Klara.

Kiedy w maju w drodze na Litwę, zahaczyłam o Mazury powiedziałam głośno-chciałabym tu przyjechać latem. Kiedy tydzień temu wracając z Warszawy rozmawiałam z kuzynką pisałam, że musimy się szybko spotkać nie sądziłam,że nastąpi to tak szybko. W końcu ona  w ogóle nie ma czasu….

Wczoraj zadzwonił mój tata, była 10 rano, taki słoneczny dzień się zapowiadał, ciasto dochodziło w piecu, czytałam gazetę, i ten radosny dzwonek telefonu. I ta krótka wiadomość, że ciocia zmarła pół godziny temu. Ta sama ciocia, o której pan Z mówił,że niewarta odwiedzin. Ciocia walczyła z rakiem, który rozpanoszył się po jej całym wątłym, ledwie 32 kilogramowym ciele. Do tego wykryto gruźlicę w ostatnim miesiącu. We wtorek miała imieniny, pojechał mój tata, ja nie, ja się bałam. Bałam się tej gruźlicy, szpitala zakaźnego i zapachu śmierci. Ostatni tydzień był bardzo ciężki. Ciocia nic nie jadła, nie mogła utrzymać telefonu przy uchu, męczyło ją spanie, męczyło niespanie. Morfina nic nie pomagała. A jeszcze dwa tygodnie temu była pełna optymizmu, przytyła, obiecywała walczyć i zapraszała na ciasto, obiecywała sernik…

Z początku pomyślałam, że to dla niej lepiej. Już nie cierpi, poprosiłam dziadka w myślach by zajął się ciocią, bo ona taka drobna, taka skromna, taka delikatna, zgubi się w tym niebie. Bo jest tam na pewno. Wiem to banał,w  takiej chwili każdy mówi-to był taki dobry człowiek. Ona o sobie tak nie myślała. A mogła, bo była wyjątkowa. Nie miała swojej rodziny, zajmowała się domem brata, który szybko umarł. Wychowywała jego dzieci, potem wnuki. Do ostatniego dnia zajmowała się bratową, mimo swoich 85 lat nie pozwoliła by choć na pół dnia zajęła się schorowaną kobietą pielęgniarka. Codziennie piekła ciasta, dla lekarzy, sąsiadów, pań w aptece. Pamiętam jak w maju nie pozwoliła mi ukroić samej plasterka cytryny, jestem jej gościem. Pamiętam jak przepraszała,że nie zrobiła jak zwykle trzech ciast, a tylko dwa, ale ręce już nie te. Pamiętam ją taką drobną, z ogromnym poczuciem humoru, serdecznością wypisaną na twarzy i pogodzeniem z losem. Nie narzekała na ból, na brak sił, na samotność, na 300 km z dala od rodziny.

I kiedy tak wczoraj maszerowałam po budowlanym markecie zobaczyłam w myślach ciocię, stała przy kuchni, i dzielnie polewała ciasto czekoladą. Dała mi wszystkie swoje przepisy i tak dobrotliwie się uśmiechała. Mnie lubiła szczególnie, byłam chrzestną, jedyną chrzestną córką jej bratanka. Od mojego chrztu towarzyszyła w moim życiu. I kiedy ją tak widziałam zaczęłam płakać i nie mogę przestać ronić łez. Ciocia się pogodziła ze swoim odejściem. Ja nie mogę się pogodzić,że jej już nie ma. Zabrała naszą rodzinną siłę. Teraz spotkamy się na Mazurach na jej pogrzebie. Jej mała rodzina, którą tak kochała.

Jedyne co mogę zrobić to podziękować za to,że była. I jak kiedyś los obdarzy mnie córką, nazwę ją jej imieniem. Klara Helena. Mały, wielki człowiek.

Ścieżka dźwiękowa- Archive-Cloud in the sky

Advertisements

61 uwag do wpisu “Klara.

  1. W takich chwilach nie wiadomo co napisać. Jest mi bardzo przykro z powodu straty bliskiej osoby. Niestety czas przemija i musimy pogodzić się z tym co nieuniknione. Dzieciństwo jest wspaniałe (kiedy większość ludzi ma rodziny w komplecie), później coraz większa ilość miejsc wolnych przy wigilijnym stole.

    Lubię to

  2. T. pisze:

    Kiedy odszedł Tata nie mogłam się z tym pogodzić mimo że wiedziałam że umiera nie wiem co napisać bo już od jakiegoś czasu nie czuję żadnych emocji ale mimo wszystko przykro mi

    Lubię to

  3. Ja całkiem niedawno i jednocześnie już tak dawno temu pożegnałam swojego dziadka… Też chorował, od dawna, jednak gdy tak czuwałam wraz z rodziną przy jego łóżku nie chciałam pozwolić mu odejść, nie wierzyłam, że to już… Wiem, że nie cierpi, po raz pierwszy od 10 lat w dniu jego śmierci miał spokojne oblicze, niekrzywione bólem… Pierwszy tydzień był jak sen, prawda nie potrafiła do mnie dostrzec mimo, że byłam przy łóżku dziadka jak odchodził. Miała tego dnia być na praktykach w szpitalu, ale rano obudziłam się i pomyślałam że muszę być przy dziadku. Przynajmniej dla babci byłam w tamtej chwili podporą.
    Strata w tym momencie boli mniej, ale ciągle czuję małą pustkę w sercu.
    To nie tak, że ciągle chodzę smutna, bo dziadek też by tego nie chciał, ale są chwile gdy dopada mnie fakt, że on nie żyje i wtedy człowiek żałuje wszystkich straconych okazji do spotkań, do rozmów..

    Trochę to wszystko zamotane, ale w obliczu śmierci bliskiej osoby nic nie jest proste.

    Pozdrawiam

    Lubię to

    1. Mój dziadek odchodził w domu, przy nas. Byłam dzieckiem, odbierałam to troszkę inaczej, ale jak umarł wytłumaczyły mi jego siostry,że nie cierpi, że zawsze będzie koło mnie i dziecku to starczyło. Ja dorosła jakoś ciężko przyjmuję takie prawdy,że jej już jest lepiej. Jej lepiej, mi gorzej. Ale wierzę,że kiedyś się spotkamy, i to mi pomaga.

      Lubię to

  4. Bardzo mi przykro 😦
    Ale pięknie napisałaś. Miałaś ogromne szczęście że miałaś taką ciocię kochaną, teraz pozostaną wspomnienia, dobrze że są. Trzymaj się :*

    Lubię to

  5. heke1809 pisze:

    Chciałabym mieć taką ciocię.
    Choć jej fizycznie już nie ma przy Tobie, to jednak wciąż jest to, co najpiękniejsze. Wspomnienia, których czas ani inny człowiek Ci nie odbierze.
    Szepnę Ojcu o spokój jej duszy i odrobinę radości, mimo bólu, dla Ciebie i rodziny.

    Lubię to

  6. Współczuję. Chwile, kiedy tracimy bliskich zawsze tak bolą. Trzymaj się, jak wiesz, czas kiedyś uleczy i tę ranę. Kiedy po latach męki zmarła moja 90-letnia babcia, a ja przyjechałam na jej pogrzeb i zobaczylam ją w trumnie, to aż poleciały mi łzy z ulgi, że babcia ma nareszcie spokojną, wyluzowaną twarz.

    Lubię to

  7. Nie znałam Twojej cioci , to oczywiste … Ale uroniłam łzę .Nad każdym umykającym życiem warto się pokłonić .Utożsamić się chodź odrobinę z czyimś smutkiem czy cierpieniem , po odejściu kogoś bliskiego .Warto szczególnie kiedy samemu doświadczyło się takiego smutku i straty,

    Lubię to

  8. angel pisze:

    Pięknie napisałaś o swojej Cioci. I tak – to była cudowna Kobieta. Szkoda, że koniec życia miała taki ciężki. Mam nadzieję, że wedle Twojej prośby Dziadek zajmie się Ciocią. I oby TAM na Górze było Jej dobrze.
    Na pewno będzie nad Tobą czuwać…
    A Ty trzymaj się i myśl o Niej tak ciepło jak do tej pory.
    Ściskam

    Lubię to

  9. sanglant pisze:

    Przykro mi. 😦
    Cioci jest teraz lepiej, a Tobie zostaną wspomnienia o tym, jaką była wspaniałą kobietą i świadomość, że byłaś przy niej w chorobie. Ale smutek i cierpienie to nic dziwnego i trzeba sobie na nie pozwolić.

    Lubię to

      1. Kojarzy mi się z przyjaciółką św. Franciszka – dziewczyna musiała mieć niesamowicie dużo siły, żeby przez to wszystko przejść. No i samo brzmienie, takie cudownie kobiece 🙂

        Lubię to

      2. Właśnie, bardzo kobiecie, ale ma w sobie tyle siły, świetne połączenie. Poza tym tą Klarę którą znałam cechowała właśnie ta wielka siła, i wielka kobiecość, taka delikatność:)

        Lubię to

  10. takie osoby to filary naszych rodzin, bez nich nic nie jest takie samo, coś sie kończy i dobrze że dostrzegasz to jaka była dla Ciebie ważna, mało jest osób dla których rodzina jest wartością sama w sobie a nie zbędnym balastem…

    Lubię to

  11. Wiesz, strasznie się wzruszyłam. Wiem, co przeżywasz, bo i ja kiedyś straciłam bliską osobę. Wujek chorował, ostatnie miesiące życia spędził pogrążony w śpiączce. Śmierć ulżyła na pewno jego cierpieniu, tak jak i Twojej cioci. Jestem stuprocentowo przekonana, że teraz jest jej lepiej. Masz teraz osobę, która będzie Cię wspierać tam u góry 🙂 Trzymaj się ciepło!

    Lubię to

  12. Śmierć choć jest tak oczywista i wszędzie dookoła nas otacza, to ciągle zaskakuje człowieka. I nie ważne czy osoba była starsza czy młodsza, zdrowa czy chora – ból po stracie bliskiej osoby towarzyszy zawsze.
    Jedyne co mogę napisać to współczuję.

    Lubię to

    1. Dziękuję. Właśnie najgorsze, że zawsze przyjdzie nie w porę. Ale dla rodziny, bo ciocia nie cierpi. Tylko nas zaskoczyła, ciocia od tygodnia mówiła,że czuje śmierć i się na nią godzi…

      Lubię to

  13. mimo smutku to piękny wpis… są tacy ludzie, których brakuje szczególnie… ale oni od nas nigdy nie odchodzą, nawet mimo śmierci. towarzyszą nam każdego dnia razem ze wspomnieniami i wspierają swoją siłą.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s