę się z tych, którzy są obok, a i ich odejście boli bardzo…

      Lubię to

    1. U nas większe grono spotyka się na pogrzebach, jakoś ślubów nie ma w rodzinie od lat. Ale jak już pisałam, mam małą rodzinę, małe grono tych, z którymi trzymam kontakt, więc pielęgnuję zażyłość z tymi, którymi mam kontakt:)

      Lubię to

  2. Mało kiedy na pogrzebie mogłam usłyszeć piękne kazanie, które stricte dotyczyłoby osoby zmarłej. Księża zazwyczaj nie znają ludzi…
    Dobrze, że właśnie w ten sposób pamiętasz ciocie:)
    Wiesz, ludzie chyba przeczuwają śmierć. Pamiętam jak mój wujek sprzedał konia, a za parę miesięcy umarł, kuzyn koniecznie chciał pooglądać stare zdjęcia ze strychu – nie chciał czekać na inny dzień – zmarł kilka dni później. Może nie wszyscy, ale na pewno coś w tym jest…

    Lubię to

    1. Ciocia mówiła od jakiegoś czasu,że czuje śmierć, że umrze. Sama nie wiem czy można to przeczuć?….
      Pewnie to zależy od parafii, w małych miastach ludzie bardziej się znają, i stąd pewnie takie kazanie osobiste. Byłam na takich, które były suche i masowe, i takie osobiste się zdarzały-głównie w małych parafiach.

      Lubię to

  3. Bo śmierć i pogrzeby mają to do siebie, że skłaniają do refleksji. Pojawia się lęk, strach, ze może się ona pojawić boleśniej… ale właśnie, trzeba żyć dalej Kochana. Bo cóż innego pozostaje?
    I mocno wyściskaj ode mnie Alę :*

    Lubię to

    1. Już Alę na zapas wyściskałam 🙂 Ale niebawem planujemy spotkanie-po jej obronie,mam nadzieję udanej. Może nawet pojadę do Poznania?:)
      Ja to bardzo nie lubię pogrzebów, właśnie przez to,że wyzwalają te wszystkie smutne uczucia. Ale i motywują do pełniejszego przeżywania życia:)

      Lubię to

  4. T. pisze:

    Dla wielu pogrzeb to koniec żałoby po bliskiej osobie czesto się z tym spotykam. Myślę że żałobę trzeba jednak przejść starając się zatrzymać dobre wspomnienia

    Lubię to

  5. Smutno, też boję się śmierci bliskich, boję się nawet o tym myśleć 😦 No ale dobrze że spotkaliście się z rodziną i trzymacie się razem, to najwazniejsze bo w rodzinie siła! 🙂

    Lubię to

  6. heke1809 pisze:

    Trzymaj się ciepło. Z rodziną trzeba utrzymywać kontakt. Szkoda, że o tym niestety zapomina jedyny brat mojego Taty…

    Nigdy chyba nie da się być w 100% gotowym na śmierć. Swoją, kogoś bliskiego czy nawet zwykłej osoby, spotkanej przypadkiem na chodniku. Choć może osoby śmiertelnie chore potrafią się do tego momentu jakoś lepiej przygotować… Nie wiem. I chyba nie chcę tego wiedzieć zbyt prędko.

    Lubię to

    1. Też myślę,że nie da się przygotować na śmierć. I chociaż w przypadku tak poważnej choroby jest oczywistością to zawsze zaskakuje…
      Taty brat jest bardzo specyficzny. Mam nadzieję,że ze swoim rodzeństwem będę mieć tysiąc razy lepsze stosunki:)

      Lubię to

  7. „Świat się nie zatrzymał”… wiesz dokładnie o tym myślałam 5 lat temu wracając z domu pogrzebowego w dniu pogrzebu mojego dziadka. Patrzyłam na ruch uliczny i nie mogłam się nadziwić jak to możliwe, że gdy jednym niebo wali się na głowę i powstaje taka wielka czarna dziura, wyrwa nie do naprawienia inni zwyczajnie działają dalej!
    Dobrze Cię rozumiem. I strach o bliskich, i radość, że są. I wszystko. Jeszcze raz składam wyrazy współczucia. ;*

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s