2/30 -Jak zdobyć moje serce?

Dziś postanowiłam wrócić do wyzwania i odpowiedzieć na pytanie-jak zdobyć moje serce?

Niedawno miałam sen, piękny. Siedziałam w bardzo przytulnym lokalu, czekałam na mocno spóźnioną koleżankę, byłam poirytowana, nowe buty sprawiały ból, szminka dawno się rozmazała, a moje spojrzenie mogło ranić w promieniu 100 km. Kręciłam słomką, jaką dodali soku i wydawało się,że to będzie jedyna atrakcja tego wieczoru. Bawienie się słomką. Miałam dość, chciałam wyjść i wtedy… I wtedy obok mnie usiadł przedstawiciel płci przeciwnej. Nie wiem czy był dokładnie takim jakim sobie wyśniłam idealnego mężczyznę. Miał garnitur, i coś takiego w oku, że mogłabym natychmiast się roztopić. I kiedy tak siedzieliśmy niby blisko siebie, a jednak daleko przestał bawić się słomką, spojrzał na mnie, i powiedział- chyba czas byśmy się poznali? Oczywiście chcecie wiedzieć jaki ta historia ma ciąg dalszy? Reżyser nie zapomniał, wyszli razem i zaczęli wspólną życiową drogę.

I po tym śnie dotarło coś do mnie. Mogę sobie zakładać,że moje serce zdobędzie ten co będzie słuchał tej samej muzyki, czytał te same książki, zaskakiwał setką dowcipów. Ten, który rozsypie przede mną tysiące płatków róż i wypowie tyle samo romantycznych formułek. Że moje serce zdobędzie w najkrótszym czasie miłośnik dzieci, że ten co będzie wrażliwszy od Matki Teresy stanie się jego władcą. Że ten co nocą weźmie mnie na spacer w blasku księżyca i wypowie miłosne zaklęcia sprawi,że me serce otworzy się przed nim bez problemów. Że ono czeka na różowe baloniki i miłosne uniesienia w dalekich podróżach. Że kiedy będzie spacerować nocą po zimowej plaży i pić herbatę z termosu na pewno się zakocham. Że moje serce stoi otworem przed tym co wyrecytuje mi bez zadyszki cały życiorys Dave’a Gahana i wytatuuje się jak on. Że on musiałby kochać kupować sukienki w kwiatki i miękkie sweterki i nic a nic nie narzekać. Że tak samo musiałaby nie krytykować ani jednej mojej wady, a przy tym sam pozostawać człowiekiem bez ani krzty niedoskonałości. Że…

Po cóż to wszystko? Ja wierzę od jakiegoś czasu, że ten jedyny w odpowiednim momencie nie będzie musiał robić nic szczególnego by zdobyć moje serce. Po prostu kiedy nadejdzie pora nam się spotkać będzie obok, i tym właśnie zdobędzie moje serce. Po prostu będzie, po prostu nasze spojrzenia się spotkają i w tym spojrzeniu będzie wszystko. Nasza wspólna przyszłość.

Ścieżka dźwiękowa- David Bowie- I wish you would

Advertisements

54 uwagi do wpisu “2/30 -Jak zdobyć moje serce?

  1. No bo po prostu nadejdzie kiedyś taki moment, kiedy pojawi się między dwójką osób „COŚ”, to wtedy będzie wiadomo, że to właśnie ta osoba, ta odpowiednia i w ogóle. Tego nam obu życzę! 🙂

    Lubię to

  2. W sumie jak temat o to zahacza, więc napiszę:
    Wieśniak, bimbrownik, leśnik własnego lasu i chemik bez papierów, wkrótce myśliwy (czwarte pokolenie w rodzinie), fotograf przyrody, członek obrony terytorialnej… i wiele innych umiejętności o których publicznie pisać nie można – w dalszej perspektywie właściciel agroturystyki. Nie uważam się za złego typa, ale obiektywnie patrząc żyje nie tylko poza systemem, ale i przeciwko niemu (raczej on przecie mnie, ale nie mnie to oceniać). Wada – żyję na drugim krańcu Polski (Syców)
    Chcesz mnie bliżej poznać? Czytając Twoje notki ja Ciebie jak najbardziej 🙂

    Lubię to

      1. Przynajmniej podróżujesz – ja to niemal przywiązany do ziemi jestem. Takie życie sobie wybrałem (jak Hobbit prawie 😉 ) to nie narzekam a nawet sobie chwalę. Pozdrawiam i już więcej nie spamuję.

        Lubię to

  3. Myślę, że to bardzo zdrowe podejście. U mnie w najmniej spodziewanym momencie pojawiło się wzajemne uczucie, a ponadto na pewnym etapie uzmysłowiłam sobie, że ideały nie istnieją, ale kocha się drugą osobę nawet za te wkurzające aspekty;)

    Lubię to

  4. Ja nie umiem sprecyzować, kto może zdobić moje serce, tak po prostu jakoś wychodzi, że czasem ktoś wyda mi się bardziej interesujący. Wiem, kto na pewno nie. Najlepiej, gdyby miał podobne poglądy i podejście do życia jak moje (bo nie lubię się dostosowywać ani nawracać), ale jednocześnie nie był do mnie podobny z charakteru.
    A tak naprawdę nie wyobrażam sobie, że można się w kimś tak zakochać bez wątpliwości, z poczuciem ze to TA właściwa osoba…

    Lubię to

    1. Patrząc na liczbę rozwodów można wysnuć wniosek,że nie ma recepty na udane związki. Nieważne co kogo łączy i jak się człowiek jak ma się być razem to się będzie. A jak nie, to i podobne poglądy nie pomogą-w końcu te mogą się zmienić u drugiej osoby. Jak ktoś ma być razem, to będzie, na przekór niedopasowaniu 😉

      Lubię to

      1. Jednak jest wiele aspektów, w których trzeba być w miarę zgodnym. Gdy patrzę np. na moich rodziców, to widzę dużą różnicę chociażby w ustawieniu priorytetów i wiem, ze ja tak nie chcę, nieważne, co w sobie kiedyś widzieli i nieważne, że ciągle są razem. Chociaż mnie może za dużo cech i zachowań przeszkadza 😛
        Ale zawsze może to zadziałać tak, że ta właściwa osoba będzie miała właśnie właściwe podejście, w końcu coś dwoje ludzi do siebie przyciągnie 🙂

        Lubię to

      2. Moi rodzice we wszystkim się niemal różnią, poza kwestiami zasadniczymi, i te parę rzeczy ich chyba trzyma razem 🙂 Chociaż przy tacie mama polubiła piłkę nożną, a tata przy mamie nauczył się spędzać każdy weekend na wycieczkach i w sumie tyle ich dzieli, a jak mają spędzić z dala od siebie jeden dzień wpadają w rozpacz. A z początku dzieliło ich wszystko, poza tym,że oboje chcieli być razem i chcą:)

        Lubię to

  5. Pięknie napisane 🙂 Sama przez lata popełniałam ten błąd, że szukałam ideałów – zarówno wśród przyjaciół, jak i potencjalnych kandydatów do związku. Aż w końcu w porę oświeciło mnie, że przecież takich ludzi nie ma. Nie minęło dużo czasu, a znalazłam swoją miłość.

    Lubię to

  6. heke1809 pisze:

    Też myślę, że pewnego dnia On po prostu się pojawi w Twoim życiu. I może nie będzie taki jakim go sobie wyobrażałaś przez tyle lat. Może będzie zupełnie inny, ale będzie miał w sobie „coś”, co sprawi, że zechcesz pójść z nim wspólną drogą. Czasem warto czekać…

    Lubię to

  7. kocia_dama pisze:

    Nareszcie dotarłam tu do Ciebie, bo gdzieś mi się adres bloga zawieruszył, ale jestem i kajam się za tę dziurawą pamięć 🙂
    Na pewno podobieństwa w związku są bardzo ważne, coś o tym wiem 🙂 Nie będzie to nic odkrywczego, jeśli napiszę, że drugą stronę trzeba bardzo dobrze poznać, zanim stanie się z nią pod ołtarzem 🙂 Mam w swoim otoczeniu obecnie parę, którą różni totalnie wszystko: poglądy na świat i życie, rodzaj ulubionej muzyki, styl ubierania- i dobrze nie jest między nimi. Powiem więcej, dla mnie jako obserwatora są razem już tylko z rozpędu. Przykro się na to patrzy.
    Jestem jednak pewna, że w chwili, gdy spotkasz już tego Jedynego, będziesz to wiedziała, tak, jak ja 🙂 Wrażliwość to dar, dzięki któremu możemy odczytywać subtelne sygnały, które wysyła druga strona 🙂 Stawiam, że to będzie podobny do Dave’a, niezwykle męski facet 😀

    Lubię to

    1. Najlepiej jakby to był sam Dave, ale cóż rozwodzić się nie zamierza 😉 Wiem,że podobieństwa ułatwiają życie, oj ułatwiają. Ale ideałów nie ma, drugiej takiej osoby jak ja nie znajdę, i pewnie przez to straciłam parę ciekawych osób z oczu, bo wydawało mi się,że musi spełniać listę moich wszystkich kryteriów-często dziwacznych bo inaczej nic z tego nie wyjdzie. A liczy się co innego, dla mnie bycie obok po prostu:)

      Lubię to

  8. Villandra de Lavayett pisze:

    Tak czasem jest ze zupelnie nieoczekiwanie zjawia sie ktos, kto zdobywa nasze serce , w zupelnie inny sposob niz sobie wyobraxalismy.
    P.s. znslazlam ten adres w komentarzu u kogos z naszych wspolnych znajomych. Jako ze nie dostalam go od Ciebie bezposrednio, formalnie pytam: czy moge tu zagladac?

    Lubię to

    1. No pewnie,że tak 🙂 Na tamtym blogu miałam adres przez dwa dni nowy, widocznie ominęłaś:) A potem starałam się przypomnieć tym co nie zmienili w komentarzach, musiałaś mi umknąć-wybacz:)

      Lubię to

      1. Ominęłam, bo przez ostatnie dwa tygodnie mój dostęp do internetu wyglądał tak: Facebuuk na komórkowym necie w telefonie który doprowadza mnie do jasnej nerwicy „szybkością” swego działania 😛

        Lubię to

  9. angel pisze:

    Oj tam na bank gdzieś czeka na Ciebie TEN szkoda tylko, że tak długo się z Tobą droczy :/ 😛 Mógłby już dać Ci „spokój” i pokazać się na horyzoncie 😀

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s